Jeżeli kiedykolwiek próbowaliście wskazać swoją ulubioną dziesiątkę gier wideo z danego roku, znacie ten dylemat. W ciągu dwunastu miesięcy wyszło tyle świetnych tytułów, że zebranie ich wszystkich w jednym artykule zajęłoby naprawdę sporo miejsca. Dlatego gracze z Popbookownika wspólnymi siłami stworzyli listę najlepszych według nich produkcji mijającego roku.

To do tych gier należał 2019 rok! (pozycja na liście nie odnosi się do oceny)

A Plague Tale: Innocence

Dla mnie ta produkcja okazał się odkryciem roku. Asobo Studio stworzyło piękną, poruszającą historię zasługującą na jak największy rozgłos. A Plague Tale: Innocence to przygodowa skradanka z elementami horroru, w której świetnie wyreżyserowana akcja przenika się z fantastycznie zbudowanym światem z mrocznym klimatem. Fani dobrych opowieści i rozgrywki dla pojedynczego gracza muszą umieścić ten tytuł na swojej liście zakupów i to na najwyższym miejscu. (Agnieszka Michalska)

Rage 2

Ten tytuł idealnie nadaje na odstresowanie po ciężkim dniu pracy. Świetna mechanika strzelania pozwala nam w pełni cieszyć się z rozgrywki, a pokonanie kolejnego bossa sprawia niemałą satysfakcję. Cieszę się, że twórcy pokusili się o rozbudowanie tego świata i zaserwowali ciekawe DLC. Mam nadzieję, że jeszcze doczekamy się kliku dodatków, gdyż chciałabym jeszcze nie raz wrócić do tej produkcji. To jedna z najprzyjemniejszych strzelanek, w jakie przyszło mi zagrać. (Agnieszka Michalska)

Octopath Traveler

Marzycie o wielkiej przygodzie, ale szara rzeczywistość nie pozwala Wam na udanie się w podróż życia? Dzięki propozycji od Silikon Studio Corporation i studia Acquire nie musicie nawet wychodzić z domu. Octopath Traveler zapewni Wam kilkadziesiąt godzin niezapomnianej rozgrywki, a podczas samej podróży poznacie historie, które zmrożą Wam krew w żyłach. To jedna z najlepszych produkcji jRPG, w którą przyszło mi ostatnio zagrać. (Agnieszka Michalska)

Trine 4: The Nightmare Prince

Studio Frozenbyte rehabilituje się za niezbyt udaną „trójkę”. Trine 4: The Nightmare Prince to zdecydowanie najlepsza odsłona serii. Ciekawa historia i świetna oprawa graficzna sprawiają, że rozgrywka jest niemal bajkowa. Produkcja zawiera mnóstwo logicznych łamigłówek i można ją przechodzić w trybie kooperacji do trzech osób. Miło było powrócić do tego świata i ponownie wcielić się w ulubionych bohaterów. (Agnieszka Michalska)

Zoo Planet

Tycoon to taki gatunek gier strategicznych, który pamiętają weterani z kilkunastoletnim stażem. Na szczęście jako, że panuje moda na retro, one także wracają. I to w jakim stylu! Zoo Planet od strony graficznej wygląda fenomenalnie! Do tego jest niezwykle rozbudowany i pozwala nam w niezwykły sposób kształtować nasz ogród zoologiczny. Prawdziwi koneserzy kreacji spędzą tutaj długie godziny, dopieszczają najmniejsze aspekty swojego parku. To czyni ten tytuł nie tylko wciągający, ale bardzo fascynujący. Do tego zawiera całkiem dobrą dawkę wiedzy odnośnie przyrody oraz jej ochrony. (Mateusz Zelek)

GreedFall

Fajnie, że wciąż tworzone są dobre cRPG w stylu jaki wykreował Bioware w swoich seriach Dragon Age czy Mass Effect. Greedfall to świetny przykład. Opowieść to klasyczny przykład od zera do bohatera, jednak fabularnie początek jest dużo lepszy. Nasz bohater bowiem, jest wysoko postawionym politykiem i dodatkowo oręż nie jest mu opcji. Będzie więc sporo politykowania, gadania i walki. Do naszej drużyny dołączy kilka różnych postaci, z którymi można nawiązać więź i są nieźle poprowadzone. Cała historia nie jest może wielce zaskakująca, ale ma naprawdę świetne momenty i fajnie wykreowane przerywniki filmowe. To naprawdę kawał dobrej gry, przy której można ba nawet trzeba spędzić długie godziny! (Mateusz Zelek)

Death Stranding

Hideo Kojima to prawdziwy artysta w świecie gier wideo. Jego produkcje zawsze były nietypowe i podobnie ma się sprawa z Death Stranding. Na pierwszy rzut oka jest to symulator kuriera w świecie po apokalipsie, tylko że teraz ta praca jest bardzo wymagająca. Okazuje się jednak, że twórca zręcznie przemycił wiele filozoficznych rozmyślań na temat obecnego świata oraz dopieścił swój tytuł pod każdym względem. Liczne detale oraz nawiązania wciąż są wyłapywane przez graczy i to ukazuje jego niezwykły kunszt, nawet jeśli nie jest się fanem jego produkcji. Tam nawet poruszanie się wymaga odpowiedniej wprawy! (Mateusz Zelek)

Age of Wonders: Planetfall

Podobno era na gry strategiczne powoli mija i nie ma już co liczyć na dobre tytuły z tego gatunku. Nic bardziej mylnego, a świetnym przykładem jest Age of Wonders: Planetfall. W tej wspaniałej turowej strategii mamy do wyboru kilka różnych ras oraz spore pole do popisu w trakcie walk, które wymagają porządnego główkowania. Ogromną dla mnie zaletą jest możliwość wykreowania swojego dowódcę, nie tylko w takich kwestiach jak ekwipunek, ale również wygląd! Każde stronnictwo ma swoje mocne i słabe strony, dzięki temu rozgrywki jest tutaj na długie godziny. (Mateusz Zelek)

Borderlands 3 

Po wielu latach Gearbox powraca z przytupem z trzecią odsłoną serii komiksowych loot shooterów, o której więcej rozpisałam się [tutaj]. Humor, ciągła akcja, tysiące broni i amunicji, bez patetycznej fabuły to coś przy czym można się odprężyć i rozładować napięcie po całym, pracowitym dniu. Na końcu recenzji napisałam, że nie zdziwiłabym się jakby ten tytuł stał się grą roku, nie wydarzyło się tak, miał wielu wybitnych konkurentów, jednak nie można odmówić stwierdzeniu, że jest to jedna z lepszych strzelanek ostatnich miesięcy. (Joanna Janik)

The Legend of Zelda: Link’s Awakening

Nintendo zrobiło fanom nie lada niespodziankę zapowiadając remake przygód Linka z czasów Gameboya. Cukierkowa, ładniejsza oprawa, niezmienna od lat muzyczka i dużo, dużo smaczków! Podczas przepraw przez Koholint Island napotkamy wiele nawiązań do innych produkcji wielkiego N takich jak: Yoshi czy Mario. Zobaczymy tu klasyczną rozgrywkę znaną z poprzednich, wiekowych już części Zeldy. Lochy, bossowie, logiczne zagadki i zdobywanie za każdym razem nowych broni czy artefaktów, które pomogą nam się wydostać z wyspy. Gra nie jest szczególnie trudna, jest dostosowana również dla młodszych, dopiero sięgających po “pstryczkowe” tytuły. Remake ten można uznać za jeden z lepszych ekskluzywnych tytułów na Switcha. (Joanna Janik)

Star Wars Jedi: Upadły zakon

Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie przypuszczał, że Jedi: Upadły Zakon okaże się wielkim sukcesem na skalę światową. Kompletnie mnie to nie dziwi, po miażdżącej porażce Battlefronta 2, oczekiwania wobec kolejnej produkcji ze świata Star Wars nie mogły być wygórowane. Jednak udało się, gra okazała ciekawa, wciągająca, a przede wszystkim pozbawiona mikropłatności. Główny wątek fabularny został osadzony w czasach, kiedy to Imperium Galaktyczne z Vaderem na czele, polowało na ocalałych Jedi, przez co mieliśmy poznać część tej historii, która dotychczas była nam znana jedynie z książek, czy seriali animowanych. Wielkim plusem tego tytułu jest również zaskakująco dopracowany system walki mieczem świetlnym oraz drzewko rozwoju postaci. EA skradło moje serce tym tytułem i mam nadzieję, że nie ostatni raz. (Damian Daszek)

Control 

Zaskoczenie? Jak najbardziej i to niemałe. Rozpoczynając swoją przygodę z Control nie oczekiwałem zbyt wiele, w końcu tytuł nie był głośną premiera, która była dość mocno reklamowana – po kilku godzinach rozgrywki uświadomiłem sobie, dlaczego. Głównie ze względu na to, że jej nie potrzebował – to tytuł jakościowy, dopracowany o porywającej i niebywale mrocznym wątku fabularnym. Mało jest teraz na rynku tego typu gier, które bez ogromnej promocji potrafią stać się popularne w środowisku graczy, jednak tej produkcji to się udało, co mnie bardzo cieszy, ponieważ dawno nie miałem okazję spotkać się z tytułem, który wymagał ode mnie więcej niż bezcelowo klikania przycisków na kontrolerze. Control to bezdyskusyjnie jeden z najciekawszych tytułów tego roku i polecam wszystkim się z nim zapoznać, żeby przekonać się jak wygląda “dobra gra”. (Damian Daszek)

The Surge 2 

Prawo, lewo, góra, dół – The Surge 2 czyli gra, w której trzeba mieć oczy dookoła głowy oraz nerwy ze stali. Połączenie Dark Souls z postapokaliptyczną wersją świata opanowaną przez maszyny okazał się świetnym przepisem na udaną grę przygodową przepełnioną robotycznymi modyfikacjami oraz masą efektownych pojedynków z przeciwnikami. Mimo kilku drobnych minusów, trzeba przyznać, że ta produkcja zalicza się do grona najlepszych, głównie ze względu na spektakularny system walki oraz jej dość wysoki poziom trudności, który może powodować frustrację oraz ból głowy nawet u tych zagorzałych graczy. (Damian Daszek)

Wybraliśmy również najciekawsze tytuły spośród gier typu indie.

Crossroads Inn

Produkcja od polskiego studia Kraken Unleashed to udany symulator tawerny. Pomimo licznych początkowych błędów, twórcy ostro zakasali rękawy do pracy i większość problemów została usunięta. W tym momencie Crossroads Inn to bardzo fajna, wartościowa i niezwykle wciągająca strategia, którą warto polecić każdemu. (Mateusz Zelek)

Gibbous A Cthulhu Adventure

Necronomicon, kultyści i gadający kot. W tych paru słowach można by opisać przygodową grę point-and-click od studia Stuck In Attic. Gibbous: A Cthulhu Adventure dostarczy wam mnóstwo zabawy i sprawi, że nie odejdziecie od ekranu, póki nie poznacie całej historii. Fani twórczości H.P. Lovecrafta będą zapewne ukontentowani tym tytułem. Solidna dawka czarnego humoru gwarantowana! (Agnieszka Michalska)

Children of Morta

Ta gra zabierze was to pięknej krainy zaatakowanej przez Zepsucie, niszczące i pochłaniające życiodajną energię tego niezwykłego świata. Fabuła produkcji opowiada historię rodziny Bergsonów, mieszkających u podnóża wzniesienia Morta i jednocześnie będącymi jej strażnikami od pokoleń. Gracz wciela się w członków familii i stara się stawić czoła szerzącemu się złu, dążąc od oswobodzenia, zaklętego w górze, ducha Rei. Children of Morta to rouglike’owa produkcja od niezależnych twórców z Dark Mage, wydana przez polskie studio 11 bit Studios. Bardzo udany i przyjemny tytuł utrzymany w stylistyce pixelartowym stylu z gier z początków ubiegłego wieku z odrobiną nowoczesności. Zdecydowanie zasłużone miejsce na liście najciekawszych propozycji tego roku. (Natalia Jóźwiak)

Little Misfortune

Niepozorna propozycja Killmonday Games, która – obok Life is Strange – stała się jedną z najpiękniejszych i najważniejszych gier mojego życia.

W tym świecie prawdziwe potwory wychodzą z szafy, martwe ptaki spadają z nieba, chomiki walczą na noże, a nasza ośmioletnia bohaterka przemierza ponure ulice miasta w gustownym płaszczyku, przeklinając, pokazując dorosłym niestosowne gesty i rzucając wulgarne żarty. Zapowiada się zabawnie? To tylko pozory. Urocza dziewczynka i ironiczne teksty to tylko chwila oddechu od tego, jaką atmosferę ma Little Misfortune i z jak ciężkimi tematami musimy się tu mierzyć. Nie bez przyczyny jednak uznaję tę grę za doskonałą – bo skłania do refleksji, wgniata w fotel, oczarowuje bez reszty i absolutnie nie chce wyjść człowiekowi z głowy. Jest inna niż wszystkie, na każdym polu, a przy tym piękna wizualnie i niesamowicie wciągająca. Mój absolutny numer jeden tego roku. (Klaudyna Maciąg)

Knights and Bikes

Uwaga, będzie sentymentalnie! Pamiętacie Goonies? Uwielbiacie klimat Stranger Things od Netfliksa albo Magicznych lat Roberta McCammona? No to chwytajcie za kierownice, wskakujcie na rowery i gnajcie przed siebie! Knights and Bikes to fantastyczna przygodówka osadzona w niesamowitej scenerii i realiach lat osiemdziesiątych. Dzieciaki grają tu w gry wideo, szukają przygód w okolicznych lasach i przemierzają kolejne kilometry na rowerach. Jest klimatycznie, nieco magicznie i bardzo słodko-gorzko, jeśli chodzi o fabułę. Wizualnie mamy natomiast do czynienia z absolutnym artystycznym cudeńkiem. Gra budzi zachwyt od pierwszej do ostatniej sekundy i chociaż miłośnikom gatunku nie oferuje niczego specjalnie odkrywczego, to zdecydowanie nie można przejść obok niej obojętnie. (Klaudyna Maciąg)

 

W które z tych tytułów mieliście okazję zagrać? A może macie inne, ulubione produkcje z mijającego roku? W komentarzach czekamy na Wasze propozycje.

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię