Obłęd i perfekcja. Gąsienica – recenzja książki

-

Współczesny miłośnik literatury kryminalnej nie mógłby się nim nazwać, gdyby nie znał takich autorów jak Arthur Conan Doyle, Agatha Christie czy Edgar Allan Poe, choć ten ostatni często zaliczany jest głównie do twórców prozy niesamowitej. Warto zauważyć jednak, że wymieniając te nazwiska, poruszamy się w kręgu kultury anglojęzycznej. Umieszczamy centrum literatury kryminalnej na Zachodzie, z czym wiąże się, w wielu przypadkach, ograniczenie gatunku do książek, w najlepszym wypadku, europejskich. Tymczasem Wschód również ma do zaoferowania wielu znamienitych i wartych poznania twórców.
Od kryminału do ero guro nansensu

Jednym z nich jest, mężczyzna, który przyczynił się do rozwoju kryminałów w Japonii –  Ranpo Edogawa. Jego pseudonim pochodzi od nazwiska Edgara Allana Poego. I choć czerpał inspiracje z utworów zachodnich twórców, robił to w sposób na tyle osobliwy, że mimo wyraźnych podobieństw, jego proza uznawana jest za oryginalną, a można powiedzieć, że wręcz pionierską w historii japońskiego kryminału.

Gąsienica to zbiór siedmiu opowiadań, będący kwintesencją twórczości Ranpo Edogawy. Czytelnik znajdzie w nim utwory charakterystyczne dla nurtów literackich, w których tworzył autor – zaczynając od powieści dedukcyjnych, inspirowanych bohaterami serii o Sherlocku Holmesie, aż do pełnych groteski i cielesności historii rodem z opowiadań grozy Poego.

Tym, co odróżnia utwory Edogawy od tych napisanych przez anglojęzycznych twórców jest kultura japońska, widoczna w każdej opowieści. Nie można jej jednak nazwać kulturą naturalnego piękna, delikatności oraz subtelności, tak dobrze znaną z kanonu literatury Kraju Kwitnącej Wiśni. Autor eksponuje obskurność, brzydotę, cielesność. Przywołując różne demony, odwołuje się do japońskiej mitologii. Nie stroni od nieoczywistych nawiązań. Wszystko to sprawia, że Gąsienica to powieść oryginalna i jednocześnie tak bardzo podobna do dobrze nam znanych książek pogranicza kryminału, fantastyki i horroru. By ją scharakteryzować, używa się po prostu terminu ero guro nansensu, pochodzącego od słów: erotic, grotesque i nonsense.

Niezaprzeczalny mistrz niesamowitości

Mówi się, że Ranpo Edogawa, choć chciał być mistrzem kryminału, nigdy mu się to nie udało. I w tym jednym należałoby się zgodzić z krytykami. Jego opowiadania detektywistyczne są proste, aczkolwiek mistrzowskimi trudno byłoby je nazwać. Chwilami wręcz mogłyby się wydawać nieco gorszymi wersjami Zbrodni i kary Dostojewskiego – zwłaszcza, jeśli zestawi się rosyjski utwór z Testem psychologicznym czy Spacerowiczem na poddaszu, w których czytelnik zanurza się w świat perfekcjonistów pragnących dokonać morderstwa doskonałego. Patrząc na te dwa opowiadania tylko przez pryzmat Dostojewskiego, można poczuć pewnego rodzaju niedosyt. Kiedy jednak pomyśli się o nich jak o tekstach pokazujących pewien typ osobowości, osoby podłej, egoistycznej, która dla zabawy oraz zaspokojenia własnej ciekawości decyduje się zabić, opowiadania te stają się o wiele ciekawsze.

Na tym jednak kończą się wszelkie wątpliwości, jakie miałam wobec zbioru Gąsienica. Każde kolejne opowiadanie utwierdzało mnie w przekonaniu, że Edogawa jest jednym z najznamienitszych twórców literatury niesamowitej. Potrafi on zszokować i wzbudzić bliżej nieokreślony niepokój. Pokazując najbardziej zepsute jednostki w społeczeństwie sprawia, że czytelnicy z zapartym tchem śledzą wydarzenia. Obłęd, obsesja, psychoza – to są pojęcia, z którymi mogłyby być związane takie opowiadania jak Czerwony pokój, Gąsienica czy W objęciach fotela, będące zdecydowanie najlepszymi, a także najbardziej osobliwymi i groteskowymi utworami spośród prezentowanych we zbiorze.

Dawka grozy dla każdego

Gąsienica przepełniona jest makabrycznymi obrazami, które wzbudzają poczucie niepokoju w wielu czytelnikach. Po przeczytaniu opowiadań o stolarzu skrytym w fotelu czy mężczyźnie zabijającym w sposób zgodny z prawem ma się dreszcze, samych historii zaś trudno pozbyć się z głowy przez długi czas po przeczytaniu. Można byłoby sądzić, że z tego powodu to tytuł skierowany do specyficznego odbiorcy. Tak jednak nie jest. Autor używa prostego języka, dzięki czemu każdy zainteresowany może sięgnąć po opowiadania. Warto wspomnieć również o przypisach. Dzięki nim nawet osoba, która nie zna kultury japońskiej, będzie w stanie zagłębić się w niepokojące, ale i niezwykłe opowiadania Ranpo Edogawy.

Ponadto osoby zainteresowane samą sylwetką autora mogą sięgnąć po mangę Bungou Stray Dogs – Bezpańscy literaci, w której pojawia się postać Ranpo Edogawy. Na podstawie serii powstało również anime o tym samym tytule.

gasienica
Gąsienica

 

Tytuł: Gąsienica

Autor: Ranpo Edogawa

Liczba stron: 190

Wydawnictwo: Tajfuny

 

 

Miesiąc Azjatycki na Popbookowniku (klik!)

Obłęd i perfekcja. Gąsienica – recenzja książki

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

„Gąsienica” to zbiór osobliwych japońskich opowiadań, inspirowanych zachodnią literaturą kryminalną i grozy. Ranpo Edogawa stworzył mroczne opowiadania z nurtu ero guro nansensu, które szokowały w przeszłości i budzą niepokój również współcześnie.
Patrycja Nadziak
Patrycja Nadziak
W żadnej szafie nie znalazła wejścia do Narnii, a sowa zgubiła list z Hogwartu. Pozostało jej jedynie oczekiwać na Gandalfa. Do jego przyjścia ma zamiar czytać, pisać, oglądać seriale i mecze w Bundeslidze… a także poślubić Jacka Sparrowa.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

„Gąsienica” to zbiór osobliwych japońskich opowiadań, inspirowanych zachodnią literaturą kryminalną i grozy. Ranpo Edogawa stworzył mroczne opowiadania z nurtu ero guro nansensu, które szokowały w przeszłości i budzą niepokój również współcześnie. Obłęd i perfekcja. Gąsienica – recenzja książki