Bądźmy aktywni i bawmy się dobrze! – gry podwórkowe dla każdego

Znowu przyszedł wrzesień, a wraz z nim koniec wakacji równoznaczny z początkiem roku szkolnego. Nie oznacza to jednak, że uczniowie powinni zaszyć się w czterech ścianach i zapomnieć o dobrej zabawie. Przerwy w nauce są jak najbardziej wskazane (oby tylko nie trwały zbyt długo) i najlepiej spędzić je na świeżym powietrzu w miłym towarzystwie koniecznie w pożyteczny sposób. Dobrym pomysłem będzie wykorzystanie tego czasu na zabawy podwórkowe z naszego dzieciństwa. Warto je sobie przypomnieć i nauczyć ich zasad nowe pokolenie, by pamięć o nich nie zaginęła. Zapewniają one świetną zabawę zupełnie za darmo!

We współczesnym skomputeryzowanym świecie coraz mniej osób w aktywny sposób wykorzystuje swój wolny czas. Czy pamiętacie jeszcze te beztroskie chwile, gdy wraz z rówieśnikami bawiliście się w klasy, berka lub graliście w gumę? Naprawdę warto powrócić do tych wspomnień i sprawić, by znowu ożyły.

Palec pod budkę, bo za minutkę zamykam budkę… na złotą kłódkę! Budka zamknięta, nie ma klienta! Klient w Warszawie siedzi przy kawie/na ławie!

Przebywając w większej grupie, trzeba się liczyć z tym, że nie każdy będzie miał ochotę na taką zabawę. Wierszyk ten z pewnością przyda się podczas zbierania chętnych do rywalizacji uczestników. Muszę przyznać, że często wykorzystywaliśmy go także do wyboru osoby rozpoczynającej rozgrywkę – była nią ta, która ostatnia dobiegła do „budki”.

Niewątpliwie gry tego typu gwarantują niezapomnianą przygodę z dużą dawką śmiechu. Umożliwiają uczciwą rywalizację, wykazanie się determinacją i sprawnością oraz sprawdzenie swojej wytrzymałości. To także dobra okazja do integracji ze znajomymi i/lub dziećmi. Co trzeba zrobić? Nic prostszego – zbieramy grupę ochotników i zaczynamy zabawę. Poniżej przedstawiam kilka moich propozycji z grupy ponadczasowych gier podwórkowych.

Wywołuję wojnę przeciwko-piwko!

Warto wiedzieć: Jeśli nie znajdziemy piłki, do gry możemy użyć zwykłego patyka.

Zasady gry: Rysujemy na ziemi bardzo duże koło. Dzielimy je na tyle części, ilu jest graczy. Każdy z nich zajmuje jedno pole i nadaje mu nazwę wybranego przez siebie państwa. Osoba, która rozpoczyna grę, trzyma w ręku piłkę i woła: „Wywołuję wojnę przeciwko-piwko, przeciwko-piwko… (nazwa jednego z wybranych przez graczy państw, na przykład: Niemcy)”. Następnie wyrzuca piłkę w górę, a wszyscy, oprócz wywołanego państwa, odbiegają jak najdalej od koła. Musi ją złapać ten gracz, który usłyszy nazwę wybranego przez siebie kraju. Kiedy to zrobi, krzyczy: „STOP!”. W tym momencie wszyscy się zatrzymują. Osoba z piłką może zrobić trzy kroki w stronę najbliżej stojącego przeciwnika. Następnie rzuca nią w niego, jeśli trafi – odbiera mu kawałek jego terytorium. Robi to w ten sposób, że pozostając na swoim polu, zakreśla patykiem jak największy obszar należący do pokonanego zawodnika. Powiększa w ten sposób swoje „państwo” lub zyskuje „kolonię” – jeśli przyłączone pole nie sąsiaduje z obszarem, na którym stoi. Wszyscy wracają do koła. Pokonany gracz rozpoczyna następną kolejkę. Wygrywa osoba, która uzyska jak największe terytorium. Kończymy grę, gdy jeden z graczy utraci całe swoje pole.

Źródło

Moje wrażenia: Już sam wybór państw dostarcza wiele emocji (każdy chce być Polską), należy szybko dojść do porozumienia. Chwila niepewności, czy zostanie się wywołanym, to wielki zastrzyk adrenaliny. Szaleńczy bieg za piłką i próba celności są przyczyną glośnego śmiechu. Natomiast zdobycie nowego obszaru przynosi satysfakcję. Nie brakuje również drobnych nieporozumień, które jednak szybko zostają zażegnane. Zabawa wyśmienita, może być także przy okazji lekcją geografii.

Gra w klasy

Warto wiedzieć: Możemy utrudnić sobie grę, stając do „klasy” tyłem podczas rzucania kamykiem.

Zasady gry: Do tej zabawy potrzebny jest nam mały kamyk (ewentualnie szkiełko). Rysujemy kredą na szosie lub patykiem na ziemi duży prostokąt i dzielimy go na co najmniej sześć kwadratów – każdy z nich musi być większy od naszej stopy. Numerujemy pola wedle uznania. Dorysowujemy jeszcze jeden obszar –na dole po prawej stronie klasy. W nim rysujemy znak fali – będzie to nasze miejsce z wodą. Osoba, która rozpoczyna grę, stara się rzucić kamyk na zakreśloną figurę oznaczoną numerem „1”. Jeśli jej się uda – skacze na jednej nodze po wszystkich polach. Nie może nadepnąć na linię, dotknąć podłoża drugą nogą ani skoczyć w „wodę”. Bezproblemowe przejście zapewnia jej dalszą grę. Tym razem stara się rzucić kamyk na kwadrat z numerem „2”. Sytuacja powtarza się do momentu, w którym osoba skusi, a więc wykona jedną z zabronionych, wspomnianych wyżej czynności lub jeśli nie trafi kamykiem w odpowiednie miejsce – wówczas grę rozpoczyna następny uczestnik. Turniej trwa do momentu, aż ktoś przejdzie tyle kolejek, ile jest ponumerowanych kwadratów. Wygrywa ten, kto zrobi to pierwszy.

Źródło

Moje wrażenia: Rywalizacja rozpoczyna się już podczas szukania odpowiedniego kamyka do gry – ważna jest jego wielkość (siła nośna), nie bez znaczenia bywają również walory artystyczne. Trafienie w wyznaczone pole wymaga skupienia, a skoki na jednej nodze to trening równowagi. Ta rozgrywka zawsze przebiega w przyjemnym klimacie. Dostępne są specjalne plansze, dzięki którym można rozegrać turniej nawet w domu.

Berek zaczarowany

Warto wiedzieć: Jest to jedna z wielu odmian berka – zasady tej gry są elastyczne i można je różnorodnie modyfikować.

Zasady gry: Wybieramy osobę, która zostanie berkiem. Będzie on łapać, a pozostali muszą przed nim uciekać. Osoba przez niego dotknięta zostaje „zaczarowana” i zastyga w bezruchu. Staje wtedy z szeroko rozstawionymi nogami. Na ratunek może przyjść mu inny gracz, przechodząc pod jego nogami – wówczas zostaje odczarowany. Gra kończy się, gdy berek zaczaruje wszystkich uczestników zabawy.

Moje wrażenia: To dość wyczerpująca zabawa, ale też sprawiająca wiele radości. Ucieczka przed berkiem bywa trudna, a chcąc odczarować innego gracza, trzeba uważać, by samemu nie zostać zaczarowanym. Zazwyczaj nie udaje się „unieruchomić” wszystkich i gra kończy się wcześniej, ponieważ gracze opadają z sił. To idealny sposób na podniesienie hormonu szczęścia w organizmie.

Komórki do wynajęcia!

Warto wiedzieć: Gra dostarcza najwięcej przyjemności, jeśli wezmą w niej udział co najmniej cztery osoby.

Zasady gry: Gracze rysują na ziemi kółka („komórki”) i ustawiają się w nich. Jedna osoba pozostaje bez komórki. Spaceruje, zadając pytanie wybranemu uczestnikowi zabawy: „Czy są komórki do wynajęcia?”. Zapytany odpowiada: „Nie ma, ale tam są” – pozostali uczestnicy rozgrywki wymieniają się miejscami. Osoba bez komórki próbuje zająć jedną z tych zwolnionych przez innych. Jeśli jej się uda, poszukującym kolejnej komórki zostaje następny uczestnik. Gra kończy się w dowolnym wybranym przez zawodników momencie.

Źródło

 

 

Moje wrażenia: Zazwyczaj nikt nie chce zostać poszukującym komórki. Warto przygotować sobie do jego wyboru jakąś ciekawą wyliczankę na przykład.: Siedzą aniołki w niebie, piszą list do ciebie. Piszą, piszą i rachują – ile kartek potrzebują? (Wskazana osoba wymienia dowolną liczbę, wyliczający odlicza – na kim się zatrzyma, ten rozpoczyna zabawę). Przepychanki podczas zamieniania się miejscami wywołują wiele śmiechu. Każdy chce jak najszybciej znaleźć wolne miejsce, by nie zostać bez komórki.

Gra w gumę

Warto wiedzieć: To gra przeznaczona zazwyczaj dla co najmniej trzech osób, ale można pobawić się również we dwójkę – gumę zaczepiamy o ogrodzenie lub wykazujemy się innym pomysłowym rozwiązaniem.

Zasady gry: Potrzebna nam będzie długa guma związana na końcach lub już gotowa, przeznaczona do tej zabawy. Dwójka jej uczestników nakłada sobie ją na kostki i staje w takiej odległości od siebie, by była naprężona. Trzecia osoba naskakuje na gumę według ustalonego schematu, na przykład: jedną nogą na jedną część gumy, drugą na tę do niej równoległą. Następnie musi zrobić obrót o sto osiemdziesiąt stopni i natrafić stopami na gumę. Jeśli jej się uda, możemy zwiększyć wysokość gumy (do połowy łydek, kolan i tak dalej). W innym przypadku zabawę rozpoczyna kolejna osoba. Wygrywa ten, kto „dojdzie jak najwyżej”.

Moje wrażenia: Kolorystyka gumy zawsze budzi dyskusje i zachwyty koleżanek. Ta zabawa umożliwia wykazanie się pomysłowością, co do ustalenia schematu jej przebiegu. To także trening i sprawdzian sprawności. Gra integrująca, dostarczająca wielu emocji.

Pobite gary!

Ten krótki tekst przyda się nam, jeśli chcemy zauważyć, że podczas rozgrywki ktoś oszukuje lub łamie określone wcześniej zasady obowiązujące w danej zabawie.

Źródło

Gier podwórkowych jest naprawdę bardzo dużo. Wymieniłam moje ulubione i te, w które najchętniej się bawiłam. Chciałabym do tego dodać jeszcze skakanie na skakance. Do tej pory staram się pobijać swój rekord w ilości nieprzerwanych skoków w danym stylu: lajkonikiem, żabką (nogi złączone), prawą nogą, lewą nogą i nogami skrzyżowanymi. Jest to świetny sposób na aktywne spędzenie wolnego czasu.

Mam nadzieję, że obudziłam wasze wspomnienia i z wielką przyjemnością przypomnicie sobie te gry. Wyjdźmy na podwórko i dajmy się ponieść wspaniałej zabawie.

Paulina Adamczuk

Indywidualistka szukająca nowych wyzwań. Pasjonatka literatury z zamiłowaniem do kryminałów, uwielbia zagadki i mroczne klimaty. Chętnie buja w obłokach oderwana od rzeczywistości poznając fantastyczny świat popkultury. Specjalista od spraw nieziemskich – nic, co trudne nie jest jej straszne. Nie zaczyna dnia bez uśmiechu, czarnej kawy i dobrej książki.

Komentarze

  • 8 października 2018 o 18:59

    Większość gier doskonale pamiętam z lat młodości, teraz nie widzę, żeby jakiekolwiek dzieci grały w gumę czy klasy. Berka widuję czasem, ale rzadko…
    Ale co tam, u mnie się sentyment odezwał 🙂

    Odpowiedz
    • Paulina
      9 października 2018 o 08:06

      Niestety odchodzą w niepamięć, a szkoda…
      Zdecydowanie berek jest teraz najpopularniejszy, ale trzeba ożywić i resztę gier 😉
      To były wspaniałe czasy i nadal mogą być 😊

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.