W pułapce życia. „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” – recenzja filmu na DVD

-

Craig Gillespie – australijski reżyser znany m.in. z Miłości Larsa czy Postrachu nocy tym razem dostał świetną propozycję stworzenia biograficznego filmu o Tonyi Harding – amerykańskiej łyżwiarce figurowej. Jest to nietypowy projekt, gdyż scenariusz oparty został na wypowiedziach bohaterów, a bieg wydarzeń opisywany przez Tonyę i Jeffa – jej byłego męża – nie jest identyczny. To historia opowiedziana z dwóch perspektyw, zderzenie różnych wersji tej samej sytuacji. Podczas seansu możemy podziwiać wspaniałą grę aktorską gwiazdy Wilka z Wall Street – Margot Robbie, a także Sebastiana Stana czy Allison Janney. Film należy do komediodramatów z górnej półki i potwierdza tezę, że najlepsze historie pisze życie.
Życiowe trudności

Tonya Harding to kobieta, której życie nie rozpieszczało już od dzieciństwa. Jednak pomimo trudności miała coś, co nadawało jej każdemu dniu sens – niezaprzeczalny talent do jazdy figurowej na lodzie. Przygoda Tonyi z łyżwiarstwem rozpoczęła się bardzo wcześnie, gdyż już od najmłodszych lat drzemał w niej ogromny potencjał. Dziewczyna dostała szansę wielkiej kariery, ale na kartach historii tego sportu nie zapisała się tylko w pozytywny sposób. Incydent związany z napaścią na konkurentkę – Nancy Kerrigan, odmienił jej życie, a my dzięki temu filmowi możemy poznać jej niełatwą drogę w sportowym świecie, a przez to lepiej zrozumieć jej postępowanie i sytuację, w której się znalazła. Celem reżysera było stanięcie w obronie Tonyi i przedstawienie całej historii z innej strony, poprzez jej dogłębne poznanie i konfrontację z rodziną Harding – zwłaszcza z matką i mężem.

Kadr z filmu „Jestem najlepsza. Ja, Tonya”

Akcja rozgrywa się w latach 90., dlatego też film może wydać nam się staromodny. Kostiumy i kreacje bohaterów odpowiadają ówczesnej modzie. Wszystkie sceny doskonale odzwierciedlają tamte czasy i w znakomity sposób przenoszą nas do tamtego świata, tak różnego od współczesności. Moda i sposób ubioru znacznie się zmieniły, ale pewne sprawy są nadal aktualne, problemy Tonyi są ponadczasowe, dlatego jej historia wciąga, wzrusza, a nawet złości. To emocjonalna nawałnica, stawiająca Tonyę w innym świetle i pokazująca, jak relacje z bliskimi przyczyniły się do takiego a nie innego rozwoju jej kariery. Twórcy filmu podjęli się zadania przybliżenia nam całej historii w sposób jak najbardziej przystępny, z czego wywiązali się fenomenalnie.

Znakomita obsada

Jeśli chodzi o obsadę filmu – nie mam jej nic do zarzucenia. Wszyscy idealnie odwzorowują swoje postaci, nic w ich grze nie jest sztuczne i przerysowane. Idealnie oddają emocje towarzyszące bohaterom w każdej sytuacji. Są niezwykle wiarygodni i realni. Być może sama Margot Robbie jest trochę zbyt dojrzała jak na nastolatkę, ale nie umniejsza to jej roli. Idealnie sprawdziła się jako Tonya. Aktorka przygotowywała się do występu przez kilka miesięcy, a efekty jej pracy są imponujące. Co prawda w niektórych scenach potrzebna była pomoc kaskaderek, a nawet wykorzystanie efektów komputerowych,  jednak wszystko to miało na celu jak najdoskonalsze ukazanie piękna jazdy na łyżwach – i udało się znakomicie. Sebastian Stan jako Jeff Gillooly również wywiązał się ze swojego zadania w stu procentach. Zakochany bez pamięci w Tonyi, podejmował nie do końca odpowiednie decyzje. Natomiast Allison Janney jako matka łyżwiarki wypadła znakomicie – dowodzi tego przyznanie jej Oscara za najlepszą rolę drugoplanową. Chociaż ta postać nie należy do najprzyjemniejszych, to sposób, w jaki aktorka ją przedstawiła, rzeczywiście zasługuje na wyróżnienie. Jest tak dobra, że aż przerażająca – wulgarna, despotyczna, pozbawione empatii i ciepłych uczuć. Wzbudza złość, ale także współczucie dla głównej bohaterki. Kto chciałby mieć taką matkę? Na uwagę zasługuje także rola Julianne Nicholson jako trenerki Tonyi – to ona wspierała dziewczynę w najtrudniejszych momentach – oraz Paula Waltera Hausera jako jej ochroniarza – irytującego faceta bez pomysłu na życie.


Kadr z filmu „Jestem najlepsza. Ja, Tonya”

Świetnie sprawdziła się wspominana już wcześniej nietypowa forma przekazu. Czujemy dzięki niej bliskość z bohaterami, którzy momentami zwracają się bezpośrednio do widza. Płyta DVD poza filmem zawiera jego zwiastun, wybór ośmiu scen i zapowiedzi. Na koniec otrzymujemy dodatkowy prezent w postaci kilku prawdziwych materiałów z wypowiedziami autentycznych osób. Mamy do dyspozycji również książeczkę przedstawiającą historię Tonyi, wywiad z reżyserem, scenarzystą, producentami i Margot Robbie. Znajdziemy w niej również krótkie biografie aktorów. Całość wzbogacono kadrami z filmu. Praca nad obrazem wymagała wiele zaangażowania, które zaowocowało wspaniałym efektem, który na długo pozostaje w pamięci.

Komediodramat jakich mało

Jestem najlepsza. Ja, Tonya to dramat ukazujący życie i problemy młodej łyżwiarki w nieco komediowy sposób. Sytuacje przemocy przedstawiono w taki sposób, że nie rażą swoją brutalnością, zaskakują, niekiedy wydają się absurdalne, ale także mogą wywołać uśmiech na twarzy. Dziwne, prawda? Jednak właśnie tak je pokazano, co wydaje mi się znakomitym pomysłem. Takie poważne sprawy opowiedziane w inny sposób, ale równie znacząco.

Cały film to wspaniała biografia Tonyi Harding. Z wielką ciekawością wchodziłam w jej świat, kibicowałam jej i starałam się ją zrozumieć. Zamysł twórców filmu został wykonany wręcz wzorowo. Po obejrzeniu dalej nie wiemy jaka była prawda i musimy sami sobie wybrać komu uwierzyć, kogo usprawiedliwić, a kogo potępić. W konsekwencji mamy tu do czynienia z komediodramatem z naprawdę wysokiej półki, na którego obejrzenie nie żal czasu. Zwłaszcza, że historia opiera się na prawdziwych wydarzeniach. A takie wymagają najwięcej nakładów pracy i takie lubię najbardziej.

 

 

Tytuł oryginalny: I, Tonya
Reżyseria: Craig Gillespie
Rok powstania: 2017
Czas trwania: 1 godzina 59 minut

 

 

 

 

 

Film obejrzeliśmy dzięki uprzejmości

Paulina Adamczuk
Indywidualistka szukająca nowych wyzwań. Pasjonatka literatury z zamiłowaniem do kryminałów, uwielbia zagadki i mroczne klimaty. Chętnie buja w obłokach oderwana od rzeczywistości poznając fantastyczny świat popkultury. Specjalista od spraw nieziemskich - nic, co trudne nie jest jej straszne. Nie zaczyna dnia bez uśmiechu, czarnej kawy i dobrej książki.

Inne artykuły tego redaktora

2 komentarzy

  1. Miałem zamiar oglądnąć ten film niebawem. Dzięki tej recenzji moje “niebawem” zamieniło się w “jak najszybciej” 🙂 Wygląda na to, że będą to 2 godziny naprawdę dobrego kina 🙂

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu