Hołd dla uroków dzieciństwa. „Baśnie Śnieżnego Lasu“ – recenzja książki

-

Coś na zimową chandrę i długie wieczory, podczas których tęskno do przeszłości? – Baśnie Śnieżnego Lasu, domy na kurzych łapach i gadające niedźwiedzie tylko czekają, by służyć pomocą. 

Zdradliwy las ogarnięty chłodem i ciemnością nocy, przyprószony świeżą warstwą śniegu, skrywający w swych głębinach jedynie jemu znane tajemnice nie zawsze zwiastuje strachy i demony, a tym razem – zaprasza nas w swoje objęcia, aby choć na chwilę powrócić do beztroskich czasów dzieciństwa. Młoda, odważna dziewczynka o nadprzyrodzonych zmysłach zaczerpniętych od świata fauny, jej nietypowi, lecz niemniej urokliwi zwierzęcy przyjaciele, oraz zamglona, pełna niedomówień i niewytłumaczalnych sprzeczności przeszłość, której tajniki odkryć może jedynie, wybierając się w obfitującą w zwroty akcji i niebezpieczeństwa podróż. Jej uskrzydlające przygody składają się na ponadczasową, uniwersalną w przekazie baśń dla miłośników słowiańskości i prastarych bajd, w których wartość sentymentalną, jak i refleksyjną wtopić może się każdy, czy to najmłodszy, czy dużo dojrzalszy, czytelnik. Baśnie Śnieżnego Lasu autorki poczytnych pozycji literatury dziecięcej Sophie Anderson to niepowtarzalna okazja do nieskrępowanego i całkowitego powrotu do młodzieńczych lat, kiedy to opowiadania o brawurowych, ponadprzeciętnych postaciach oraz otoczka magii i mistycyzmu budowały nasze wyobrażenia o rzeczywistości i pobudzały do snucia najbardziej odjechanych marzeń. To powieść łącząca mnóstwo gatunków, od delikatnej grozy, wprost idealnej dla wywołania dreszczyku podniecenia u malców, dopiero co zapoznających się z literaturą bardziej skomplikowaną od dziecięcych opowiastek, do literatury pięknej poprzeplatanej kilkudziesięcioma idealnie komponującymi się z tokiem fabularnym baśniami, dzięki którym niesłychanie łatwo zapomnieć o świecie wokół i zwyczajnie przepaść we wbrew pozorom skierowanym do dorastającego dziecka przekazie, zaserwowanym jednak w tak rozrywkowej, trzymającej w napięciu formie, iż trafi prosto w serce zarówno najstarszych, jak i najmłodszych. Bo człowiek dojrzewa, ale dusza marzyciela, szybującego gdzieś na granicy rzeczywistości a wyobrażeń o nigdy w pełni odkrytej, przepastnej krainie czarów i bogactwa cudów, nigdy nie przepada, a jedynie usuwa się w cień, robiąc miejsce dla wymagającej, często nużącej i pozbawionej dziecięcej kolorystyki codzienności. I Sophie Anderson wydaje się to doskonale rozumieć, w najciekawszy z możliwych sposobów nam tę zapomnianą część ducha otwierając.

Łapy niedźwiedzicy, umysł wojowniczki

Janka Niedźwiedzica nie bez przyczyny nosi przydomek jednej z najpotężniejszych mieszkanek lasu – swoim wzrostem i krzepą przewyższa całą społeczność wsi, a jej owiane tajemnicą pochodzenie jedynie wzmacnia status odmieńczyni i kogoś, z kim nie należy zadzierać. Jako dziecko do wyjścia na świat przygotowywały ją niedźwiedzie, a sama bohaterka bezwiednie manewrowała między imitowaniem postaci człowieka a zwierzęcia. W noc spalenia kukły Zimy, otwierającą drzwi cieplejszej porze roku, Janka traci wszelkie złudzenia co do tego, iż faktycznie jest w niej coś dzikiego – dziewczynka budzi się z niedźwiedzimi łapami zamiast stóp! Co więcej – nie znajduje żadnego problemu ze zrozumieniem słów swojego najbliższego przyjaciela, domowej łasicy Mordki. To wydarzenie pociąga za sobą postanowienie o zgłębieniu własnej przeszłości, odkryciu swojego prawdziwego oblicza i dowiedzeniu się, jak kontrolować niedźwiedzie zapędy i mądrze dysponować posiadanymi zdolnościami. Z pomocą paczki wyjątkowych zwierzęcych (i nie tylko) kompanów, Janka wyrusza w nieco chaotycznie zorganizowaną, lecz intensywną i niepozbawioną niepowtarzalnych przygód podróż do lasu magii i tajemnic, odkrywając tajniki rosyjskiego folkloru, podejmując się udziału w wymagających olbrzymiej odwagi bitwachi niełatwych spotkaniach, wystawiając na próbę przyjaźnie i zawiązując kolejne absolutnie niezwykłe znajomości, jakie już na zawsze uświadomią jej, co jest w życiu naprawdę najważniejsze. I czy jedną z tych wartości, za które należy nadszarpnąć własne łapy, koniecznie musi być poznanie całego swego pochodzenia od podszewki – bo czy nie najbardziej istotne to w końcu dopiero to, co przed nami?

Dla dziecka to w pełni satysfakcjonująca bajka, dla dorosłych wehikuł czasu

Jeśli szukacie książki, która bez większego zaangażowania z waszej strony momentalnie zachwyci swoim minimalizmem, wciągnie być może i nieco oklepanym w pozycjach dla dzieci, jednak niemniej fascynującym i uzależniającym klimatem baśni i mistycyzmu, chcecie poprzez literaturę piękną naprawdę przypomnieć sobie dawne czasy malucha, kiedy bez obaw o upływający czas można było nieskrępowanie spędzać go  z ulubionymi bohaterami i motywami – Baśnie Śnieżnego Lasu są dla was. Jak cudownie było przenieść się na tych czterystu stronach do zalążków, prawdziwych początków swojej czytelnicznej przygody, a przy tym doświadczyć nowych interesujących doznań, poszerzyć literackie horyzonty o ciepłych i wyrazistych książkowych przyjaciół, ich szczere, wiarygodne zarówno dla dziecka, jak i osoby dorosłej, pełne miłości i literackiego kunsztu dialogi, o bajkową krainę, w jakiej czarna magia niejednokrotnie tworzy aluzję do współczesnego brutalnego świata. Autorka zaryzykowała, bawiąc się w powieść poprzeplataną bajkowymi retrospekcjami, jednocześnie tak zgrabnie wplątując je w fabułę, aby dla wszystkich grup wiekowych Baśnie mogły być w odbiorze klarowne i płynne. W stu procentach udało jej się wczepić głęboko w moje serce wszystkie zmartwienia Janki, jej obawy, niepewności i trudy, w jakich znalazła się, aby dowiedzieć się czegoś o własnej historii. Pióro autorki otrząsała mną ze strachu za każdym razem, kiedy bohaterowie znajdywali się w niebezpieczeństwie, ale i tuliła i koiła, gdy ciemny las powoli bladł wschodzącym słońcem, odratowując naszych towarzyszy od niepokojów związanych z zapadającym zmrokiem. Dawno nie czułam tak mocnego przywiązania do postaci opisanych tak barwnie, wyraziście, ku zrozumiałości dla wszystkich grup odbiorców, podkreśliwszy ich cechy charakterystyczne dobitnie za sprawą spotykających ich perypetii. 

Janka Niedźwiedzica to wzór dla młodych buntowniczek pragnących dzisiaj dostępu do pełnej edukacji, rozwijania umiejętności, walki o swoje racje w społeczeństwie, które często już na starcie uznaje nas za przegrane – ze względu na tężyznę fizyczną, nieprzystosowanie czy odmienność w wyglądzie. Swoim sprzeciwem, może nie dosłownie w stronę wszechogarniającego patriarchatu, jednak wobec wszystkich mieszkańców wskazujących ją palcem, daje znać o kobiecej sile, wytrwałości w dążeniu do upragnionego celu, czego zakorzenianie tak ważne jest już u najmłodszych czytelniczek. 

Czytanie Baśni nie obędzie się bez co rusz czerwieńszych w oczekiwaniu na dalszy bieg wydarzeń wypieków, większych, wywoływanych perfekcyjnym komizmem sytuacyjnym wykorzystanym przez autorkę, salw śmiechu, ale i momentów absolutnego wzruszenia, podziwu dla odwagi postaci, do których za pośrednictwem tak prostych, czasem i banalnych opisów i typowych dla bajkowości schematów, niesamowicie się przywiązaliśmy. Nieważne, ile masz lat i co w tej chwili w życiu porabiasz – Baśnie chcąc nie chcąc, wyrwą cię z teraźniejszości z powrotem na babcine czy tatusiowe kolana, do czasów, kiedy to magiczna fikcja górowała nad szarą rzeczywistością.


Rosyjski folklor w pigułce

Baśnie Śnieto okazja do skosztowania, jedynie uszczknięcia rosyjskiego folkloru w wersji wprost idealnie skrojonej jak na początek lub uzupełnienie wiedzy o zwyczajowości Słowian. Nie znajdziemy tu poważniejszego wgłębiania się w mentalność i psychikę postaci, ale nieziemsko przyjemny, rozrywkowy klimat tajemnicy, po części i kryminalnej zagadki, a oprócz tego kilkunastu równie interesujących, jak motyw poszukiwań głównej bohaterki wątków pobocznych, które nauczą nas, czym grozi pycha i chciwość, wyjaśnią genezę potęgi najbardziej szanowanych leśnych zwierząt, ale i spowodują istny łańcuch wybuchowy dla rewolucji zarówno w sercu i duszy Janki, jak i wszystkich mieszkańców wsi. Baśnie bez powrotu wciągną młodszego czytelnika swoją zabawą, przystępnymi dla malców elementami grozy i imponująco inteligentnym humorem, dojrzali odbiorcy zaś pokochają w nich idee życiowych mądrości, egzystencjonalnej prawdy zawartej w wyjątkowo skromnej treści, niezdolnych do niepolubienia bohaterów oraz łatwość w wyrwaniu ich z fotela dorosłości wprost do dziecięcych niespełnionych marzeń, z powrotem do wrót marzycielskości, magii i leśnych pradawnych czarów. To niepowtarzalna okazja do podróży w czasie, gdzieś w dalekie strony, gdzieś do świata uciechy z małych szczęść.

Wydawnictwo Young « Ebooki - Księgarnia ebookpoint.pl

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy

Baśnie Śnieżnego LasuTytuł: Baśnie Śnieżnego Lasu

Autorka: Sophie Anderson

Liczba stron: 416

Wydawnictwo: Young

ISBN:9788367014298

 

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Coś na zimową chandrę i długie wieczory, podczas których tęskno do przeszłości? - “Baśnie Śnieżnego Lasu”, domy na kurzych łapach i gadające niedźwiedzie tylko czekają, by służyć pomocą. 
Mary Kosiarz
Mary Kosiarz
Nałogowa czytoholiczka, miłośniczka reportaży i literatury pięknej, kocha zwierzęta, amatorka krytyki filmowej, zakochana bez reszty w Meryl Streep. W wolnych chwilach tworzy felietony literackie, w których zawiera swój młodzieńczy sprzeciw wobec dyskryminacji mniejszości społecznych oraz w refleksyjnym tonie mówi o zdrowym podejściu do życia. Artystyczna dusza o literackich zapędach.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Hołd dla uroków dzieciństwa. „Baśnie Śnieżnego Lasu“ - recenzja książkiCoś na zimową chandrę i długie wieczory, podczas których tęskno do przeszłości? - “Baśnie Śnieżnego Lasu”, domy na kurzych łapach i gadające niedźwiedzie tylko czekają, by służyć pomocą.