Przywołujemy Zemilio! „Rune” – recenzja gry

-

Nie od dziś wiadomo, że najlepszych przyjaciół poznaje się w innych wymiarach. Dlaczego więc nie przywołać by twórców planszówek z innych sfer? Wszak dobrych gier na rynku nigdy dosyć. Niestety, nasza technologia nie pozwala jeszcze na osiągnięcie tego konwencjonalnymi metodami. Pozostaje nam sięgnąć po nikczemną siłę, zwaną magią. Oczywiście nie są to proste rzeczy. Z pewnością będziemy potrzebować pomocy czarodziejów. Oni na pewno coś wymyślą. Na przykład runy.

Rune

Gra Rune została wypuszczona na polski rynek przez wydawnictwo Moria Games, na licencji Little Rocket Games. Jej oryginalnym twórcą jest Zemilio. Z założenia mamy do czynienia z prostą grą polegającą na przejmowaniu obszarów i wykładaniu kart w taktyczny sposób. Całość rozgrywki powinna się zamknąć w kwadransie, a bawić się może dwóch lub trzech graczy. Jak wygląda efekt finalny?

Runiczne pudełko

Gra trafia do nas w bardzo małym pudełeczku. Jest ono leciutkie i mieści się w kieszeni – idealne na podróż czy wyjazd. Zdobi je fenomenalna grafika, zachęcająca do zerknięcia do środka i odkrycia magii tej gry.

Wewnątrz znajdziemy dwadzieścia kart służących do budowania planszy, instrukcję, trzy żetony run oraz zestawy pionków dla każdego z graczy. Do tego ostatniego muszę się przyczepić, ponieważ wykorzystane zostały zwyczajne meeple. Kłuje to troszkę podczas gry, sugerując pójście na łatwiznę. Karty są ładne i czytelne, zaś instrukcja w sposób przystępny tłumaczy zasady. Elementy idealnie mieszczą się w pudełku i wygląda to bardzo schludnie.

Zbieranie run

Przygotowanie do gry jest proste i szybkie. Zaczynamy od umieszczenia karty startowej na środku stołu. Następnie tasujemy wszystkie blankiety z runami i tworzymy z nich stos dobierania. Na koniec każdy uczestnik zabiera pionki w wybranym przez siebie kolorze i dociąga trzy karty, tworząc rękę startową. Pozostaje wylosować gracza rozpoczynającego i możemy zacząć ładować moc.


Gra toczy się w turach, rozgrywanych przez nas po kolei. W każdej z nich musimy wykonać dwie czynności. Najpierw dokładamy kartę z ręki do powoli rosnącej planszy na środku. Każdy kartonik ma na sobie sześć regularnie rozłożonych run w trzech kolorach. Musimy go dostawić w taki sposób, by zasłonić co najmniej jeden znaczek na kartach już obecnych na planszy. Dodatkowo każda z run powinna być taka sama jak ta, którą przykrywa. Alternatywnie, jeżeli po położeniu karty wszystkie segmenty stykające się z innymi mają takie same kolory, to ruch jest prawidłowy.

Po wystawieniu kartonika, pozostaje nam wykonać jedną z dwóch opcji. Możemy dobrać kartę, co tłumaczy się samo, lub wystawić tak zwanego Mistrza Run. Są to po prostu pionki w wybranym przez nas kolorze. Każdy zawodnik ma trzy sztuki na starcie. Można je wyłożyć na dowolną runę na planszy, która jeszcze nie została „zaklepana” przez przeciwnika. Przejmujemy wtedy kontrolę nad obszarem sąsiadujących symboli w tym samym kolorze. Od tego czasu nikt już nie zdobędzie tych terenów, ale poprzez wykładanie kart, powierzchnia naszych włości może się zmienić. Warto mieć na uwadze, że zagranie meepla oznacza mniejszą pulę kart na późniejszą rozgrywkę. Narzuca to ostrożne planowanie i szacowanie możliwości.

Rozgrywka toczy się do momentu, aż wszyscy wyłożą ostatniego Mistrza Run. Następuje wtedy podliczenie punktów za obszary, a każdy kolor posiada inną wartość. Zwycięzcą zostaje zawodnik, który uzbiera najwięcej oczek.

Do gry dołączono także dwa mikrorozszerzenia. Warto je wykorzystywać, ponieważ nadają smaczku rozgrywce i troszkę urozmaicają wydarzenia na planszy. Pierwsze z nich dodaje każdemu graczowi żeton z narysowanymi różnymi runami na obu stronach. W czasie rozgrywki można go położyć na dowolnym niezajętym polu, aby zmienić jego kolor.

Drugie rozszerzenie dodaje każdemu z graczy kartę Adepta. Pozwala ona raz w trakcie gry dobrać kartę, bądź położyć runy w sposób sprzeczny z podstawowymi zasadami.

rune

Udane przywołanie?

Rune jest na pewno ciekawą pozycją. Proste do wyjaśnienia zasady i bardzo szybkie partie czynią z niej grę bardzo uniwersalną, która może być zabrana wszędzie. Taka dostępność odbija się trochę czkawką, gdyż rozgrywka jest nieco płaska i pozbawiona głębi. Wykładanie kart i kombinowanie nad obszarami może się podobać wielu, ale istnieje ryzyko, że gracze określą ją mianem nudnej.

Warto zagrać jednak więcej partii, ponieważ dopiero po kilku rozgrywkach człowiek przyzwyczaja się do specyficznego myślenia, wymaganego do efektywnego przejmowania obszarów.

Ciężko mi podjąć decyzję w sprawie regrywalności. Z jednej strony rozgrywka jest powtarzalna i za każdym razem taka sama. Daje to jednak przestrzeń do poprawiania swoich wyników oraz poznawania mechanik. Nie pokusiłbym się jednak o stwierdzenie, że gra jest mocno regrywalna.

Jeśli chodzi o liczbę uczestników, to nie ma dużych zmian, niezależnie od tego czy gramy w dwie, czy trzy osoby. W drugim wariancie wykładamy mniej kart, ale przestrzeni na planszy jest podobna ilość. Rozgrywka wyglądała podobnie w obu wariantach.

Ciekawą opcją są opcjonalne rozszerzenia, dołączane do gry. Dają troszkę więcej opcji i zwiększają ilość kombinowania podczas rozgrywki. Warto je wykorzystać, zwłaszcza że nie są trudne do nauki.

Podsumowując – bawiłem się całkiem nieźle przy Rune, aczkolwiek polecałbym ten produkt osobom mniej zaawansowanym i dzieciom. Najlepiej na jakąś podróż albo rozgrzewkę przed potężnym eurosucharem.

Tytuł:  Rune

Liczba graczy: 2-3

Wiek: 8+

Czas rozgrywki: 15 minut

Wydawnictwo: Moria Games

 

 

Za przekazanie gry do przedpremierowej recenzji dziękujemy wydawnictwu Moria Games, więcej o grze przeczytacie tutaj.

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Szybka i prosta gra, która bez żadnych fajerwerków może przyjemnie zająć kwadrans.
Jakub Socała
Indywidualista, intelektualista, idealista, informatyk. Miłośnik Gothica, dobrej kuchni i eksperymentowania. Geek, nerd i kujon, co w domu wysiedzieć nie może.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu