Żyć po to, żeby zginąć! „The Surge 2” – recenzja gry

-

Kiedy słyszymy słowo „apokalipsa”, to pierwsza myśl dotyczy zombie. Żywe trupy są już pewnego rodzaju utartym schematem, który jest powielany, odnawiany i interpretowany w wielu produkcjach filmowych, serialowych czy komputerowo-konsolowych. Zakorzenił się on w popkulturze tak mocno, że ciężko wyobrazić sobie życie w postapokaliptycznym świecie bez agresywnych zjadaczy mózgów. Jednak co jeżeli to nie oni są największym zagrożeniem dla przyszłości? 

W The Surge 2 mamy do czynienia z końcem świata, który został zapoczątkowny przez bunt maszyn przeciw człowiekowi. Wydaje się to o wiele bardziej przyziemne, jeżeli spojrzymy na to z perspektywy tego, w jak szybkim tempie następuje rozwój technologiczny. Jednak czy przedstawiona w grze wizja życia po katastrofie jest na tyle dobra, żeby mogła konkurować z tą, do której się przyzwyczailiśmy?

Screen z gry

Pobudka w innym świecie

Sama gra zaczyna się od bardzo przyjemnej customizacji naszej postaci. Przez chwilę można poczuć się, jakby grało się w dopracowane i bardziej realistyczne graficznie The Sims. Całe szczęście, ta sielanka nie trwa długo, ponieważ zaraz po stworzeniu wyglądu naszego bohatera, przenosimy się do świata The Surge 2, który jest opanowany przez zbuntowane maszyny oraz bandytów czy gangsterów – ci są czasami gorsi niż próbująca nas zabić elektronika. Rozgrywkę rozpoczynamy od wydostania się z więzienia, a ono tak jak całe miasto, pogrążyło się w chaosie i mimo że to tylko misja samouczkowa, nie należy ona do najprostszych. 

Od samego początku należy szybko złapać tempo i wyczuć postać, aby w trakcie pojedynku móc urządzić niezłe przedstawienie – walka przypomina jeden wielki taniec pełen uników, skoków, obrotów, a wszystko po to, żeby znaleźć odpowiedni moment do wystosowania kontrataku. Wygląda to świetnie i sprawia, że sekwencje starć z przeciwnikami  nie są nudne i krótkie – momentami trzeba się naprawdę mocno namęczyć, zanim pokona się rywala. 


Screen z gry

Po ukończeniu samouczka i znokautowaniu pierwszego bossa (uzbrójcie się w cierpliwość), kiedy poznaliśmy już wszystkie zasady, mechanikę oraz cel gry, udajemy się na powierzchnię w celu eksploracji Jerycha – tam też zaczyna się nasza przygoda, która przy wykonywaniu zadań pobocznych i dokładnym zaglądaniu w każdy kąt mapy, powinna zająć około piętnastu godzin.

Prawo, lewo, kamera stop

The Surge 2 to gra, w której mamy okazję obserwować znajdujący się dookoła świat z perspektywy trzeciej osoby, co jest wygodne, ponieważ dzięki temu możemy dokładnie rozejrzeć się i dostrzec przeciwników, a ci momentami wyskakują na nas niczym króliki z kapelusza, ukryte przedmioty oraz cel naszej wędrówki. To trochę rekompensuje niedopracowaną mapę – po chwili rozgrywki zrezygnowałem z korzystania z niej, dlatego że przez nią jedynie błądziłem między budynkami i nie wiedziałem, gdzie jestem.

Screen z gry

Trochę przydatnych informacji

Ulepszajcie swój ekwipunek, rozwijajcie postać, róbcie wszystko, co w waszej mocy i zbierajcie każdą rzecz na swojej drodze – możecie to potraktować jako pewnego rodzaju mantrę, którą będziecie sobie powtarzać zaraz po opuszczeniu więzienia i wyjściu na ulice Jerycha. Zresztą o tym wszystkim niejednokrotnie przypomną wam przyjaźni bohaterowie – na swojej drodze spotkacie ich dość wielu. Nie ma co się temu dziwić, twórcy wiedzieli, jak wysoko ustawili poprzeczkę, jeżeli chodzi o poziom trudności i siłę przeciwników, dlatego też pozwolili sobie na pewnego rodzaju przypominajki na ten temat. 

Zachęcam również do tego, żeby w trakcie gry się nie spieszyć – dajcie sobie czas, rozglądajcie się spokojnie, zwiedzajcie Jerycho i odwiedzajcie każdą z napotkanych stacji medycznych, ponieważ poza tym, że są one checkpointami, to również można w nich dokonywać zmian w ekwipunku, tworzyć i modernizować rynsztunek oraz rozwijać drzewko postaci, które opiera się głównie na trzech filarach: zdrowiu, sile i wytrzymałości.

Screen z gry

Żyć po to, żeby zginąć

„Symulator umierania” najczęściej kojarzy się z grami z serii Dark Souls. Dla mnie już nie – od dzisiaj, słysząc ten związek wyrazowy, będę myślał o The Surge 2. Nie jestem graczem zawodowym, bardziej pasjonatem i poszukiwaczem przygód, jednak wydaje mi się, że dość dobrze wychodzi mi młócenie wrogów w wirtualnym świecie. The Surge 2 kompletnie zmieniło moje postrzeganie samego siebie. Przyznam, że nie wiem, ile razy zginąłem w trakcie rozgrywki – po dwudziestu przestałem liczyć. Dlatego też, jeżeli lubicie produkcje w klimacie soulsów, to The Surge 2 jest dla was pozycją obowiązkową!

Screen z gry

Zombie kontra maszyny

Tak więc, czy przedstawiona w grze wizja życia po katastrofie jest na tyle dobra, żeby mogła konkurować z tą, do której się przyzwyczailiśmy? Odpowiedź na to pytanie, brzmi: tak. Uważam, że wersja postapokaliptycznego świata, w którym maszyny zwracają się przeciw człowiekowi, jest świetną alternatywą dla żywych trupów. Dlaczego w ogóle w ten sposób podszedłem do tematu? Głównie ze względu na to, iż sam często łapię się na tym, że tracę zainteresowanie, gdy świat w czasach apokalipsy bywa inny niż ten przedstawiony w produkcjach typu The Walking Dead czy The Last of Us. The Surge 2 jest świetnym dowodem na to, że nie powinienem. 

Podsumowując, The Surge 2 to świetna gra, przepełniona efektownymi scenami walk, ogromem możliwości dotyczących rozwoju i tworzenia ekwipunku oraz wielokrotnym umieraniem. Oczywiście tytuł posiada też kilka wad, takich jak nieużyteczna mapa czy zbyt wysoki poziom trudności, jednak nie chcę tutaj zbytnio się rozpisywać, ponieważ są to minusy, które przy ogromie plusów nie mają zbyt dużego znaczenia.

  • Rozbudowany i efektowny system walki,
  • Modyfikacja i customizacja rynsztunku,
  • Duża ilość przeciwników pojawiających się w danych lokacjach.

 

  • Słabo skonstruowana mapa.

 

 

podsumowanie

Ocena
8.5

Komentarz

Nie wiem, ile razy zginąłem, próbując przejść „The Surge 2”. To pierwsza gra, która była dla mnie tak dużym wyzwaniem. 
Damian Daszek
Miłośnik literatury fantastycznej, prozy polskiej, komiksów i gier wideo. Gra, czyta, pisze, ale tańczyć nie będzie, w ostateczności może coś zaśpiewać, ale na pewno nie za darmo.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu