Pustynia pełna kwiatów i błyszczących klejnotów. „Ishtar: Ogrody Babilonu” – recenzja gry planszowej

-

Myślałeś kiedyś o stworzeniu bujnego ogrodu, pełnego kwiatów i drzew, na gorącej pustyni? Spokojnie, ja też nie. W grze Ishtar: Ogrody Babilonu przekonasz się, że jest to możliwe, choć wcale nie takie proste, zwłaszcza gdy na piaszczystym terenie znajdzie się więcej ochotników pragnących zostać Królewskim Ogrodnikiem i spełnić życzenie swojego władcy o wymarzonym skrawku zieleni.

Planszówka Ishar: Ogrody Babilonu to najnowsza propozycja od niezastąpionego projektanta Bruno Cathali, autora takich hitów jak: Pięć Klanów, Siedem Cudów Świata: Pojedynek czy Cyklady. Francuski twórca po raz kolejny zabiera graczy na dość egzotyczną wyprawę, pełną pustynnych piasków, błyszczących klejnotów i  osobliwych roślin.

Ishar: Ogrody Babilonu została skierowana do nieco starszych graczy – według informacji na pudełku: do osób od czternastego roku życia. Ta liczba wydaje się trochę zawyżona, ponieważ zasady wcale nie są tak złożone i moim zdaniem nawet dwunastolatek spokojnie ogarnie podstawowe reguły. Rozgrywka powinna trwać około czterdziestu pięciu minut i to akurat przekłada się na rzeczywistość. Nam ukończenie jednej partii nie zajęło więcej niż godzinę. W rywalizacji o względy króla może wziąć udział od dwóch do czterech ogrodników. Polskim wydawcą Ishtara jest Portal Games.

Skarby pustyni

Nie trzeba otwierać pudełka, aby od razu zauważyć najwyższą jakość polskiego wydania planszówki. Kartonik jest pięknie zilustrowany i oddaje klimat gry. Natomiast w środku schowano dosłownie skarby. Wśród komponentów znajdziemy planszetki graczy, sześć sześciokątnych i, warto dodać, dwustronnych elementów terenu, jedną planszę dywanu, kafelki roślinności i mis, żetony rabatek, karty oraz znaczniki drzew, plastikowe figurki fontann, meeple asystentów, malutką konewkę oraz błyszczące klejnoty w trzech kolorach: fioletowym, czerwonym i białym. Każdy z tych elementów prezentuje się świetnie. Jednak największą uwagę zwracają kryształy – nie są zwykłymi znacznikami surowców, bowiem na planszy dosłownie mienią się i dodają całości unikatowego wyglądu. W pudełku pojawił się także notatnik z tabelą pomocniczą, do podliczania punktów na koniec gry. Osobiście cenię sobie, gdy twórcy zawierają taki element w swoich planszówkach. To zdecydowanie pomaga i ułatwia przeprowadzenie finalnego rozrachunku zdobytych oczek.

Instrukcja została napisana przyzwoicie, jednak w moim odczuciu zabrakło kilku kluczowych zdań, których musieliśmy się domyśleć. Nie znalazłam reguły odnoszącej się do sytuacji, gdy gracz nie ma możliwości umieszczenia kafelka roślinności, i nie ma jak zapłacić za przeskoczenie na kolejną misę, szczególnie w końcowej fazie rozgrywki.


Pierwsze kroki po piachu

Przed rozpoczęciem rozgrywki należy odpowiednio przygotować plansze, na których rozgrywać się będzie główna akacja. Na stole kładziemy tyle elementów pustyni, ilu jest graczy, plus dwa dodatkowe. Co ciekawe, nie ma określonego łączenia ich ze sobą, dzięki czemu mamy możliwość ułożenia różnych, fantazyjnych lokacji. Następnie, w wyznaczonych na stworzonej pustyni miejscach kładziemy fontanny oraz klejnoty. Tuż obok umieszczamy planszę dywanu, a na nim, w losowej kolejności, kafelki mis ze stosami zakrytych fragmentów roślinności. Na środku rondla znajdą się dodatkowe żetony rabat oraz awaryjni asystenci. Następnie, blisko pustyni, rozkładamy karty pięciu drzew, a resztę tali zostawiamy zakrytą, tworząc w ten sposób stos dobierania. Na koniec przygotowań każdy z graczy otrzymuje jeden fioletowy klejnot, losową planszetkę gracza oraz asystentów o odpowiedniej barwie. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że gdy przed rozpoczęciem partii padnie wśród was pytanie: „Jakim kolorem chcesz być?”, warto się wtedy dobrze zastanowić, jeśli pragnie się zostać rozpoczynającym. Twórca planszówki odgórnie wyznaczał ogrodnika, który zapoczątkuje sadzenie zieleni na pustyni, umieszczając na jednej z czterech planszetek symbol Pierwszego Gracza.

Ogrody na pustyni

Podczas swojej tury wykonamy kilka akcji. W pierwszej kolejności pobieramy kafelek roślinności z rondla, z miejsca, przy którym aktualnie znajduje się znacznik konewki lub, płacąc odpowiednią liczbę kryształów, następny przez nas wybrany. Później umieszczamy go na planszy pustyni, tworząc nowy, ewentualnie powiększając inny, istniejący ogród. Jeśli we wskazanym miejscu znajdowały się klejnoty, trafiają one automatycznie na nasze konto i posłużą jako waluta do wykupienia i zasadzenia drzew, bądź do odblokowania specjalnych umiejętności. Podczas tego ruchu należy trzymać się kilku bardzo ważnych zasad. Dotyczą one warunków umieszczania nowych elementów na planszy. Na przykład: nie wolno łączyć dwóch ogrodów wyhodowanych przy różnych fontannach lub nie można doprowadzić do sytuacji, że kilku asystentów będzie kontrolować jeden kwietnik. I tutaj właśnie zaczyna się główkowanie, ponieważ na koniec gry liczy się nie wielkość posiadanych obszarów zieleni, ale liczba znajdujących się na nich kwiatów. Dlatego też umiejętne umieszczanie kafelków roślinności na planszy jest kluczowe i, wraz z postępem rozgrywki, coraz trudniejsze.

Gdy położony element posiada specjalny symbol, otrzymujemy szansę na wykonanie akcji dodatkowej. W przypadku ikony ogrodnika możemy zająć zagrany kwietnik i kontrolować go do końca danej partii. Jeśli na kafelku widnieje gwiazda, płacąc dwa dowolne klejnoty, mamy okazję na odblokowanie umiejętności, a raczej jednorazowego bonusu, aktywowanego od razu – na przykład dobranie pojedynczego bądź podwójnego żetonu rabatki, lub perka, który dostarczy nam na koniec gry kilku dodatkowych punktów zwycięstwa. Wciąż nie jestem przekonana czy nazwanie tego „umiejętnością” jest trafne, ponieważ słowo to oznacza zdolność, a dla mnie nabycie skilla to możliwość odpalania go kilka razy. W swoich przyszłych rozgrywkach raczej będę używała wyrażenia „bonus” lub „perk”. Jeśli na kafelku znajduje się znak zapytania, mamy możliwość wyboru między dwoma powyższymi akcjami.

Ostatnią dostępną akacją jest zasadzenie drzewa. Jeśli posiadamy odpowiednią liczbę klejnotów, możemy wykupić wybraną z pięciu dostępnych roślinę i umieścić ją w ogrodzie. Ten ruch jest jedną z kilku składowych, która poprowadzi nas do zwycięstwa, ponieważ im droższe drzewo, tym więcej oczek zdobędziemy na koniec gry. Według instrukcji partia kończy się w momencie, gdy dwie misy z kafelkami roślinności zostaną opróżnione. Jak wspomniałam, nie ma informacji, co jeśli nie są jeszcze puste, natomiast miejsca na pustyni brak, ale następny ogrodnik będzie mógł wykonać swój ruch? Czy to też sygnalizuje koniec gry? Warto by było zawrzeć krótkie zdanie rozwiewające tego typu wątpliwości.

Kto jest najlepszym ogrodnikiem?

Podliczanie punktów ułatwia załączony do gry notatnik z przygotowaną tabelą. Zdobywanie oczek w tej planszówce jest wielopłaszczyznowe. Otrzymujemy je za wszystkie posadzone drzewa, kwiaty w naszych kwietnikach, kontrolowanie fontanny oraz za odblokowane perki – na przykład może to być siedem dodatkowych punktów za każdego niewykorzystanego asystenta. Efekt jest taki, że przy dość wyrównanej rozgrywce, do samego końca danej partii nie wiadomo, kto wygra. Wszystko zależy od obranej przez uczestników strategii. Ja pierwszą rozgrywkę niestety zakończyłam porażką, ponieważ słabo inwestowałam w sadzenie drzew mimo, że moje ogrody były bardzo pokaźne.

Wrócimy na pustynię?

Zdecydowanym plusem Ishtara jest regrywalność. Dzięki temu, że misy na rondlu kładzione są losowo z każdą nową partią, kafelki roślinności zostaną ułożone w innej konfiguracji i będziemy je dobierać w różnej kolejności. Ponadto dwustronne plansze terenu pozwalają na swobodne budowanie własnej pustyni, oczywiście zachowując zasadę: liczba graczy plus dwa dodatkowe elementy. Podczas rozgrywki drzewa również pojawią się na stole w losowych układach. To wszystko na niewątpliwie przedkłada się na dużą regrywalność tego tytułu, przez co każda partia będzie inna.

Błyszczący jak kryształ

Kolejnym atutem Ishtara jest przede wszystkim jakość jego wykonania. Moje pierwsze „spotkanie” z planszówką odbyło się podczas tegorocznego Portalconu. Muszę przyznać, że gdy zobaczyłam ją rozłożoną na stole, piękne, błyszczące kryształy od razu rzuciły mi się w oczy. Tak, to właśnie one jako pierwsze wzbudziły moje zainteresowanie tym tytułem. Po dłuższym kontakcie z grą, śmiało mogę napisać, że jest naprawdę ładnie wydana z wyjątkową dbałością o szczegóły.

Spacer po pustyni

Jeśli chodzi o poziom trudności gry, jest ona dość wymagająca, ponieważ zobowiązuje do główkowania i dobrej strategii, ale nie wydaje się na tyle skomplikowana, aby sprawiała komukolwiek problem ze zrozumieniem, o co tak naprawdę chodzi. Myślę, że Ishtar: Ogrody Babilonu to bardzo dobry tytuł na wprowadzenie do świata planszówek osób, których nie mają z nimi za wiele wspólnego. Również sprawdzi się jako propozycja dla średniozaawansowanych lub casualowych graczy. Zasad jest kilka i trzeba o nich zawsze pamiętać, jednak w moim przypadku wystarczyło parę razy przypomnieć wszystkim przy stole co wolno, a czego nie, i wraz z postępem rozgrywki każdy już wiedział jak grać. Ponadto planszówka powinna przypaść do gustu osobom, które lubią odrobinę interakcji. W Ishtarze jest ona obecna i często znacząco wpływa na przebieg gry. Na przykład, gdy zdecydujemy się zablokować przeciwnika, kładąc kafelek roślinności w niekorzystny dla niego sposób.

Podbij Babilon

Ishtar: Ogrody Babilonu to wyjątkowa gra strategiczna z elementami logicznymi. Oprócz bardzo ładnego wyglądu i błyszczących klejnotów, ma do zaoferowania ciekawą mechanikę, trochę interakcji oraz sporą dawkę główkowania. W mojej kolekcji z pewnością znajdzie swoje miejsce na długo i będę do niej często wracać. Sprawdziła się jako dobry, dwuosobowy tytuł oraz świetna propozycja na wieczór z przyjaciółmi przy planszówkach.

 

Tytuł: Ishtar

Liczba graczy: 2-4

Wiek: 14+

Czas rozgrywki: 45 minut

Wydawnictwo: Portal Games

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Portal Games, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

„Ishtar: Ogrody Babilonu” to wyjątkowa gra strategiczna z elementami logicznymi. Oprócz bardzo ładnego wyglądu i błyszczących klejnotów ma do zaoferowania ciekawe mechaniki, trochę interakcji oraz sporą dawkę główkowania.
Natalia Jóźwiak
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu