Zabawa z pająkami. „Bestie i bystrzaki” – recenzja książki

-

W dzieciństwie jedną z moich ulubionych bajek była produkcja Potwory i spółka (2001), która od razu przychodzi mi na myśl, gdy patrzę na serię Polowanie na potwory Joego Ballarini’ego. W filmie wytwórni Pixar widz śledził pracę potworów, straszących dzieci. Książka przedstawia drugą perspektywę – ludzi walczących z monstrami, wyskakującymi z szafy.

Po pokonaniu jednego z Boboludów trzynastoletnia Kelly pragnie dołączyć do zakonu jako pełnoprawna babysitterka. Nie jest to jednak proste. By to zrobić, musi przejść kilka niebezpiecznych prób. W tym samym czasie jedna z sześciu pozostałych najpotężniejszych potworów na świecie, Królowa Pająków, planuje zemstę. Kelly, jej przyjaciele oraz rodzina znaleźli się w ogromny niebezpieczeństwie, z którego nie wiedzą, jak wybrnąć. Nikt do tej pory nie wygrał z Sereną von Kessell. Tym bardziej, że pajęczyca pragnie pomścić śmierć swojego brata.

>>Polecamy: Hołd dla uroków dzieciństwa. „Baśnie Śnieżnego Lasu“ – recenzja książki<<

Pierwszy tom serii Polowanie na potwory był książką ciekawą, dobrze napisaną i przedstawiającą oryginalne postaci. Tego samego spodziewałam się po Bestiach i bystrzakach. Po lekturze jednak mogę jedynie stwierdzić, że coś poszło nie tak.

Wszystko winą krasza

Drugi tom zabiera czytelników do świata pełnego potworów, którym nastolatka wraz z przyjaciółmi ponownie musi stawić czoła. Tym razem jednak zamiast wzbudzać podziw i  sympatię, główna bohaterka po prostu irytuje. Jedną z podstawowych zasad babysitterek jest: „Towarzystwo krasza w pracy niedozwolone”. Kelly jednak to nie przeszkadza, by pomimo czyhających na jej życie potworów, cały czas spotykać się z Victorem. Ponadto w chwilach, gdy powinna zająć się bezpieczeństwem swoim i otaczających ją osób, w tym niemowlęcia, trzynastolatka myśli jedynie aby dobrze zachować się w towarzystwie chłopaka.

Jej postępowanie wzbudza w czytelnikach mieszane uczucia. Nie można napisać, że w Poradniku dla babysitterek Kelly utrzymała pełną rozwagę, bo to nie miało miejsca, jednakże w pierwszym tomie była ona osobą dość trzeźwo myślącą. Potrafiła poświęcić się dla dobra ogółu, nawet jeśli znaczyło to zrujnowanie jej życia towarzyskiego. Drugi tom prezentuje ją jako naiwną, bezmyślną nastolatkę, która często waha się przed podjęciem zdecydowanych kroków. Kelly wciąż powtarza sobie, że się nie nadaje do bycia babysitterką, przez co cierpią jej najbliżsi.

Inni bohaterowie nie zostali lepiej wykreowani. Pierwszym z problemów jest fakt, że poza Kelly wszystkich zsunięto na dalszy plan. Stali się bezbarwni. Autor poświęcił im zdecydowanie zbyt małą ilość czasu. Jedną z nielicznych lepiej przedstawionych postaci jest Liz, jednak ona także została nakreślona jako kapryśna nastolatka, nierozumiejąca powagi sytuacji.


Szybko się czyta, ale nie zawsze wszystko rozumie

Nie można napisać, że Bestie i bystrzaki są słabą książką, czyta się ją bowiem z zainteresowaniem. Autor miał ciekawy pomysł na fabułę. W powieści elementy rzeczywiste przeplatają się nie tylko z fantastycznymi, lecz także ze znanymi horrorowymi motywami. Nastolatkowie przywołują ducha, ugryzienie pająka obezwładnia człowieka, a potwór, pijąc ludzką krew, zachowuje wieczną młodość – to i wiele więcej można znaleźć w drugim tomie serii Polowanie na potwory.

Nie da się jednak pominąć faktu, że ogromny potencjał pomysłów został zmarnowany. Wiele intrygujących elementów, takich jak chociażby pojawienie się ducha, autor potraktował jako prawie nic nie wnoszący do książki fragment. Ponadto chwilami odnosi się wrażenie, że w historii jest zbyt dużo przypadkowości. Brakuje logicznych ciągów przyczynowo-skutkowych, dzięki którym czytelnik mógłby chociażby krok po kroku odkrywać tajemnice skrywane na kartach powieści.

Nie szata zdobi książkę… ale jest ważna

Jednym z większych atutów pierwszej czści było wydanie, w którym czytelnicy mogli znaleźć „przedruki” z Poradnika dla babysitterek. W drugim tomie też się pojawiają, lecz w mniej atrakcyjnej wersji. Brakuje rysunków postaci i linii imitujących kartkę z zeszytu. Ponadto w powieści nie ma też zwykłych rysunków, uzupełniających tekst. Przez to sama książka jest mniej przystępna w odbiorze i ciekawa dla młodszych czytelników, do nich bowiem została skierowana.

W gruncie rzeczy Bestie i bystrzaki to książka, którą czyta się szybko i przyjemnie. Nie zmienia to jednak faktu, że jest o wiele gorsza od Poradnika dla babysitterek. Jedyne, co się utrzymało, to nieco mroczny, niezwykły klimat budowany przez fabułę, w którą wplecione są motywy z horrorów. Mam nadzieję, że w Misji na wyspie potworów autor znów stworzy opowieść podobną do pierwszego tomu, a nawet od niego lepszą, bo w przypadku drugiej części nie do końca mu to wyszło.

Tytuł: Bestie i bystrzaki

Autor: Joe Ballarini

Wydawnictwo: Young

Liczba stron: 304

ISBN: 978-83-67069-95-3

Więcej informacji TUTAJ

podsumowanie

Ocena
5

Komentarz

To nie jest to, czego się spodziewałam. Każdy z elementów książki obniżył się jakościowo względem pierwszego tomu. Jedyne, co mi pozostaje, to nadzieja, że autor wszystko naprawi w kolejnej opowieści o przygodach Kelly i pozostałych babysitterek.
Patrycja Nadziak
W żadnej szafie nie znalazła wejścia do Narnii, a sowa zgubiła list z Hogwartu. Pozostało jej jedynie oczekiwać na Gandalfa. Do jego przyjścia ma zamiar czytać, pisać, oglądać seriale i mecze w Bundeslidze… a także poślubić Jacka Sparrowa.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

To nie jest to, czego się spodziewałam. Każdy z elementów książki obniżył się jakościowo względem pierwszego tomu. Jedyne, co mi pozostaje, to nadzieja, że autor wszystko naprawi w kolejnej opowieści o przygodach Kelly i pozostałych babysitterek. Zabawa z pająkami. „Bestie i bystrzaki” – recenzja książki