Świat ze snu. „Dawno, dawno temu… we śnie” – recenzja książki

-

Pierwotne wersje znanych nam baśni wcale nie były pisane ku pokrzepieniu serc. Większość z nich nie miała sielankowego wydźwięku, a szczęśliwe zakończenie nie następowało. Były to dość krwawe, pełne brutalnych scen opowieści, dopiero po długim czasie otrzymały one znaną nam współcześnie formę. Duży udział w takim, a nie innym przedstawianiu baśni miała wytwórnia Walta Disneya. Weźmy chociażby historię o Śpiącej Królewnie – w oryginale brzmiała ona zupełnie inaczej.

Liz Braswell w swojej serii mrocznych baśni próbuje zawrzeć mniej sielskie wizje opowieści o Aladynie, Pięknej i Bestii, Ariel czy właśnie Aurorze. Nie są to historie tak krwawe i przesiąknięte bólem jak wspomniane wyżej oryginały, jednak rzeczywiście okazują się bardziej posępne od bajek Disneya. Niedawno mogliście przeczytać recenzję książki Świat obok świata – pozycji opowiadającej o perypetiach Ariel i Eryka. Nie była to dobra powieść, niestety Liz zaserwowała nam niezwykle nużącą i pełną dziur logicznych historyjkę. Czy opis przygód Aurory także okazał się sporym rozczarowaniem? Na szczęście nie.

Sen głęboki

Książę złożył pocałunek na ustach księżniczki i zła klątwa została zdjęta. Bohaterowie żyli długo i szczęśliwie. A gdyby tak Filip nie uratował Aurory? Gdyby Diabolina była na tyle potężna, że po złożeniu pocałunku miłości nawet królewicz zapadłby w głęboki sen? Gdyby Różyczka musiała sama stoczyć walkę ze złą wróżką? Liz Braswell opowiada nam historię Aurory uwięzionej w świecie snu – Filip nie zdołał jej wybudzić, sam zasnął i trafił do krainy stworzonej przez Diabolinę. Czy bohaterom uda się wydostać z koszmaru? A może pozostaną w nim na zawsze i to zło zatryumfuje?

Mroczna wersja

Dawno, dawno temu… we śnie wypada o wiele lepiej niż Świat obok świata. Jak już pisałam, opowieść o Ariel okazała się nudna, do tego bohaterowie zostali odarci z charakteru, a sama fabuła jest naszpikowana mnóstwem błędów logicznych. Sytuacji nie polepszają także drewniane dialogi, wymuszone i dodane do książki na siłę.

Przygody Aurory są o wiele ciekawsze, lepiej napisane, dobrze poprowadzone i rzeczywiście mroczne. Autorka nie skupia się tylko na pokazaniu świata snu, który okazuje się więzieniem, ale także na przedstawieniu tego, co myśli i czuje protagonistka. Przez całe swoje życie była okłamywana, jej ciotki ukryły przed nią prawdę o jej pochodzeniu, do tego nie znała swoich rodziców, a miłość jej życia to tak naprawdę przeznaczony jej książę. W świecie snu również jej bytność była podszyta nieprawdą. Diabolina wcale nie jest wyzwolicielką, wręcz przeciwnie. W głowie i sercu Różyczki panuje zamęt, dziewczyna nie wie, co ma myśleć o tym, co ją spotkało, nie jest pewna, w której rzeczywistości woli zostać – snu czy jawy.


Braswell bardzo ciekawie pokazuje przemyślenia księżniczki. Takiej Aurory nie znaliśmy. Nie jest to delikatna księżniczka, której wszystko przychodzi z łatwością, a dni spędza na błogim lenistwu. Życie protagonistki nie zostało usłane różami. Liz zwraca naszą uwagę na sprawy, o jakich nie myśleliśmy, oglądając bajkę Śpiąca Królewna.

Przygody w świecie snów

Akcja tej części serii okazuje się o wiele bardziej wciągająca niż w przypadku przygód Ariel. Owszem, pojawiają się sceny, które nużą i równie dobrze mogłoby ich nie być, gdyż nie wnoszą nic istotnego do fabuły, ale większość partii budzi zainteresowanie czytelnika, a sama powieść daje do myślenia. Książka rzeczywiście jest mroczna, niepokojąca i momentami nawet krwawa, choć tej wersji nadal daleko do oryginalnego klimatu. Koniec z delikatną i bezbronną Aurorą, ta z Dawno, dawno temu… potrafi stawić czoło niebezpieczeństwom.

Powieść Liz Braswell nie należy może do najlepszych pozycji, które poruszają baśniowe motywy, ale na pewno warto się z nią zapoznać, jeżeli lubi się wariacje na temat znanych opowieści. Ta część rzeczywiście zasługuje na miano mrocznej, została dobrze napisana, choć Liz autorka nie uniknęła kilku błędów logicznych. Jeśli nie podobała wam się historia Ariel pióra tej pisarki, nie zrażajcie się – dzieje Aurory wypadają o wiele lepiej.

 

Tytuł: Dawno, dawno temu… we śnie

Autor: Liz Braswell

Wydawnictwo: Egmont

Ilość stron: 392

ISBN: 9788328131460

podsumowanie

Ocena
5.5

Komentarz

Tym razem zaserwowano nam mroczną historię. Aurora nie jest już niewinną dziewoją, która czeka na swojego księcia z bajki. Autorka pokazała nam zupełnie inne oblicze królewny.
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu