Tajemnice i porwania. „Atak Tytanów” – recenzja mangi, tomy 11-15

-

Świat Ataku Tytanów jest pełen tajemnic. Za każdym razem, gdy jakąś udaje nam się rozwikłać, to pojawia się kolejna. Czyni to lekturę kolejnych tomów bardzo ciekawą i absorbująca uwagę. Nie inaczej jest w wypadku omawianych w niniejszej recenzji odsłon tej serii.
Porwania

Porwanie wydaje się być rozwiązaniem fabularnym, po które Hajime Isayama chętnie sięga. Niektórym postaciom przytrafia się ono więcej niż raz. Jednak pomimo pewnej powtarzalności, motyw ten nie staje się nudny. Autor umiejętnie wykorzystuje go jako okazję do przedstawienia czytelnikom pewnych koncepcji związanych z konstrukcją świata, a także by popychać fabułę do przodu. Rzecz jasna, porwaniom muszą towarzyszyć próby odbicia jeńca, a te niekiedy kończą się w niespodziewany sposób.

Mangaka ciekawie wykorzystuje uprowadzenie bohaterów, ażeby pokazać różne strony konfliktu i ich motywacje. Jako czytelnicy, jeszcze nie do końca wiemy kto, na czyje zlecenie i przeciwko komu działa, ale dostajemy pewne elementy układanki, które możemy próbować poskładać. Póki co nie jesteśmy w stanie zobaczyć pełnego obrazu, ale wyłania się coraz większa jego część.

Zrozumienie

W kolejnych tomach dowiadujemy się trochę o części postaci i ich motywacjach. W niektórych wypadkach możemy także zaobserwować nieco przyśpieszony rozwój wybranych bohaterów trzecioplanowych. Jednak najcenniejsze jest to, co kieruje osobami z drugiego planu (bo o pierwszoplanowych nie dowiadujemy się, niestety, zbyt wiele).

Bardzo ciekawe są informacje, jakie otrzymujemy o historii kilkorga postaci. Część z nich ma istotne znaczenie dla fabuły, a inne stanowią jedynie dodatek czy też urozmaicenie. Do tej drugiej kategorii należy wątek związany z Levim – autor nie zdradza zbyt wiele na jego temat, ale każdy okruch informacji jest zwyczajnie interesujący.

Aspekt wizualny

Poziom grafik okładkowych nie jest równy. Niektóre z nich to perełki – przykuwają wzrok i zachwycają. Tak jest w przypadku tomów 13 i 14. Niestety, innych nie można pochwalić. Zwłaszcza piętnasta odsłona serii posiada obwolutę, która zupełnie nie zachęca do sięgnięcia po komiks (a szkoda, bo treściowo prezentuje się on bardzo dobrze).


Jeśli idzie o styl rysowania mangi, to otrzymujemy to, do czego mogliśmy już przywyknąć. Przerysowani, karykaturalni wręcz, tytani są nieco odrzucający (ale to celowy zabieg). Inne kadry zaś prezentują różny poziom dopracowania szczegółów. Zabieg ten dość dobrze się sprawdza i z jednej strony ogranicza ilość pracy artysty, a z drugiej – uzupełnia rozgrywające się wydarzenia. Niekiedy brak dopracowanego tła doskonale dopełnia historię.

Wciągająca fabuła

Nie da się ukryć, że Atak Tytanów ma naprawdę ciekawą fabułę. Tomy od jedenastego do piętnastego czyta się z dużą przyjemnością. Może nie zapierają one tchu w piersi, ale są bardzo interesujące. Manga jest pełna akcji, a wydarzenia następują szybko, jedno po drugim. Jeśli fabuła zwalnia, to tylko po to, by dać nieco przestrzeni dla pogłębienia postaci czy pokazania pewnych wątków z ich przeszłości. Pozycja ta więc i od strony fabularnej, i rysunkowej, trzyma poziom, do jakiego autor zdążył nas przyzwyczaić.

Pozostałe recenzje tej serii:

 

Tytuł: Atak Tytanów

Autor: Hajime Isayama

Wydawnictwo: JP Fantastica

Liczba stron:  ok. 192/tom

ISBN: 9788374714013

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

W kolejnych odsłonach mangi Hajime Isayamy czeka na nas sporo akcji, porwań i pościgów. Dowiemy się także czegoś o świecie i motywacjach niektórych bohaterów. Zdecydowanie warto przeczytać.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

W kolejnych odsłonach mangi Hajime Isayamy czeka na nas sporo akcji, porwań i pościgów. Dowiemy się także czegoś o świecie i motywacjach niektórych bohaterów. Zdecydowanie warto przeczytać.Tajemnice i porwania. „Atak Tytanów” – recenzja mangi, tomy 11-15