Spacer w dwóch odsłonach. „Bóg niedźwiedzi” – recenzja ebooka

-

Rozmiar jest bez znaczenia. Skoro ucichło już chichotanie, wyjaśnię, iż mam tu na myśli objętość książek. Zwłaszcza w przypadku omawianego dziś tytułu, którego strony można policzyć przy pomocy palców obu dłoni. Postanowiłem więc wyjątkowo odejść od typowej, rozbudowanej formy recenzji i także delikatnie ją skrócić. Może po prostu chwilkę porozmawiamy?

Chciałbym ci polecić książkę.

Wiesz, że nie mam czasu czytać.

Gwarantuję, że lektura całości zajmie mniej czasu niż obejrzenie średniej długości filmiku ze śmiesznymi kotkami na YouTube. Albo twoje codzienne przeglądanie memów: i nie wypieraj się, bo widziałem, jak robisz jedno i drugie. Tak naprawdę kwadrans czasu to wszystko, czego potrzeba. I to wliczając przedmowę od tłumaczki i krótki epilog autorki.

Skoro jest tak krótka, to pewnie to jakaś bajka? Albo może tomik wierszy?

Pierwszy strzał był bliższy prawdy, lecz nazwałbym to raczej opowiadaniem. Choć, rzecz jasna, rozmowa z sąsiadem/niedźwiedziem może wydawać się dość… fantastyczna.

Delikatnie mówiąc. Więc sąsiad głównego bohatera to kudłaty misiek…?

Bohaterki, tak, wprowadza się do mieszkania obok i po krótkiej rozmowie postanawiają wybrać się na  spacer nad pobliską rzekę. Dwie wersje całej podróży, wypoczynku oraz powrotu zajmują niecałe dziesięć stron. A sam niedźwiedź nie jest elementem baśniowym, ale raczej nienachlaną metaforą.


Chwileczkę, po kolei. Dwie wersje?

Tak. Pierwsza była debiutem Hiromi Kawakami – napisała ją w 1994 roku. Tak naprawdę od tego dzieła zaczęła się jej kariera jako pisarki, zdobyła spore uznanie, nie tylko w swej rodzinnej Japonii.  Druga wersja powstała po wydarzeniach z 11 marca 2011 roku – autorka postanowiła ją uaktualnić.

Ta data powinna mi coś mówić, prawda?

Prawdopodobnie przypomnisz sobie wszystko po jednym słowie: Fukushima.

Ach… Trzęsienie ziemi, tsunami, elektrownia atomowa na wybrzeżu…

Dokładnie. Tragedia dla całego świata, jednak dla samej Japonii nieporównywalnie większa. Z konsekwencjami zresztą będą borykać się jeszcze długo, nie tylko tymi bezpośrednio namacalnymi. Blizny w ludzkiej psychice czasem nigdy nie znikają.

I o tym właśnie są te opowiadania? O świecie „po”?

Są o zmianie mentalności, zburzeniu spokoju i przybyciu całkiem nowej codzienności. Ale to tylko moja interpretacja. Mam wrażenie, że te odpowiadania oddziałują na siebie tak mocno, ponieważ pokazują kontrast.

Pomiędzy…?

Światem „przed” i „po”. Także pomiędzy podejściem do problemów, których nie zauważamy tylko dlatego, bo są z nami na co dzień. Ale zaczynam meandrować, by nie zarzucić cię spoilerami. A tak naprawdę to samemu trzeba wyciągnąć z treści własną puentę.

No dobrze… Wyślij mi potem pełny tytuł. Postaram się przeczytać wieczorem przed snem.

Nie radzę: w moim przypadku zagwarantowało mi to bezsenną noc. Ale kto wie, może twój niedźwiedź będzie mniej rozmowny od mojego. A tak z innej beczki… Myślisz, że istnieje Bóg Uranu…?

Co?

Nieważne. Daj znać, jak przeczytasz całość.

 

Literatura piękna dobra na każdą okazję.

Recenzja powstała we współpracy z Virtualo.

 

Tytuł: Bóg Niedźwiedzi

Autorka: Hiromi Kawakami

Wydawnictwo: Tajfuny

Rozmiar pliku: 1.15 MB

ISBN: 978-83-955-3000-5

podsumowanie

Ocena
10

Komentarz

Krótkie, ale proste tylko na pozór. Prawdopodobnie będziecie szukali niedźwiedzia ze spaceru przez resztę swojego życia.
Sylwia Smolińska
Miłośniczka gier planszowych, karcianych oraz fanka dram koreańskich. Lubi otaczać się pozytywnie zakręconymi ludźmi, nigdy nie odmówi wyjścia do Escape Roomu. W wolnym czasie czyta książki fantasy i próbuje swoich sił w szydełkowaniu. Nie wyobraża sobie życia bez kina i seriali.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu