10 horrorów na Halloween!

Halloween to święto duchów. Głęboko zakorzenione jest zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie co roku ogromna ilość dzieciaków stroi się w najróżniejsze kreacje i rusza w ekspedycję od drzwi do drzwi w celu zgarnięcia jak największej ilości słodyczy i łakoci. Plan prosty i środki do niego prowadzące również – odmowa podarowania cukierków kończy się chociażby obrzuceniem domu jajkami.

W polskiej tradycji nie mamy tego typu przedsięwzięć. My, Polacy, wolimy bawić się na suto zakrapianej alkoholem domówce lub imprezie w klubie. Jednak w ostatnich latach coraz bardziej popularne stały się alternatywne formy celebrowania tego dnia, które oferują nam kina w całym kraju. Maratony filmowe to nie lada gratka dla wszystkich miłośników horrorów. Z tej okazji mamy dla was listę strasznych produkcji, które umilą wam ten październikowy wieczór!

Halloween (1978), reż. John Carpenter

Cóż to byłby za maraton bez klasyka Johna Carpentera i kultowej postaci psychopatycznego, seryjnego mordercy Michaela Myersa. Film ten powinien rozpocząć wasz maraton. Dzień przed ludycznym świętem w tradycji amerykańskiej ze szpitala psychiatrycznego ucieka groźny osobnik, który w przeszłości, w wieku siedmiu lat, popełnił pierwsze morderstwo, brutalnie zadźgał nożem swoją starszą siostrę. Teraz powraca w Halloween, by siać postrach wśród nastolatków oraz zaspokoić żądzę mordu.

Sinister (2012), reż. Scott Derrickson

Sinister to całkiem inteligentnie stworzony horror o chwytliwym tytule. Po przetłumaczeniu go na nasz język oznacza „złowieszczy”. Autor powieści kryminalnych wprowadza się wraz z rodziną do nowego domu, w którym dawniej popełniono zbiorowe morderstwo. Któregoś dnia znajduje na strychu projektor ze starymi taśmami. Oglądając je, dokonuje przerażającego odkrycia, dotyczącego posiadłości oraz jej poprzednich mieszkańców. Obraz co prawda nie jest wyrazem oryginalności, ale zachwycać może konwencja oraz przyjęta metoda narracyjna. Derrickson wprowadza nas w fatalistyczną w gruncie rzeczy rzeczywistość, w której rozwikłanie mrożącej krew w żyłach tajemnicy wcale nie stawia głównych bohaterów w lepszym położeniu.

Last Shift (2014), reż. Anthony DiBlasi

Mniemam, że jest to najmniej znany przez was horror umieszczony na tej liście. Posterunkowa Loren ma nocny dyżur na komendzie policji. Podczas tej zmiany nasłuchiwanie zwykłego trzeszczenia w rurach to nie jedyne, co ją czeka. Last Shift to przyprawiający o gęsią skórkę film grozy, po którym gwarantuję, że będziecie mieli spore problemy z zaśnięciem. DiBlasi nie owija w bawełnę, tylko wprost atakuje nas historią cięższego kalibru, paranoidalnym klimatem oraz nadprzyrodzonymi zjawiskami.

Shutter – Widmo (2004), reż. Banjong Pisanthanakun i Parkpoom Wongpoom

Już za dzieciaka mieliśmy okazję przekonać się, iż azjatyckie horrory naprawdę potrafią przerazić  nawet samą historią (Klątwa Ju-on, Ring). Shutter Widmo jest kolejnym tego typu przykładem. Podczas powrotu z imprezy Tun i jego dziewczyna śmiertelnie potrącają kobietę. Po tym wydarzeniu w życiu młodego fotografa zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Nie jest to zwyczajna opowieść o panoszących się w zakamarkach domów duchach. Ważny aspekt filmu grozy stanowi filozoficzna strona historii, dotycząca samotności, miłości i odrzucenia.

Kobieta w czerni (2012), reż. James Watkins

Adaptacja powieści Susan Hill o tym samym tytule. Młody prawnik na zlecenie swojej kancelarii udaje się do posiadłości zmarłej Pani Drablow, znajdującej się na Węgorzowych Moczarach, w celu oszacowania wartości majątku oraz zrobienia porządku z dokumentacją.  Podczas tych czynności odkrywa mroczną  tajemnicę zmarłej właścicielki domu oraz ducha nawiedzającego mieszkańców okolicznych wiosek.. W trakcie pobytu Kippsa w miejscowości, dochodzi do tragicznych zgonów dzieci, związanych z postacią kobiety w ciemnej szacie, ukazującej się obywatelom, a jej pojawienie się zwiastuje nieuniknioną śmierć. Kobieta w czerni to horror stworzony w gotyckiej konwencji, ze świetną ścieżką dźwiękową, klimatyczną scenerią oraz przerażający do szpiku kości. Idealny wybór na Halloween. Warto sięgnąć po tę pozycję, wielu twierdzi, iż remake przebił nawet oryginał z 1989 roku.

Babadook (2014), reż. Jennifer Kent

Świetny, pełnometrażowy debiut reżyserski Jennifer Kent, która pokazała, iż ma niezwykłe wyczucie tematyki oraz talent do tworzenia filmów grozy bogatych w metafory i symbolikę. Nie mogąca od wielu lat pogodzić się ze stratą męża Amelia od jakiegoś czasu zmaga się z niesfornym zachowaniem 7-letniego syna, twierdzącego, że w ich domu czai się zły potwór. Babadook to dogłębne, psychoanalityczne studium ludzkich traum i podświadomych lęków, ubrane w konwencję horroru, choć bardziej przypomina film z pogranicza kilku gatunków. To dzieło wysublimowane, obdarte z trywialności, projektowane z dużą precyzyjnością i dbałością o detale. Kim tak naprawdę jest tajemniczy stwór? Demoniczną istotą zwiastującą śmierć? Nadprzyrodzonym bytem wpuszczonym do rzeczywistego świata poprzez baśniową opowieść, której nie powstydziliby się sami bracia Grimm? A może traumą oraz pogłębiającą się psychozą i alienacją głównych bohaterów? Jennifer Kent pokazuje, jak stworzyć sugestywny, minimalistyczny, i co najważniejsze, skutecznie przerażający obraz niskim nakładem finansowym oraz ograniczonymi środkami.

Martwa cisza (2007), reż. James Wan

Pierwsze ghost story w dorobku mistrza współczesnego horroru Jamesa Wana. Pewnego wieczoru w dziwnych okolicznościach zostaje zamordowana żona Jamiego. Aby wyjaśnić zagadkę  śmierci ukochanej, młody mężczyzna udaje się do rodzinnej posiadłości. Rozwikłania tajemnicy szuka w starych opowieściach o brzuchomówczyni i jej lalkach. Martwa cisza to spektakl pełen napięcia i ciekawej historii. Reżyser, bazując na dość wyświechtanych strategiach tworzenia świata grozy, buduje rzeczywistość, w której zabobony i starodawne wierzenia materializują się. Kolejny dobry wybór na halloweenowy maraton filmowy!

Autopsja Jane Doe (2016), reż. André Øvredal

Jeden z lepszych horrorów 2016 roku. Ojciec wraz synem prowadzą  rodzinny interes w domowej piwnicy. Podczas przeprowadzania sekcji zwłok młodej kobiety, stopniowo dochodzą do makabrycznych odkryć. Øvredal korzysta z utartych schematów z repertuaru grozy. Robi to jednak na tyle mądrze i skutecznie, dzięki czemu obraz nie wydaje się tylko wtórną projekcją, a trzymającym w napięciu filmem grozy, z licznymi nawiązaniami do klasycznej konwencji.

Delikatna (2005), reż. Jaume Balagueró

Kolejne dziecko hiszpańskiej, filozoficznej myśli filmowej. Młoda pielęgniarka Amy zostaje zatrudniona w szpitalu na wyspie. Wraz z jej przyjęciem do opieki nad schorowanymi dziećmi dochodzi do tajemniczych zjawisk. Z czasem guwernantka razem z pozostałymi członkami personelu medycznego odkrywa mroczną historię nastoletniej pacjentki i jej ówczesnej piastunki. W opowieści Balagueró, podobnie jak u wielu innych reżyserów pochodzących znad półwyspu Iberyjskiego, akcent rozłożony został nie tylko na elementy grozy, ale również uwypuklona zostaje głęboka więź między głównymi bohaterami. Obraz pełen jest także symboliki, która w połączeniu z wodzącym motywem daje nam niesamowite widowisko i zapewnia seans pełen grozy, emocji i magii.

Obecność (2013), reż. James Wan

Znani badacze zjawisk paranormalnych, Ed i Lloraine Warren, udają się do domu rodziny Perron, aby pomóc im uwolnić się od demona ich dręczącego. Twórcy nie wyznaczają nowych szlaków dla kina grozy, ale za to ustanowili trend we współczesnych horrorach na opowieści typu ghost story. Posługują się wielokrotnie stosowanymi już zabiegami koncepcyjnymi. Jednak to, co czyni film Wana unikalnym i niepowtarzalnym, to sposób prowadzenia narracji, wielowymiarowość poruszanych wątków oraz potencjał merytoryczny. To wszystko sprawia, iż Obecność straszy, a nie stanowi jedynie odtwórczego materiału z kiepską realizacją. Uniwersum zapoczątkowane  w ostatnich kilku latach stało się uznaną franczyzą. Świadczy o tym chociażby wiele spin-off’ów powstałych na jej kanwie.


Inne halloweenowe artykuły:
Kiedy dwa światy łączą się ze sobą. Kilka słów o Halloween

Marcin Panuś

Zafascynowany horrorem od najmłodszych lat. Twierdzi, że pierwszy film grozy obejrzał już w wieku sześciu lat. Wierny fan Freddy’ego Kruegera. Od postmodernistycznego kina woli stare dobre produkcje klasy B. Typ aktywisty i sportowca, z milionem pomysłów na siebie. Ceni sobie szczerość i otwartość u ludzi oraz bliższe relacje z innymi. Stawia na samorealizację poprzez zainteresowania i pasje. Może kariery badmintonisty nie zrobi, ale ma zadatki by być dobrym pedagogiem. W wolnym czasie lubi zagłębiać się w poezji. Wciąż podtrzymuje obietnicę, że kiedyś wyda swój skromny tomik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.