Pobudka, świat się sam nie uratuje. „MediEvil” – recenzja gry

-

Crash, Spyro i Daniel Fortesque to ulubieni bohaterowie wszystkich graczy urodzonych w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Po ogromnym sukcesie odnowionych i ponownie wydanych przygód Bandicoota i fioletowego smoka, powrót rycerza z Galomere był tylko kwestią czasu – nie ukrywajmy, wszystkie te tytuły zostały wypuszczone na rynek w celu zarobkowym, nikt nie robił tego z altruistycznych pobudek ku uciesze fanów. Jednak trzeba przyznać, że dzięki remasterom, które zalały rynek gier na konsole czwartej generacji, młodsza publika również ma okazję zapoznać się z pewnego rodzaju klasycznymi już przygodami, cieszącymi się niesłabnącą popularnością. Co mnie osobiście raduje, ponieważ jako dwudziestoczteroletni mężczyzna dzięki nim mogę wrócić myślami do czasów dzieciństwa.
Padłeś? To powstań, bo masz robotę do wykonania

MediEvil to historia , w której wcielamy się w postać Sir Daniela Frotesque – odważnego rycerza o bardzo kościstej budowie ciała. Dan jest kościotrupem przywróconym do życia za sprawą magii, w celu uratowania świata oraz zasłużenia na tytuł prawdziwego bohatera – ten został mu przyznany po ostatecznej bitwie z Zarokiemw trakcie której Fortesqua zastrzelił jeden z łuczników podczas pierwszego natarcia.

Screen z gry

Gra zabiera nas do bajkowej, a zarazem straszliwie mrocznej krainy o nazwie Galomere, dzielącej się na lokacje takie jak: cmentarz, zaczarowany las czy farma, każda z nich na swój sposób wyróżnia się na tle pozostałych, nie tyle fauną i florą, ile masą przeciwników utrudniających nam naszą wędrówkę. Co ważne, i należy o tym pamiętać, to fakt, że praktycznie wszyscy wrogowie posiadają unikalne umiejętności, dlatego też warto być cierpliwym i analizować to, co dzieje się na ekranie, ponieważ bez tego śmierć może nadejść szybciej, niżbyśmy tego chcieli.

Screen z gry


Daj mi miecz a pokażę ci, co potrafię

Mimo że nasz bohater potrafi walczyć za pomocą oderwanej ręki, to jednak długi miecz i tarcza to rynsztunek, którego nie może nam zabraknąć podczas podróży po Galomere. Warto również na bieżąco, przy każdej nadążającej się okazji, uzupełniać strzały do łuku oraz noże do rzucania. Z początku może się wydawać, że nie są one do niczego potrzebne, ale zaufajcie mi, już po około trzydziestu minutach rozgrywki to się zmieni. Poza podstawowymi broniami w grze będziemy mieli okazję otrzymać specjalny oręż od postaci, czekających na nas w Hali Bohaterów – mistycznym miejscu, do którego trafiamy po pokonaniu wszystkich przeciwników z danej lokacji.

Screen z gry

Kilka usprawnień i zmian

Zaraz po odpaleniu gry na konsoli Playstation 4, w oczy rzuca się pięknie odnowiona grafika. Nie będę ukrywał, że bajkowa kreska zrobiła na mnie ogromne wrażenie, wszystkie przedmioty i lokacje zostały wykonane z taką dbałością o szczegóły, że moje nostalgiczne serce dosłownie rozpływało się wraz z każdym odkryciem czy znaleziskiem. To w sumie nie jest zbyt zaskakujące, w końcu kiedy pierwszy raz grałem w MediEvil  (miałem wtedy może około pięciu lat), większość rzeczy, pojawiających się na ekranie, nie była niczym więcej niż zlepkiem kilkunastu pikseli.

Poza sferą graficzną w produkcji usprawniono również system rzutu kamery. W nowej odsłonie można nią sterować z o wiele większą swobodą, a do tego wszystkiego dodatkowo został wprowadzony tryb, dzięki któremu mamy sposobność obserwowania wydarzenia z perspektywy drugiej osoby, czyli bezpośrednio zza pleców Sir Daniela Fortesque.

Screen z gry

Nie z każdej krypty sypie się złoto

Mimo że odnowione przygody Sir Dana uważam za naprawdę udane, to niestety nie mogę pominąć kilku znaczących minusów, które utrudniają rozgrywkę i sprawiają, że czasami staje się ona bardziej uciążliwa, niż przyjemna. W pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na to, że system walki w tej produkcji czasami zdaje się być totalnie bezsensowny oraz niedopracowany, nie polega on w dużej mierze na niczym innym niż wymachiwaniu mieczem na lewo i prawo. Oczywiście nie zawsze, czasami rzeczywiście trzeba przemyśleć swoje poczynania i dostosować oręż, siłę ataków i moment ich wykonywania do danego przeciwnika. Kolejną rzeczą, która sprawia, że ma się ochotę odłożyć pada na bok i zakończyć przygodę w Gallomere, jest brak checkpointów. Gra zapisuje nasze postępy jedyne po ważnych wydarzeniach.

Screen z gry

Zakładam zbroję i lecę ratować świat

MediEvil to ciekawa produkcja, na pewno warto poświęcić jej trochę więcej czasu. To nie gra idealna, ale też nie zła czy tragiczna, to tytuł przepełniony przygodami i barwnymi pełnymi urozmaiceń poziomami oraz wachlarzem orężu, z którego można korzystać na wiele różnych sposobów. Wychodzę z założenia, że mimo kilku minusów warto zwrócić na niego uwagę. Co więcej, można go kupić w elektromarketach czy sklepach prywatnych, za jedyne sto dziewięć złotych, co przy obecnych cenach na rynku konsolowym jest istnym zbawieniem dla naszych portfeli.

  • Przepiękna, bajkowa grafika,
  • Genialny dubbing,
  • Ciekawy i wciągający wątek fabularny.

 

  • Słabo dopracowany system walki,
  • Mała liczba checkpointów.

 

podsumowanie

Ocena
7.5
Damian Daszek
Miłośnik literatury fantastycznej, prozy polskiej, komiksów i gier wideo. Gra, czyta, pisze, ale tańczyć nie będzie, w ostateczności może coś zaśpiewać, ale na pewno nie za darmo.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu