Zagraj siebie. „Act cool” – recenzja książki

-

Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej skierowanych do młodzieży książek poruszających ważne tematy. I, co ważniejsze, często są to historie opowiadane z różnych, zdywersyfikowanych perspektyw. Nie jest już tak, że young adult niemal zawsze oznacza opowieść o cishet białym chłopcu z dużego miasta, domyślnym zbawcy świata (ewentualnie: dziewczynie, jeśli powieść miała uchodzić za nowatorską). Do głosu dochodzą osoby zmarginalizowane, które opowiadają historie oparte o ich własne doświadczenia. Różnorodne postaci – zarówno etnicznie, jak i pod względem tożsamości seksualnej czy płciowej  przestają zaskakiwać, stają się – na całe szczęście! – pełnoprawnymi bohaterami książek. I to nie tylko tych skupionych na problemach związanych z odkrywaniem siebie czy próbą odnalezienia się w niezbyt przyjaznym świecie.

I chociaż książka, której recenzje mam przyjemność dzisiaj przedstawić, dotyczy właśnie tego ostatniego – to nadal jest ciekawym przykładem dobrze opowiedzianej historii. Napisanej dodatkowo przez kogoś, komu problemy głównego bohatera nie są obce, ponieważ autor, Tobly McSmith, jest transpłciowym mężczyzną i, pisząc Act cool, częściowo odnosił się do własnych doświadczeń. 

Granie w grę

Głównym bohaterem powieści jest August Greene – marzący o ucieczce z małego miasta i karierze aktorskiej nastolatek. Wszystko to znajduje się w jego zasięgu, ponieważ udało mu się przejść przez wymagające przesłuchania i dostać do wymarzonej szkoły w Nowym Jorku. W tym wszystkim jest jednak mały (ale bardzo bolesny) haczyk – żeby móc rozpocząć naukę i zamieszkać w wymarzonym miejscu, August musi obiecać konserwatywnym rodzicom, że będzie udawał przed światem córkę, którą nie jest. A biorąc pod uwagę fakt, że pragnie zostać aktorem – to wszystko powinno się udać, prawda?

Niech sny cię poprowadzą. „Księga Żywych Sekretów” –  recenzja książki

Zbyt dużo masek

Historia Augusta jest ważna i dobrze, że została opowiedziana. Niestety, muszę przyznać, że o zmagania chłopaka z rzeczywistością czytało mi się ciężko (nie tylko z powodów, wymienionych w otwierającym książkę, praktycznym ostrzeżeniu), a samej postaci nie udało mi się do końca polubić. Każde kolejne, prezentowane nam wcielenie odgrywane przez protagonistę jest mniej przekonujące od poprzedniego. W dodatku chwilami mamy wrażenie, że sam on sam nie bardzo wie, co chce innym pokazać. Ciągłe próby dopasowania ekspresji do otoczenia sprawiają, że z Augustem ciężko się utożsamić. Nawet gdy, w końcu, zostaje zmuszony do stawienia czoła własnym kłamstwom – wychodzi to raczej płasko.

Główny bohater to nie jedyny problem tej książki: postaci w ogóle wypadają nie najlepiej. Czasami, czytając, miałam problem z rozpoznaniem, kto jest kim, ponieważ trudno przypisać komukolwiek jakieś charakterystyczne cechy. Chociaż były dwa wyjątki: ciotka, do której przyjechał August, oraz Juliet. O tej dwójce szybko nie zapomnę. Obie były bardzo wiarygodnie napisane i pomagały bohaterowi zrozumieć otaczającą go rzeczywistość.


Z drobnych, niezależnych już od autora uwag mam jeszcze jedną – zastąpienie na okładce terminu tranzycja”, używanym i rozpoznawalnym, enigmatycznym przejściem” jest zabiegiem… Bezsensownym i rozmydlającym przekaz. Tak, większość lub nawet wszyscy zainteresowani przeczytaniem zrozumieli, o co chodziło, ale po co silić się na niezręczną kreatywność, gdy pod ręką mamy konkretny termin?

Kurtyna w dół

Act cool to ważna historia – i wierzę, że wielu nastolatków, nie tylko transpłciowych (choć oni przede wszystkim), odnajdzie w niej cząstkę siebie. Jak wspominał Junot Diaz, tylko potwory nie mają swoich odbić w lustrach. Przez lata literatura młodzieżowa unikała jak ognia odmienności – główny bohater czy bohaterka mogli walczyć ze smokami czy wampirami, ale nie mogli być lub nawet mieć w swoim otoczeniu kogoś, kto odbiegał od sztywnego standardu. To na szczęście się zmienia i osoby piszące w końcu zauważyły, że ich odbiorcy i odbiorczynie nie tylko chcą, ale też potrzebują różnorodności. Bo każdy z nas zasługuje na to, żeby móc zobaczyć siebie wśród w ukochanych książkach.

Act Cool - McSmith ToblyAutor: Tobly McSmith

Tytuł: Act Cool

Wydawnictwo: Harper Collins

Liczba stron: 416

ISBN: 9788327676610

Więcej informacji TUTAJ

podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

„Act cool” to całkiem sprawnie napisana historia, która dla wielu osób będzie ważna. To dobrze, że powstała, zwłaszcza że jest głosem grupy, która od lat była pozbawiana głosu. W moim odczuciu mogła być nieco lepsza, ale i tak książkę polecam. Pamiętajcie tylko o zapoznaniu się z ostrzeżeniem na początku – dobrze, że się pojawiło!
Anna Kwapiszewska
Gdyby nie czytnik, stos nieprzeczytanych książek dawno stworzyłby gustowny nagrobek. Nie wierzy w guilty pleasure, kocha feminatywy i niebinarne formy gramatyczne, Star Treka, herbatę i erpegi.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

„Act cool” to całkiem sprawnie napisana historia, która dla wielu osób będzie ważna. To dobrze, że powstała, zwłaszcza że jest głosem grupy, która od lat była pozbawiana głosu. W moim odczuciu mogła być nieco lepsza, ale i tak książkę polecam. Pamiętajcie tylko o zapoznaniu się z ostrzeżeniem na początku – dobrze, że się pojawiło!Zagraj siebie. „Act cool” – recenzja książki