Wszyscy jesteśmy Republiką. „Star Wars. Wielka Republika. Światło Jedi” – recenzja książki

-

Każdy zapewne słyszał o serii Star Wars, jednak czy wszyscy wiedzą, jakie były początki rycerzy Jedi? Jeśli jesteście ciekawi, co działo się w Republice i z jakimi przeciwnościami musieli zmierzyć się jej mieszkańcy, zanim Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi spotkali Anakina, lub zastanawiacie się, od czego zacząć swoją przygodę z tym uniwersum, koniecznie sięgnijcie po Światło Jedi – pierwszy tom cyklu Wielka Republika.

Mieszkańcy Republiki od wielu lat żyją w spokoju i harmonii, chcąc stworzyć silną wspólnotę, w której każdy układ będzie funkcjonował jako element jednego wielkiego organizmu. Czasy pokoju jednak chylą się ku końcowi. Na terenie Zewnętrznych Rubieży zaczyna dochodzić do dziwnych zjawisk, nazywanych Wynurzeniami. Choć w walkę angażują się wszelkie siły, łącznie z Jedi, którzy posługują się Mocą, Republika jest bezradna. Coraz więcej osób ginie,  zagrożenie rośnie. Nikt nie wie, co się wydarzyło i kto jest sprawcą tych wydarzeń. Władcy i zakon są jednak pewni – jeśli nie uda im się powtrzymać skutków, jakie przyniosło zniszczenie „Szlaku dziedzictwa”, oraz nie dowiedzą się oni, jaką rolę w tym wszystkim odegrali tajemniczy Nihilowie, dojdzie do ogromnej katastrofy.

Kiedy autor sypie obcymi nazwami jak z rękawa…

Pierwsze sto stron powieści można opisać jedynie jednym słowem – dezorientacja. Czytelnik zostaje wrzucony w obcy sobie, w mniejszym lub większym stopniu, świat, którego nie jest w stanie zrozumieć. Krótkie rozdziały, opisujące losy różnych postaci pochodzących z wielu gatunków, wzbudzają w odbiorcach mieszane uczucia. Każda kolejna strona zamiast rozjaśniać sytuację sprawia, że jesteśmy bardziej zagubieni. Nie tylko nie możemy zrozumieć fabuły, lecz także nie pamiętamy bohaterów. Na przełomie tych kilkudziesięciu stron przewija się wiele postaci, o których szybko zapominamy.

Im dalej, tym lepiej, a jednak nie idealnie. Z całej powieści, w której kilkanaście charakterów jest kluczowych, czytelnik zapamięta prawdopodobnie kilka. Jeśli zaś będzie miał przypomnieć je sobie po dłuższym czasie – nie zrobi tego. Choć charakter opowieści wymagał tak ogromnej liczby bohaterów czy splotu tylu wątków, można by było zrobić to w nieco mniej chaotyczny sposób, jednocześnie mocniej zarysowując ważniejsze elementy książki.

Czas drapieżników

Pomimo tej drobnej wady, Światło Jedi to, pod wieloma względami, powieść, po którą warto sięgnąć. Już sam pomysł zachwyca. Akcja rozgrywa się kilkaset lat przed wydarzeniami z Mrocznego widma; w czasach, kiedy rycerze są „światłem” Republiki. Jednakże okres panowania dobra w w wszechświecie kończy się w momencie, gdy Nihilowie – grupa uważana za zwykłych i niegroźnych rabusiów – z Okiem na czele, decydują się na ryzykowne zagrania, mogące zagrozić bezpieczeństwu całej galaktyki.

Charles Soule stworzył niezwykle ciekawą, dynamiczną i zaskakującą opowieść, przy której nie sposób się nudzić. Autor okazał się pisarzem nieoszczędzającym bohaterów. Niejednokrotnie wykreowane przez niego postaci wpadają w tarapaty, z których nie potrafią się uratować. Umierają w imię światła, walcząc ze złem i niesprawiedliwością. Czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczą się losy bohaterów, ponieważ każdy kolejny rozdział okazuje się zaskoczeniem. Odbiorca z zaciekawieniem śledzi wydarzenia zastanawiając się, które z postaci są tymi kluczowymi. Tego jednak dowiaduje się dopiero na sam koniec.


Ważni są również Nihilowie, narracja bowiem prowadzona jest wielotorowo. Trzecioosobowy narrator towarzyszy nie tylko postaciom pozytywnym (bo za wcześnie, by mówić o postaciach stojących po jasnej stronie mocy), lecz również i negatywnym. Czytelnik może poznać motywacje grabieżców, poruszających się Ścieżkami. Wie, dlaczego decydują się oni na konkretnie ruchy podczas bitwy, rozumie ich hierarchię i wyznaczone cele. Zabieg ten pozwala autorowi na budowanie napięcia. Odbiorca wie, że coś ma się wydarzyć, dlatego, pełen niecierpliwości, czeka na to. Jest to także pewnego rodzaju sposób na przywiązanie go do opowieści – jeśli czytelnik jest świadomy tego, iż coś się wydarzy, nie ma szans, by odłożył książkę wcześniej.

Na pozytywny odbiór powieści wpływa także fakt, że po pierwszych stu stronach bezsensowny chaos zmienia się w kontrolowany porządek, dzięki czemu już od drugiej części Światło Jedi czyta się z ogromną przyjemnością aż do samego końca.

Poznaj początki świata, który dobrze znasz

Pierwszy tom cyklu Wielka Republika to książka wprowadzająca odbiorcę w świat rycerzy Jedi; świat pierwotny, przed którym stoi jeszcze wiele wyzwań. Początkowo ogrom obcobrzmiących nazw, a także „skoki” pomiędzy bohaterami mogą przytłaczać, kiedy jednak czytelnik oswoi się z nimi, prawdopodobnie zauważy, że w gruncie rzeczy Charles Soule stworzył fantastyczną opowieść, pełną barwnych postaci i niezapomnianych przygód.

 

Tytuł: Star Wars. Wielka Republika. Światło Jedi

Autor: Charles Soule

Liczba stron: 478

Wydawnictwo: Olesiejuk

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

„Światło Jedi” to ciekawy początek nowego cyklu tworzonego w dobrze znanym uniwersum. Nieznających serii czytelników tom ten może zachęcić do poznania niezwykłego, gwiezdnego świata, stałych zaś po raz kolejny zabrać w międzyplanetarną podróż, pełną walki, poświęcenia, przyjaźni i Mocy.
Patrycja Nadziak
W żadnej szafie nie znalazła wejścia do Narnii, a sowa zgubiła list z Hogwartu. Pozostało jej jedynie oczekiwać na Gandalfa. Do jego przyjścia ma zamiar czytać, pisać, oglądać seriale i mecze w Bundeslidze… a także poślubić Jacka Sparrowa.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

„Światło Jedi” to ciekawy początek nowego cyklu tworzonego w dobrze znanym uniwersum. Nieznających serii czytelników tom ten może zachęcić do poznania niezwykłego, gwiezdnego świata, stałych zaś po raz kolejny zabrać w międzyplanetarną podróż, pełną walki, poświęcenia, przyjaźni i Mocy. Wszyscy jesteśmy Republiką. „Star Wars. Wielka Republika. Światło Jedi” – recenzja książki