W poszukiwaniu sensacji. „Kroniki Zbrodni 1900” – recenzja gry planszowej

-

W Kronikach Zbrodni 1900 przenosimy się do roku 1900, do tętniącego życiem Paryża, w czasach rozkwitu i postępu technologicznego, zwanych również „la belle époque”. Wcielamy się w Victora Lavela – ambitnego dziennikarza, szukającego sensacji idealnej na pierwszą stronę Les Nouvelles de Paris. Wraz z bohaterem poznamy mroczniejsze oblicze francuskiej stolicy, pełne tajemniczych zniknięć i niewyjaśnionych morderstw. Czas rozpocząć śledztwo.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900

Kroniki Zbrodni to seria gier, w której uczestnicy prowadzą dochodzenie i wspólnymi siłami starają się rozwikłać różne sprawy kryminalne. Na wstępie przyznam, że nie miałam wcześniej styczności z tym tytułem, a Kroniki Zbrodni 1900 to mój detektywistyczny debiut. Tego typu planszówki zawsze wydawały mi się bardzo intrygujące i ciekawe, ponieważ lubię łamigłówki i wszelakie zagadki. Jednak do tej pory nie zdecydowałam się na ich sprawdzenie. Zastanawiałam się, na co mi gra, którą po rozwiązaniu wszystkich scenariuszy będę mogła postawić co najwyżej na półce, zamiast ponownie na stole? Teraz już wiem, że moje obawy okazały się bezpodstawne i prawdopodobnie nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo wciągnie mnie prowadzenie własnego śledztwa!

Wyposażenie dziennikarza

W pudełku z grą znajdziemy dość wiotką planszę, karty postaci, lokacji, zagadek, dowodów i obiektów specjalnych. Wszystkie elementy świetnie wpisują się w klimat paryskich ulic z przełomu XIX i XX wieku. Kolorystyka oraz styl ilustracji, w mojej ocenie, idealnie ze sobą grają. Jest malarsko, bogato i z klasą, tak jak na secesyjną la belle époque przystało. Jeśli chodzi o jakość załączonych komponentów, przyznam szczerze, że nie spodziewałam się cienkiej, kartonowej planszy. Jednak fakt, iż służy jedynie jako „podkładka” i narzędzie do segregowania znalezionych poszlak, zupełnie zmienia moje podejście do tego rozwiązania. Karty wykonane zostały z podobnego materiału, a to wszystko trzyma w ryzach świetna wypraska.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900


Bez smatfona ani rusz

Jednak to, co znajdziemy w pudełku, nie wystarczy do rozpoczęcia detektywistycznej przygody. Niezbędną częścią rozgrywki jest smartfon lub tablet, obsługujący specjalną aplikację, dzięki której będziemy w stanie przeprowadzić śledztwo. Gra wykorzystuje mechanikę scan&play – oznacza to, że jeśli chcemy poznać szczegóły na temat dowodu rzeczowego, porozmawiać z napotkaną postacią lub przenieść się do wybranej lokacji, musimy zeskanować kod QR karty z danym elementem, aby zainicjować interakcję. Wówczas na ekranie urządzenia pojawią się a to wypowiedzi przesłuchiwanych osób, a to informacje dotyczące znalezionej poszlaki.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900

Cztery śledztwa

W Kronikach Zbrodni 1900 mamy do dyspozycji cztery scenariusze, różniące się od siebie poziomami trudności. Na każdy z nich posiadamy określony czas w grze, a to w jaki sposób przeprowadzimy daną sprawę i jak długo zajmie nam dojście do rozwiązania, będzie miało wpływ na ocenę końcową podczas podsumowania dochodzenia.

Wszystkie sprawy rozpoczynamy z jedną dostępną lokacją – redakcją gazety Les Nouvelles de Paris, dla której pracuje Victor. W siedzibie obecni będą Charlotte – koleżanka z biura, służąca pomocą podczas rozwiązywania zagadek, oraz redaktor naczelny dziennika – Jonas. Przełożony przydziela głównemu bohaterowi zadania i kontroluje pracę reportera. Często pojawia się jeszcze jedna ważna postać. Victor, jako dziennikarz śledczy, jest wyjątkowym szczęściarzem, ponieważ jego stryj pracuje jako komisarz policji i to dzięki niemu dowiaduje się on  najczęściej o makabrycznych zdarzeniach. Wuj dostarcza postaci ciekawych materiałów do artykułu, w zamian za pomoc w prowadzonym dochodzeniu.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900

Porozmawiajmy

Samo śledztwo to rozmowy, dużo rozmów, ze świadkami lub nawet podejrzanymi. Z dialogów staramy się wyciągnąć jak najwięcej szczegółów, polecam nawet niektóre z nich notować, ponieważ mogą okazać się kluczowe w sprawie.

Skanując telefonem kartę postaci inicjujemy wywiad i klatka po klatce czytamy, co ów pan bądź pani ma do powiedzenia. Następnie przeprowadzamy wnikliwy wywiad. Najeżdżając urządzeniem mobilnym na kod QR innej postaci, którą wcześniej poznaliśmy lub tylko usłyszeliśmy o niej wzmiankę, wypytujemy o nią przesłuchiwanego. W ten sposób dowiemy co świadek myśli o danej osobie lub być może poda niezbędne wskazówki. Warto także podpytywać go o różne dowody, jeśli już jakieś mamy. Mechanika jest taka sama: używając aplikacji wskazujemy kartę, o jaką chcemy zapytać.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900

Jak pozyskać poszlaki?

To jeden z elementów gry, który bardzo lubię. Podczas śledztwa przyjdzie nam przeszukiwać różne lokacje, związane z podejrzanym, lub bezpośrednio miejsca zbrodni. Do tego posłuży ponownie telefon z mobilną aplikacją. Na ekranie pojawi się obraz i poruszając dookoła siebie urządzeniem na prawo, lewo, a nawet obracając się wokół własnej osi, przyglądamy się dokładnie danemu miejscu, szukając kluczowych elementów. Mamy na to zaledwie czterdzieści sekund, więc tutaj bardzo przyda się pomoc współtowarzyszy. Kiedy jeden gracz przeszukuje dane pomieszczenie, może na głos relacjonować, co dostrzegł, a reszta detektywów – starać się dopasować do tego karty dowodów rzeczowych. Na przykład na stole stoi bukiet pięknych róż, wtedy z talii poszlak należy odnaleźć odpowiednią kategorię, w tym przypadku „Kwiaty”. No chyba, że weźmiecie je za „Przedmioty łatwopalne”, co również możecie sprawdzić, ale to raczej okaże się pudłem. Jak sami widzicie, dobra komunikacja i współpraca są wyjątkowo ważne w rozgrywce.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900

Jeszcze więcej zagadek

Jeżeli znacie wcześniejsze odsłony Kronik Zbrodni, powyższe akapity okażą się oczywiste. Jednak w wydaniu 1900 pojawia się jeden, zupełnie nowy element – Karty Zagadek. Tego typu ślady znajdziecie podczas prowadzenia śledztwa lub zostaną wam wręczone w czasie rozmowy z konkretną osobą. Co ciekawe, jedna karta nie zawsze okaże się wystarczająca do rozwiązania łamigłówki. Często, aby ją rozwikłać, niezbędne będzie zebranie kilku elementów układanki. Poziomem trudności przypominają te znane z różnego rodzaju Escape Roomów. Dostajecie jakiś wzór, a żeby dobrze go wykorzystać, przyda się więcej danych.

Może się zdarzyć, że będziecie potrzebować w tym pomocy, do ratunku jest zawsze gotowa koleżanka z redakcji – Charlotte. Kiedy tylko poczujecie zwątpienie, kobieta powie czy macie w ekwipunku wszystkie niezbędne elementy, podpowie jak rozwikłać daną zagadkę, lub kiedy zupełnie nie połączycie kropek – da rozwiązanie. Jednak uwaga, każda wizyta w redakcji i rozmowa z Charlotte to utrata kolejnych minut śledztwa.

Łamigłówki to ciekawy segment gry, nie są za trudne, ale i rozwiązanie ich nie okaże się takie oczywiste. To one zajęły mi trochę więcej czasu niż samo dojście do sedna prowadzonego dochodzenia.

Kroniki Zbrodni 1900
Kroniki Zbrodni 1900

Co dwie głowy, to nie jedna

Kroniki Zbrodni 1900 testowałam w samotności i w parze. Do gry wykorzystujemy telefon z aplikacją, więc jedna z osób zawsze miała go w swoich rękach, a druga pomagała w wyciąganiu kart dowodów i lokacji. Również debatowanie na temat śledztwa w duecie zagrało dobrze, jak to mówią: „Co dwie głowy, to nie jedna”. Jeśli jednak zdecydujecie się zaprosić większą liczbę śledczych to uważam, że powinniście dobrać odpowiednie towarzystwo do grania.

„Berło władzy” w postaci urządzenia mobilnego dzierży jeden z uczestników, reszta stara się pomóc dobrą radą, asystować w wyciąganiu kart i podpowiadać w łamigłówkach, co nie każdemu może przypaść do gustu. Zwłaszcza graczom lubiącym dominację i kontrolę nad wszystkim dookoła.

Historia, która wciąga

W Kronikach Zbrodni 1900 urzekły mnie oprawa graficzna, jakość historii i interaktywność planszówki. Jak wspomniałam na początku, bezpodstawnie obawiałam się podchodzić do gry, którą przejść mogę tylko raz. W tym przypadku podejść na koncie mam aż cztery, skalujących się poziomem trudności. Każdy scenariusz to nowe wyzwanie i kolejna ciekawa opowieść. Dlatego śmiało mogę polecić taką formę rozrywki także osobom, które nie miały za wiele styczności z grami planszowymi, a cenią sobie interesującą fabułę z motywami detektywistycznymi i kryminalnymi.

Nie trzeba posiadać doświadczenia ani wiedzy na temat poprzednich odsłon serii, ponieważ gra oferuje doskonałe wprowadzenie, coś w rodzaju tutoriala. Przechodząc przez takie testowe śledztwo poznacie mechanikę planszówki właściwie bez czytania instrukcji.

Ja bawiłam się świetnie, z pewnością nadrobię zaległości i sprawdzę poprzednie, jak i nadchodzące wydania Kronik Zbrodni.

Tytuł: Kroniki Zbrodni 1900

Liczba graczy: 1-4

Wiek: 12+

Czas rozgrywki: 60 – 90 minut

Wydawnictwo: Lucky Duck Games

 

 

 

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Lucky Duck Games, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

W „Kronikach Zbrodni 1900” urzekły mnie oprawa graficzna, jakość historii i interaktywność planszówki.
Natalia Jóźwiak
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu