Cały świat umiera? „Śnienie. Jeden magiczny ruch. Tom 3” – recenzja komiksu

-

Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego komiksu Śnienie. Jeden magiczny ruch. Tom 3 do współpracy recenzenckiej dziękujemy wydawnictwu Egmont.

Tron Śnienia objął Wan – wykluta w tej krainie opowieści Sztuczna Inteligencja, która przyjęła na siebie rolę zaginionego Morfeusza. Powoli, dzień za dniem, przejmowała obowiązki dotychczasowych mieszkańców Królestwa, dając im czas na relaks, odpoczynek i pijaństwo. Jeden magiczny ruch to ostatni tom trylogii Śnienie, napisanej przez Simona Spurriera – opowieści zakręconej jak partia najbardziej piekielnych szachów.

Ku ocaleniu… chyba

W pewnym brytyjskim mieście spotykają się pomniejsze straszydła, które mieszkają i pracują z ludźmi. Robią to głównie po to, aby ponarzekać na to, że nikt już się ich nie boi, odchodzą w zapomnienie, a przez to – znikają. W tym samym czasie Dora przyzywa jednego z większych demonów, by dobić z nim targu: uzyskać od niego informacje o tym, kim jest. Żeby jednak to otrzymać, musi wygrać rozgrywkę w najbardziej skomplikowanej planszówce, jaką kiedykolwiek stworzono, z kimś, kto przegrał w nią jedynie raz. No, ale co to dla sprytnej, obrotnej, wyłamującej się ze wszystkich reguł Dory… prawda? Zwłaszcza że tajemnica tożsamości tej bohaterki w przewrotny, niezrozumiały sposób wiąże się z przyszłością Śnienia. Z drugiej strony Abel, pozostała przy życiu połówka jednego z najstarszych mitów, zaczyna coraz wyraźniej dostrzegać, co tak naprawdę Wan robi Śnieniu – sam jednak nie może nic zdziałać, do tego będzie potrzebował pomocy. Najlepiej kogoś, kto w wyjątkowy sposób połączony jest z krainą snów i potrafi przemieszczać się między marzeniami ludzi. Kogoś, kogo można odciąć od kontroli Wana. Tylko… czy to wystarczy? Czy tkwiący w poczuciu porzucenia przez swojego władcę mieszkańcy Śnienia dadzą radę zapobiec nadchodzącej wielkimi krokami katastrofie?

Polecamy:

Rozwiązanie intrygi

Jeśli narracyjna obsesją Neila Gaimana w Sandmanie była opowieść – jej istotność w naszym codziennym życiu, pokazywanie znanego nam świata jako opowieści i przez opowieść – tak w Jednym magicznym ruchu Simon Spurrier przesuwa akcent nieco ku innym rejestrom: grze, co widać już w samym tytule albumu. I to takiej odbywającej się zawsze na najwyższym szczeblu – nie na darmo w drugim rozdziale Dora staje w szranki z Flaurosem i triumfuje nie dlatego, że wybitną strateżką, zdolną przewidzieć wszystkie ruchy przeciwnika w grze, której zasad nawet nie zna. W końcu w ostatniej części Śnienia wiemy już doskonale, że nie to stanowi jej mocną stronę. Nowa mieszkanka krainy Morfeusza triumfuje dzięki sprytowi oraz zupełnie innej strategii: wykorzystaniu łańcucha zależności. Zresztą, podwaliny pod takie skojarzenia kładzie otwierająca album Korekta, przedstawiająca spotkania stworzonych przez ludzką wyobraźnię potworów, powoli znikających z ich świadomości i baz danych. Nawet od strony graficznej Dani (osoba odpowiedzialna za rysunki w rozdziale) oraz Mat Lopes (kolorysta) pokazali te spotkania tak, jak w filmach zwykło się portretować tajne narady poprzedzające wojnę, zamach albo rewolucje. A im dalej w lekturę, tym bardziej kolejne wydarzenia zmieniają się w posunięcia na planszy. Wprawdzie możemy domyślić się, kto tak naprawdę uczestniczy w tej rozgrywce, jednak w tym przypadku dużo ważniejsze jest nie finał, a droga do niego.

Polecamy:

Jeden magiczny ruch od strony graficznej prezentuje się naprawdę ciekawie – ale też nie powinno nas to dziwić, nad zawartymi w nim zeszytami pracowała czwórka artystów o zróżnicowanym stylu. Od wspomnianego mrocznego, nieco niepokojącego stylu Dani, przez żywe, często wypełniające całe strony prace Matíasa Bergary, czy kojarzące się nam z komiksowym Sandmanem kadry Bilquisa Evelya, świetnie oddającego bardziej krwawe sceny. Na tym tle dość mocno odcinają się delikatniej narysowane zeszyty Marguerite Sauvage, która, gdy sama odpowiada za kolory, preferuje jaśniejsze pastele, kontrastujące z wcale nie tak słodko-uroczą opowieścią, jaką ilustruje. Interesujący efekt dała współpraca tej rysowniczki z Evelym w roli kolorysty. Na uznanie zasługuje również ponowne wykorzystanie możliwości „obrócenia” rysunków w trakcie czytania – z pionu w poziom. Daje to naprawdę przyjemny efekt w trakcie lektury.

Jest nieźle, ale w sumie bez szału

Jeden magiczny ruch to ciekawy tom – taki naprawdę ładnie narysowany średniaczek, z zajmująco poprowadzoną intrygą, prowadzącą do nieco zbyt przewidywalnego zakończenia. Śnienie, jako całość, to interesujący dodatek do Gaimanowskiego Sandmana, a pomimo dość krwawych scen oraz rewolucji w krainie snów, pozostaje jednak dużo lżejszy i mniej złożony niż pierwowzór.

Czy warto czytać? Na pewno – opowieść Simona Spurriera koncentruje się bowiem nie na Nieskończonych, ich ciągłych wyzwaniach, poczuciu zgubienia czy pracy, a na samych poddanych Morfeusza. Zwykłych mieszkańcach niezwykłego miejsca, którzy muszą mierzyć się z niezbyt dojrzałym i nie do końca panującym w pełni nad sobą nowym władcą.

śnienieTytuł: Śnienie. Jeden magiczny ruch. Tom 3

Scenarzysta: Simon Spurrier

Ilustratorzy: Bilquis Evely, Abigail Larson

Liczba stron: 200

Wydawnictwo: Egmont

 

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

„Jeden magiczny ruch” zamyka trylogię Śnienia spod pióra Simona Spurriera. Jest śliczne, wciąż krwawe, z ciekawą intrygą prowadzącą do dość przewidywalnego zakończenia.
Agata Włodarczyk
Agata Włodarczykhttp://palacwiedzmy.wordpress.com
Nie ma bio, bo szydełkuje cthulusienki.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

„Jeden magiczny ruch” zamyka trylogię Śnienia spod pióra Simona Spurriera. Jest śliczne, wciąż krwawe, z ciekawą intrygą prowadzącą do dość przewidywalnego zakończenia.Cały świat umiera? „Śnienie. Jeden magiczny ruch. Tom 3” – recenzja komiksu