Gdzie zakonnic sześć tam demon jest! „Zakonnica” – recenzja filmu

-

Horror Zakonnica zapowiadany był jako najstraszniejszy film grozy tego roku… podobnie jak kilka innych, które zagościły już na ekranach kin. Tymczasem w znanym serwisie Rotten Tomatoes ten wpisujący się w uniwersum Obecności spin-off na dzień dzisiejszy ma zaledwie 28% polecających głosów. To zdecydowanie zbyt mało jak na prawdziwie przerażającą produkcję…

Sądząc po każdorazowych kampaniach reklamowych – co nowy horror, to straszniejszy. Twórcy współczesnego kina grozy postawili raczej na dobry marketing, mający przyciągać uwagę jak największej liczby widzów, a co za tym idzie, okaże się blockbusterem. Niestety do tej pory mieliśmy okazje przekonać się, że sugestywny PR często nie idzie w parze z jakością wypuszczanych na wielki ekran filmów.

Wyprawa do Rumunii

Rumuńskie pejzaże niepomierne kojarzą się fanom kina grozy z legendarną postacią hrabiego Draculi. Jak pokazuje kinematografia, można tam natrafić na grasujących w ciemnościach krwiopijców, jak i odwiedzić krezusowe opactwa.  To właśnie w to miejsce z misją  zleconą prosto z Watykanu udaje się ojciec Burke (Demian Bichir) w celu zbadania sprawy enigmatycznego samobójstwa jednej z sióstr zakonnych. W tym zadaniu towarzyszą mu: młoda kandydatka do święceń kapłańskich, Irene (Taissa Farmiga) oraz wiejski chłopak, zajmujący się zaopatrzeniem produktów rolnych do pobliskich terenów, Franchie (Jonas Bloquet). Razem staną oko w oko z zaszywającym się w mrocznych korytarzach kościoła demonem.

Kadr z filmu Zakonnica
Oko w oko z Valakiem

Valak pojawił się w drugiej części Obecności, pozostawiając po sobie piorunujące wrażenie. Już wtedy fani gatunku mocno liczyli na powstanie spin-offu poświęconego tej postaci. Jak widać, długo czekać nie musieli. W  Zakonnicy Corina Hardy’ego zaprezentowano nam właściwości okultystycznego demona, będącego jednym z najpotężniejszych w Goecji. Podobnie jak wiele innych piekielnych istot i ta ma swoją historię, niestety w filmie przedstawioną bardzo skrótowo. W czasach średniowiecznych opactwo pierwotnie służyło jako miejsce kultu pogańskich bóstw, odprawiania rytuałów w celu przyzywania mrocznych sił, a także rezydencja sekty parającej się czarną  magią. Podczas krucjat klasztor został przejęty przez krzyżaków, a wrota, przez które moce ciemności były przywoływane zostały zamknięte przy użyciu świętej relikwii. Niestety, bombardowanie w trakcie drugiej wojny światowej ponownie otworzyło portal i zło znów zalęgło się w kościelnych murach.

Czy Zakonnica naprawdę przeraża?

Cytując internetowego klasyka: „Tak średnio, bym powiedział”. Napięcie w filmie budowane jest dwuwarstwowo. Pierwszą warstwę stanowią często stosowane we współczesnym kinie grozy jump scares, które w tym przypadku, mimo rozłożenia ich w czasie, są zbyt przewidywalne. Doświadczeni wyjadacze horrorów z łatwością rozpoznają moment nagłego pojawienia się na ekranie postaci, gdyż twórcy bardzo czytelnie go sygnalizują. Drugą stanowi scenografia żywcem wyjęta z klasycznych opowieści o duchach i opętaniach. Bezkresne, ciemne korytarze, mroczne krypty, cmentarze – w tych wszystkich miejscach czai się zło. Jednakże te warstwy, mające za zadanie wzbudzać u widzów strach i przerażenie, nie współgrają ze sobą. O ile sceneria subtelnie buduje klimat, o tyle wspomniane gwałtownie wyskakujące diabły go burzą. Ponadto wprowadzone komediowe dialogi są raczej przygłupie i dość irytujące, aniżeli zabawne.

Zakonnica miała nas przestraszyć, zwłaszcza po tym jak w serwisie YouTube usunięto zwiastun, gdyż, jeśli wierzyć mediom, był zbyt przerażający. A, jak to często ostatnio bywa, produkcja ta pozostawiła jedynie spory niedosyt. Film grozy Corina Hardy to zatem raczkujące dziecko diabła, czasem niesforne, niespełniające oczekiwań rodziców, aniżeli w pełni dorosły szatan.


 

Za możliwość obejrzenia filmu dziękujemy kinu Multikino Wrocław Pasaż Grunwaldzki

 

 

 

Tytuł oryginalny: The Nun
Reżyseria: Corin Hardy
Rok powstania: 2018
Czas trwania: 1 godzina 36 minut

 

Marcin Panuś
Zafascynowany horrorem od najmłodszych lat. Twierdzi, że pierwszy film grozy obejrzał już w wieku sześciu lat. Wierny fan Freddy’ego Kruegera. Od postmodernistycznego kina woli stare dobre produkcje klasy B. Typ aktywisty i sportowca, z milionem pomysłów na siebie. Ceni sobie szczerość i otwartość u ludzi oraz bliższe relacje z innymi. Stawia na samorealizację poprzez zainteresowania i pasje. Może kariery badmintonisty nie zrobi, ale ma zadatki by być dobrym pedagogiem. W wolnym czasie lubi zagłębiać się w poezji. Wciąż podtrzymuje obietnicę, że kiedyś wyda swój skromny tomik.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu