Kto nie marzył o tym, żeby zobaczyć swoje nazwisko na okładce planszówki? Zapewne znalazłoby się paru ochotników. Jak się okazuje, wydanie gry nie jest łatwym zadaniem, a sam proces stworzenia kompletnego projektu może trwać latami. Tylko ile osób, tak naprawdę, zdaje sobie z tego sprawę? Dlatego, jeśli ktokolwiek z was ma takie marzenie, dobrze jest zgłębić na początku podstawową wiedzę w tym zakresie. Laboratorium Gier jest jednym z tych eventów, od których warto zacząć.

Ósma edycja rozpoczęła się 28 lutego i potrwała do 1 marca. Tym razem spotkaliśmy się w Gdańsku, w Domu Harcerza, gdzie zgromadzili się fani gier planszowych, a wśród nich zacięci gracze, projektanci oraz pracownicy wydawnictw. Edycja zimowa warsztatów wygląda inaczej niż letnia, trwa krócej (tylko trzy dni), co stanowi prawdziwe wyzwanie dla uczestników, ponieważ mają mniej czasu na dopracowanie grywalnego projektu. Po kilku edycjach mogę stwierdzić, że owszem, czuć presję, jednak stworzenie prototypu w tak krótkim terminie nie jest niewykonalne.

Zanim przejdę do relacji wydarzenia, warto wspomnieć o tym, dzięki komu mogliśmy spędzić ten pracowity czas. Za organizację imprezy podziękowania należą się Maciejowi Jesionowskiemu oraz Krzysztofowi Szafrańskiemu z wydawnictwa Rebel. Już od czterech lat zachęcają do tworzenia i poznawania planszówek od podszewki. Z każdą edycją dokładają wszelkich starań, aby nie tylko nauczyć nas pracy zespołowej nad projektem, ale również przekazać wiedzę dotyczącą branży gier planszowych, zapraszając znanych i ciekawych gości do prowadzenia wykładów. Wielkie brawa należą się także trenerom, którzy spinają pracę swoich grup w całość, a kiedy trzeba – „pilnują” uczestników przed szalonymi i zbyt twórczymi pomysłami.

W tym roku kadrę trenerską reprezentowali: Małgorzata Mitura – developer w Board&Dice, Przemek Wojtkowiak, mający na swoim koncie wiele wydanych gier, między innymi Azyl: Zagrożone gatunki, na co dzień pracuje w Rebelu, Wojciech Rzadek – projektant, jego najnowszy tytuł to Kod Krakowa, Krzysztof Głośnicki – autor Elekta oraz pracownik w What The Frog, Michał Gołębiowski – developer i game designer w Lucky Duck Games oraz Jan Truchanowicz – jeden z twórców Flick of Faith, tytułu, który powstał właśnie na Laboratorium Gier. Trenerom dzielnie pomagała kadra wsparcia, czyli osoby działające w branży będące projektantami lub zwyczajnie pasjonatami tego hobby. Zespoły mogły liczyć na Przemysława Fornala, dzięki któremu doczekaliśmy się polskiej wersji Poradnika projektowania gier planszowych, Adama Kwapińskiego – autora między innymi Nemesis, Lords of Hellas, Przemysława Jeske, który w ramach swojego wykładu zdradził nam arkana powstawania figurek do gier planszowych i bitewnych. Żeńską część kadry wsparcia reprezentowały Katarzyna Cioch – laureatka drugiej edycji konkursu Stwórz grę i wskocz na półkę Empiku, już wkrótce doczekamy się jej debiutanckiej gry Party-tura oraz ja – „absolwentka” trzech poprzednich Laboratoriów i recenzentka, prawdziwie zakręcona na punkcie planszówek.

Pierwszego dnia mieliśmy czas, aby lepiej się poznać. Od godziny szesnastej, jak tylko rozpoczęła się akredytacja w Domu Harcerza, na stołach już pojawiły się prototypy. Uczestnicy mogli wymienić się swoimi spostrzeżeniami, zagrać w swoje projekty oraz przede wszystkim podzielić się wiedzą w tworzeniu gier. Sama miałam przyjemność poznać kilka tytułów i muszę przyznać, że było to bardzo przyjemne doświadczenie – móc udzielić kilka wskazówek, wyrazić własne przemyślenia a przy okazji posłuchać innych i również od nich nauczyć się czegoś nowego. Po wstępnej integracji organizatorzy oficjalnie rozpoczęli ósmą edycję Laboratorium Gier, przedstawiając kadrę trenerską, podział na grupy oraz temat. Ze względu na fakt, że wydarzenie odbywało się już po raz ostatni w takiej formie, motywem przewodnim było hasło „koniec”. Uczestnicy mieli pełną swobodę w zinterpretowaniu tematu i każda drużyna popisała się twórczością oraz oryginalnym podejściem.

Po wykładzie Katarzyny Cioch o relacjach w grupie oraz prawidłowej pracy w zespole, przyszedł czas na integrację wszystkich, łącznie z trenerami. Przemysław Wojtkowiak oraz Jan Truchanowicz przygotowali grę bazującą na imprezowym tytule Ryzyk Fizyk. Pytania były różnorodne, choć na część z nich niektórzy trenerzy nie mogli odpowiadać, ponieważ dotyczyły bezpośrednio ich osoby. Zabawa przetestowała również znajomość poszczególnych tytułów i ostatecznie spełniła swoje zadanie, angażując wszystkich. Na sam koniec trenerzy zostawili istną perełkę. Wyzwanie polegało na… dotknięciu nosem pudełek z grami, przy czym ustawiono je od największego do najmniejszego, kończąc na zwykłej kostce. Śmiałkom nie wolno było się podpierać. Swoim ukrytym talentem zabłysnął Wojciech Rzadek, któremu jako jedynemu udało się tego dokonać.

Po lepszym poznaniu kolegów i koleżanek z drużyny, przyszła kolej na burzę mózgów. Późnym wieczorem grupy rozpoczęły pracę nad prototypami, która trwała raptem ponad dobę (!!!). W tym czasie uczestnicy musieli dokładnie sprecyzować, o czym będzie gra, jakie ma posiadać mechaniki i ostatecznie, po ukończeniu grywalnego projektu, przygotować finalną wersję, jaką zaprezentują w niedzielę, na gali finałowej.

Interpretacja „końca” była bardzo zróżnicowana. Jedna z grup postanowiła przygotować planszówkę, gdzie gracze wcielą się w… prysznice, w których kończy się ciepła i zimna woda, a w kolejce czekają uczestnicy Laboratorium Gier. Kolejna ekipa zdecydowała się stworzyć rozpadającą się tęczę, a na niej uciekające z niej gnomy. Inni podeszli do tematu bardzo poważnie, kreując mitologiczny świat bóstw z różnych kultur, które walczą o dusze zmarłych. To zaledwie kilka pomysłów z aż siedmiu grup.

Wśród mechanik królowało zarządzanie kośćmi i kartami, programowanie ruchów, a także push your luck. W przerwie nad pracą uczestnicy mogli chwilę odsapnąć podczas wspólnych posiłków oraz odświeżyć swoje umysły w trakcie wykładów. Nie tylko były one solidną dawką wiedzy w zakresie projektowania gier, ale również dobrą lekcją, z której uczestnicy już w trakcie tworzenia prototypu wyciągali wnioski. Drugi dzień zakończył się dla niektórych projektantów dopiero około trzeciej w nocy, gdy zmęczeni, ale usatysfakcjonowani swoim dziełem, ukończyli przygotowania do prezentacji tytułu.

Zapewne jesteście ciekawi, jak wygląda Laboratorium od strony trenerskiej? Myślałam, że jest to nieco łatwiejsze zadanie, jednak szybko się przekonałam, jak duża odpowiedzialność spoczywa na barkach trenera. Po pierwsze – rozgrywka w prototyp bardzo różni się od tej w finalny, wydany produkt. Stwierdziłabym nawet, że nie można porównywać jednego z drugim. Pisząc recenzję, mam czas na przemyślenia odnośnie gry, jej mechaniki, mogę wymienić się spostrzeżeniami ze współgraczami, co jest poniekąd dużym komfortem. Podczas testowania prototypów nie można sobie na to pozwolić, ze względu na krótki czas trwania Laboratorium. Cokolwiek chciałam powiedzieć na temat gry, musiałam to szybko przemyśleć, ponieważ czułam się odpowiedzialna za swoje słowa. Nie mogłam rzucić „tutaj coś mi nie działa, ale nie wiem co”. Dlatego trenerzy powinni znać się na projektowaniu i nie chodzi tutaj o posiadanie wydanych „x” tytułów na swoim koncie, ale o bycie ogranym i świadomym procesu tworzenia gier planszowych.

Czy moje uwagi były trafne? Cóż, to pytanie należy skierować do uczestników, na ile je wykorzystali. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie wszystkie spostrzeżenia były satysfakcjonujące, ale jak tylko mogłam, starałam się podsuwać pewne rozwiązania, nawiązywać do innych tytułów. Muszę przyznać, że warsztat recenzencki oraz to, że w poprzednich latach również uczestniczyłam na Laboratorium, pomogły mi odnaleźć się w nowej roli. Bardzo chciałabym podziękować Katarzynie Cioch, Wojtkowi Rzadkowi, Krzysztofowi Głośnickiemu oraz Michałowi Gołębiowskiemu – to z nimi miałam okazję spędzić najwięcej czasu na testowaniu prototypów. Było to dla mnie pouczające doświadczenie, ponieważ trenerzy często zwracali uwagę na elementy, których sama bym nie dostrzegła.

Niestety ta edycja była ostatnią w takim wydaniu. Cieszę się, że mogłam dołączyć do tego projektu, stać się jego częścią, a przede wszystkim poznać tylu wspaniałych, inspirujących ludzi. Laboratorium Gier było dla mnie nie tylko kreatywnym wyzwaniem, ale również przygodą motywującą do dalszego działania i spełniania swoich marzeń. Kto wie, może znajdzie się śmiałek, dzięki któremu to wydarzenie będzie kontynuowane… i jeszcze się spotkamy. Trzymam za to kciuki!

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.