Powrót do dzieciństwa. „7 uczuć” – recenzja filmu

-

Jeśli ktoś stęsknił się za Adasiem Miauczyńskim, znajdzie pocieszenie w najnowszym filmie Marka Koterskiego zatytułowanym 7 uczuć. Natomiast osoby, które jeszcze nie znają tej dość charakterystycznej postaci, mają szansę, by to zmienić. Reżyser Dnia świra długo kazał czekać na swoją następną produkcję. Tym razem serwuje nam podróż do najmłodszych lat, wspomnianego wyżej bohatera, a więc do chwil, w których kształtowała się jego osobowość. W roli głównej występuje Michał Koterski – usposobienie aktora idealnie pasuje do dziecinnego charakteru Adasia. Jak przystało na komediodramat – seans wyzwoli w nas szereg emocji, a podczas jego trwania doświadczymy może nawet więcej niż siedmiu uczuć?

Dzieciństwo to najpiękniejszy okres w życiu człowieka. Czy rzeczywiście można pokusić się o takie stwierdzenie? Nie zawsze bywa właśnie takie, jednak to na pewno etap w nim najważniejszy – przygotowujący do samodzielności i dorosłości. Powinien być beztroski, wypełniony śmiechem i zabawą, ale też dostarczyć wzorów dobrych zachowań, które mała istota obserwuje i powtarza – dlatego w wychowaniu najistotniejsza jest rola rodziców. To w głównej mierze od nich zależy przyszłość ich dzieci i to jak sobie w niej poradzą. Koterski, poprzez dawkę specyficznego humoru i odrobinę brutalności, postarał się ukazać ponadczasowe problemy wychowawcze – szokujące, wywołujące w nas oburzenie, ale co najważniejsze – prawdziwe.

Kadr z filmu „7 uczuć”

Będąc małym chłopcem

Adaś Miauczyński jest już dorosłym mężczyzną, ale nie uchroniło go to przed problemami natury emocjonalnej, z którymi się właśnie zmaga. Nic go nie cieszy, wszystko wydaje się być pozbawione sensu. Co jest tego przyczyną? Być może problem tkwi w dzieciństwie, gdzie kształtuje się osobowość człowieka. Razem z nim wyruszamy w przeszłość, by obserwując wydarzenia sprzed lat, dokładnie się im przyjrzeć i zrozumieć, jakie błędy popełniono w jego wychowaniu. Następnie trzeba je przeanalizować i nauczyć się… czuć od nowa.

Seans rozpoczynają cytaty trafnie opisujące, ile tak naprawdę czasu  pamiętamy z własnego dzieciństwa. Z pewnością niejednego widza zadziwi ta wiadomość i pojawi się pytanie: Jak to możliwe, że taki niewielki ułamek naszego życia, należący już do przeszłości, ma tak ogromny wpływ na teraźniejszość? Retrospekcje z dzieciństwa Adasia poprzedza rozmowa mężczyzny z niewidocznym dla odbiorcy narratorem – jest nim Krystyna Czubówna, która stała się dla odbiorcy fimu przewodnikiem, pozwalając mu lepiej zrozumieć emocje towarzyszące chłopcu podczas konkretnej sytuacji. Głos lektorki idealnie komponuje się z wydarzeniami – miałam wrażenie, że opowiada i tłumaczy je tylko mi – to świetne reżyserskie rozwiązanie zdecydowanie przypadło mi do gustu.


W każdym dorosłym tkwi odrobina dziecka?

Dojrzali aktorzy w rolach dzieci to dość zaskakujący pomysł, który wypadł doskonale między innymi poprzez swoją śmieszność i nietypowość. Z pewnością mieli oni niemały ubaw podczas kręcenia scen – tak samo jak i widz, oglądając swego rodzaju powrót do czasów ich młodości. Wszyscy aktorzy, a było ich naprawdę wielu, spisali się znakomicie w tak oryginalnych rolach. Reżyser dobrał je doskonale do danych osób, a te rewelacyjnie wywiązały się ze swojego zadania. Michał Koterski, grając Adasia, okazał się fenomenalny – rozczulający a zarazem śmieszny oraz przede wszystkim wiarygodny.

Kadr z filmu „7 uczuć”

Najpierw poznajemy relacje panujące w domu rodziny chłopca. Możemy zauważyć jego bezgraniczne przywiązanie do matki (Maja Ostaszewska) i stanowczy charakter ojca (Adam Woronowicz). Adaś ma także brata Mikiego – w tej roli Robert Więckiewicz, którego przy swojej filmowej rodzicielce trudno odebrać jako dziecko, nawet nastoletnie. Jednak w pozostałych scenach wygląda to już znacznie lepiej – zwłaszcza w tej kontrowersyjnej z udziałem pieska –  wzbudzającej krytykę i burzliwe dyskusje.

W mojej opinii ten wątek filmu (zresztą jak całość) nie jest odpowiedni dla osób wrażliwych, wierzących w stereotypy, dla których pewne tematy są zamknięte w ocenzurowanej formie. Dostrzegam brutalność tej sytuacji, napiszę więcej – w pewnym stopniu mnie ona zabolała – podczas niej z trudem siedziałam w fotelu, wstrzymywałam oddech, a nawet zamykałam oczy. No cóż.. jestem wrażliwa. Mimo wszystko ma ona jednak swoje znaczenie. Udowadnia, że to, w jaki sposób pewne sprawy przedstawią dzieciom dorośli, później rzutuje na ich postrzeganie. Reżyser uzmysłowił nam to w poruszający i dobitny sposób, ale czy także nie najlepszy, skoro wywołuje tyle emocji?

Następnie poznajemy losy głównego bohatera podczas jego zmagań z nauką. Wiele uczuć kłębi się w sercu Adasia, a on nie radzi sobie z nimi zbyt dobrze. Pierwsza miłość, rozczarowania, zawiść i zazdrość – obserwujemy młodzieńcze bolączki chłopca, ale także chwile beztroskiej zabawy z rówieśnikami. Niektóre sceny w tym wątku były zbyt przeciągane i troszkę mnie niecierpliwiły, jednak ukazały zarówno plusy, jak i minusy życia szkolnego i towarzyszących wówczas chłopcowi emocji.

Kadr z filmu „7 uczuć”

Specyficzne poczucie humoru

7 uczuć to zdecydowanie wartościowy flm, ale nie przeznaczony dla wszystkich widzów, gdyż wyróżnia go spośród innych nie tylko oryginalny pomysł na fabułę oraz obsadę, ale także nietypowy klimat, w którym jest utrzymany. Ta komedia z pewnością nie rozbawi każdego – humor ukazany przez reżysera można uznać za niezwykle specyficzny. Niewybredne, a wręcz wulgarne żarty zapewne nie spodobają się części widowni . Pomimo swej wątpliwej klasy, ukazują one jednak prawdziwość pewnej życiowej sfery. Niektóre sceny wzbudzają niesmak, kolejne wywołują uśmiech na twarzy, inne wydają się być zbędne. Nie każda jest idealna, tak jak nieidealne jest życie.

Najnowszy film Marka Koterskiego to dobra produkcja z oryginalną fabułą. Czasami wzbudzi oburzenie, ale takie jest jego zadanie, by uświadomić nam pewne sprawy, których zrozumienie nie powinno być trudne (także niektórzy mogą być oburzeni zakończeniem seansu). Warto więc wybrać się do kina i samemu przekonać, jakie wrażenie w nas wywoła. Oczywiście jeśli jesteście odporni na brutalną rzeczywistość i niecenzurowane dialogi oraz dość infantylne żarty.

Za możliwość obejrzenia filmu dziękujemy Multikino Lublin

 

 

Tytuł oryginalny: 7 uczuć

Reżyseria: Marek Koterski

Rok powstania: 2018

Czas trwania: 1 godzina 56 minut

Paulina Adamczuk
Indywidualistka szukająca nowych wyzwań. Pasjonatka literatury z zamiłowaniem do kryminałów, uwielbia zagadki i mroczne klimaty. Chętnie buja w obłokach oderwana od rzeczywistości poznając fantastyczny świat popkultury. Specjalista od spraw nieziemskich - nic, co trudne nie jest jej straszne. Nie zaczyna dnia bez uśmiechu, czarnej kawy i dobrej książki.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu