Między niebem a ziemią. „Dolina Bogów” – recenzja DVD

-

Trzej nieznajomi mężczyźni zostają połączeni przez nić przeznaczenia, gdy ich drogi krzyżują się ze sobą podczas przypadkowego spotkania. Każdy wątek opowiadany z perspektywy innego narratora – Johna Ecasa, pisarza na zakręcie życiowym, Wesa Taurosa, najbogatszego człowieka na ziemi oraz młodego Indianina błagającego starożytne bóstwo o potomka – tworzą filmową epopeję przepełnioną symbolami i metaforami. Lech Majewski po raz kolejny powraca z dziełem nie mieszczącym się w ramy tradycyjnej kinematografii.
Wędrowcy, tułacze, zbiegowie

Pisarz samotnie przemierza pustynne pustkowia Ameryki w nieznanym celu. Kiedy odnajduje swoje miejsce pośród gór i grot skalnych tytułowej Doliny Bogów, stwarza pracownię, gdzie może skupić się na pisaniu. Zasiada przy solidnym drewnianym biurku i dzierżąc wieczne pióro zaczyna tworzyć wyimaginowane światy na wyblakłych stronicach.

Włóczęga, kradnąc jabłko, napotyka grupę agresywnych bandytów. Pozostawiony sam sobie, ociekający krwią dostaje się do przejścia prowadzącego do innego wymiaru. Przejażdżka kryształową windą ukrytą pośród skał kończy się u stóp bajecznego zamczyska górującego nad smutną metropolią. Bohater zrzuca z siebie łachmany, ukazując widzom zgoła inne oblicze – ekscentrycznego bogacza Wesa Taurosa.

Cień katastrofy wisi nad głowami potomków plemienia Navajo. Ich ziemie przyciągają wydobywców uranu, którzy, chcąc się dorobić, bagatelizują negatywne skutki odwiertów, chociażby chorobę popromienną czy bezpłodność. Pod przykrywką rozwoju ekonomicznego społeczności, zwożą ciężki sprzęt, czym sprowadzają na siebie gniew bogów. Już wkrótce mają posmakować zemsty Indian.

@Serwis Galapagos Kadr z filmu „Dolina Bogów”, reż. Lech Majewski


Tektonika uczuć

Dolinę Bogów cechuje niezwykła dokładność oraz zaduma nad kondycją psychiczną człowieka współczesnego, co niewątpliwie odbija się w grze aktorskiej. Postaci, którym bliżej do archetypów niż fizycznych bytów, stają się lustrami odzwierciedlającymi idee. Zatem odpowiedni dobór obsady miał kluczowe znaczenie, gdyż odtwórcy głównych ról niosą na barkach ciężar metaforyki dzieła.

Angaż Johna Malkovitcha nie tylko zagwarantował produkcji międzynarodowy rozgłos, przede wszystkim zdecydował o charakterze całości. Amerykanin idealnie dostosował się do wymogów koncepcji Majewskiego, tworząc niejednoznacznego protagonistę owianego woalem tajemnicy. Bogacz posiadający wszystko, ale nie to, czego pragnie – motyw wielokrotnie eksploatowany w kinematografii, tu nie traci na oryginalności. Wręcz przeciwnie, Malkovitch traktuje go jako punkt wyjścia, ukazując głęboką emocjonalność bohatera ukrywaną pod powłoką obojętności.

Wtórują mu Josh Hartner, a także piękna Bérénice Marlohe, dwójka wyjątkowych artystów kreślących drobiazgowo powierzone im figury. Z jednej strony doświadczamy zagubienia pisarza przeżywającego dramat rozstania, z drugiej obserwujemy dylemat moralny młodej kobiety w trudnej sytuacji. Między nimi rozpięta jest sieć zależności tkana przez narratora historii. Oszczędna w środkach, minimalistyczna kreacja aktorska świetnie współgra z atmosferą tajemniczości.

Czas zastygły w skałach

W obliczu monumentalnych postumentów rzeźbionych przez naturę od miliardów lat człowiek wydaje się niewielką cząstką. Niemniej jednak, nawet ta drobina zyskuje znaczenie wobec majestatu przyrody. Przez seans doświadczamy potęgi otaczającej nas fauny i flory, ale również czasu przepływającego między palcami. Długie ujęcia zachwycających surowych przestworzy zamknięte w panoramicznych kadrach ukazują regularność cyklu zmian zachodzących w świecie. Reżyser wraz z operatorem Pawłem Tybrą wybrali dziewicze tereny stanu Utah w USA, które zarówno na wielkim, jak też małym ekranie zapierają dech w piersiach. Wrażliwość w ukazywaniu majestatu gór, dolin, ciągnących się w nieskończoność opustoszałych przestrzeni kontrastuje z bezdusznością metropolii. Miejska rzeczywistość wyprana z wszelkich barw pozbawia bohaterów nadziei, zamyka na wdzięczne współistnienie z innymi mieszkańcami planety. Więcej życia oraz człowieczeństwa można dostrzec w antropomorficznych skałach niż betonowej dżungli.

@Serwis Galapagos Kadr z filmu „Dolina Bogów”, reż. Lech Majewski

Strzelisty zamek Wesa Taurosa to tak naprawdę więzienie, labirynt dla zagubionych dusz, które nie obrały celu. W przepychu bogato ornamentowanych sklepień, najdoskonalszych dzieł sztuki kiedykolwiek wykonanych ludzką ręką, reprezentacyjnych sal balowych i ogrodów ze świecą szukać wszelkiego życia. Ludzkie sylwetki w grze światłocieni, przynoszącej na myśl płótna barokowych mistrzów, trwają bez ruchu. W konsekwencji film niesie ze sobą nieśmiałe przesłanie o jedności wszelkich elementów ekosystemu.

Pieśń niesiona przez wiatr

Dopełnieniem struktury wizualnej jest wyjątkowa ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Jana A. P. Kaczmarka. Instrumentalne utwory o melancholijnym wydźwięku nadają całości głębi. Przestrzeń uzyskuje kolejny wymiar złożony z naturalnych odgłosów, czy to szelestu wiatru uderzającego o ściany skał, czy piaskowych burz, grzmotów przecinających niebo albo głuchego echa niosącego się w kamiennych szczelinach. Nieprzewidywalna siła natury bije z ekranu, dostając się do umysłu przez kanaliki słuchowe.

Wrażenie dodatkowo potęgują tradycyjne pieśni i zaklęcia ludu Navajo wykonywane w samotności przez wodza oraz członków plemienia. W styku z współczesną rzeczywistością melodie nabierają hipnotycznego wydźwięku, ukazują dziedzictwo Indian przekazywane z pokolenia na pokolenie wraz z mądrością przodków. Głosy z przeszłości apelują o kultywowanie tradycji, a tym samym respektu wobec górującej nad człowiekiem natury – żyjącego bytu posiadającego własny rozum. To właśnie symbole oraz metafory tkają strukturę działa, a od widza zależy ich interpretacja.

Krystaliczne sieci znaczeń

Dolina Bogów to niezaprzeczalnie arcydzieło. Film jest przesiąknięty sztuką, od pierwszej do ostatniej minuty. Produkcja Lecha Majewskiego zachwyca bogactwem środków formalnych, zarówno wizualnych, jak i dźwiękowych, otumania magiczną aurą płynącą z podań Indian Navajo i otwiera pole do interpretacji licznych metafor oraz symboli zawartych w strukturze treściowej. Kolejne seanse tylko utwierdzają w świadomych wyborach twórcy, wytyczając nowe ścieżki myślowe. Pozornie nieznaczące elementy łączą się w idealnie skomponowaną całość.

Wydanie DVD zagwarantuje wam posiadanie cennego unikatu we własnych czterech kątach, a dodatkowe materiały pozwolą zagłębić się w proces powstawania filmu oraz poznanie perspektywy odtwórców głównych ról.

 

Tytuł oryginalny: Valley of the Gods

Reżyseria: Lech Majewski

Rok premiery: 2019

Czas trwania: 2 godziny 11 minut

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

„Dolina Bogów” Lecha Majewskiego to spełnienie marzeń prawdziwego kinomana. Mistrzowsko prowadzona kamera rejestruje zawiłą historię inspirowaną podaniami ludu Navajo, czyniąc z niej uniwersalną przypowieść. Piękno i niedostępność dziewiczych rejonów utrwalonych na kliszy przy akompaniamencie muzyki wzbudzają tęsknotę za życiem zgodnie z prawami przyrody. Ten tytuł z pewnością stanie się kultową pozycją w historii kinematografii.
Weronika Tryksza
Enfant terrible, wychowane przez francuską Nową Falę. Z głową w chmurach, bezustannie poszukująca nowych inspiracji. Utrwala chwile na płótnie, kliszy filmowej i kartkach papieru. Miłośniczka niekonwencjonalnych eksperymentów formalnych w kinie artystycznym, szczególnie w wykonaniu Lyncha, Lantimosa, czy Béla Tarra.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu