Chodźcie tu wszystkie zbłąkane owieczki. „Cult of the Lamb” – recenzja gry

-

Kto by pomyślał, że gra o budowaniu własnego kultu, w której głównym bohaterem jest owca, osiągnie tak ogromny sukces. W ciągu pierwszego tygodnia od daty premiery Cult of the Lamb zyskało ponad milion graczy. Nie mogłam przejść obojętnie obok tego tytułu, więc bez wahania zainstalowałam go na komputerze i postanowiłam przekonać się na własnej skórze, co takiego niesamowitego kryje się w niepozornie wyglądającym „indyku”.

Cult of the Lamb to produkcja z gatunku hack and slash z elementami strategicznymi. Za tytułem stoi australijskie studio Massive Monster szczycące się z gier niezależnych. Do recenzji otrzymałam kopię przeznaczoną na komputery osobiste. Jednak wcielać się w demoniczną owcę mogą zarówno „pecetowcy”, jak i użytkownicy konsol starej oraz nowej generacji.

Cult of the Lamb
Screenshot z gry Cult of the Lamb
Przywrócony do życia

W Cult of the Lamb gracz wchodzi w skórę jagnięcia, które zostaje powierzone w ofierze przez czterech heretyckich proroków. Tuż po tym wydarzeniu zniewolony bożek, nazywany jako „The One Who Waits”, sprowadza duszę owcy przed swoje oblicze i składa ofertę nie do odrzucenia. Dziwne bóstwo chce, aby baranek zapoczątkował kult w imieniu nowego boga w zamian za przywrócenie do życia i obdarowanie demonicznymi mocami. Tak zaczyna się przygoda protagonisty, który w ruinach świątyni podejmuje misję stworzenia własnej sekty i obalenia fałszywych proroków.

Prowadzenie sekty

Rozgrywka w Cult of the Lamb została podzielona na dwie części. Jedną z nich jest zarządzanie oraz rozwój kultu. Do zadań bohatera należą między innymi: wznoszenie wszelkich budowli, pozyskiwanie nowych wyznawców, dbanie o stan ich wiary, wygłaszanie kazań czy odprawianie rytuałów. Jednak znajdą się także bardziej przyziemne obowiązki przykładnego przywódcy, takie jak: zapewnienie wszystkim wystarczającej ilości jedzenia oraz miejsca do spoczynku, kontrolowanie kondycji zdrowotnej członków kultu, uprawa warzyw i owoców czy zwykłe zamiatanie pozostawionych przez mieszkańców wioski odchodów.

Screenshot z gry Cult of the Lamb
Screenshot z gry Cult of the Lamb

Spokojnie, nie wszystko musimy robić sami. Każdy z nawróconych wyznawców staje się częścią społeczności, więc od momentu przystąpienia do kultu, ochoczo rozpoczyna pracę na rzecz grupy. Gracz może przydzielać obowiązki mieszkańcom, w zależności od ich preferencji i umiejętności. Na przykład niektóre zwierzęta będą wolniej wydobywać skałę, ale za to szybciej zbierać wyhodowane rośliny.

Dlaczego dbanie o kult jest takie ważne? Jeżeli zaniedbamy mieszkańców, istnieje ryzyko, iż stracą wiarę i zwrócą się przeciwko nam. Zaczną szerzyć herezje wśród innych wyznawców, a ostatecznie opuszczą społeczność.


Zadania specjalne

Ciekawostką są specjalne zadania, które nawrócone stworzenia powierzają graczowi. Niekiedy są to zwyczajne questy polegające na zebraniu pewnego zasobu podczas wypraw, a niekiedy zupełnie abstrakcyjne prośby. Mnie osobiście rozłożył na łopatki moment, kiedy jeden z członków kultu poprosił, abym zmusiła drugiego do zjedzenia zupy z kupy. Jednak czego nie robi się dla dobra ogółu?

Liczy się lojalność

Kluczowym elementem, przynajmniej w moim przypadku, okazało się szybkie levelowanie wyznawców. Każdy z nowoprzybyłych mieszkańców wioski zaczyna od pierwszego poziomu lojalności. Wszelkie wygłoszone przez naszą owce kazanie, przeprowadzona spowiedź czy wręczony prezent członkowi kultu, zwiększają jego level wierności. Na pewnym etapie rozgrywki odblokujemy budowlę, w której otrzymamy możliwość przemieniania oddanych nam zwierząt w demony. Zjawy, w zależności od poziomu lojalności danego wyznawcy, dodawać będą dodatkowe perki bohaterowi i towarzyszyły mu podczas krucjat.

recenzja Cult of the Lamb
Screenshot z gry Cult of the Lamb
Krucjaty

I to jest właśnie druga część rozgrywki, czyli roguelike’owe potyczki w podziemiach. Świat w dengeonach generowany jest losowo, przez co każda przeprowadzona krucjata okaże się inna. Standardowo wszystko sprowadza się do zabijania przeciwników, zbierania niezbędnych zasobów, perków czy broni, a na sam koniec walka z bossem.

Cult of the Lamb
Screenshot z gry Cult of the Lamb

Podczas takiej wyprawy spodziewać możemy się kilku lokacji specjalnych, gdzie będziemy mieli okazję pozyskać nowego wyznawcę, wylosować karty tarota polepszające statystki czy dokonać zakupów w markecie. Również wspomniane przeze mnie demony będą dodatkowym atutem podczas walk.

Sterowanie w wersji na komputery osobiste zostało oparte o standardowe klawisze WSAD oraz celowanie myszą. Nie miałam większych problemów z opanowaniem owcy podczas na cięższych potyczek w podziemiach.

Screenshot z gry Cult of the Lamb
Screenshot z gry Cult of the Lamb
Wciągająca zabawa

Przyznam szczerze, że Cult of the Lamb wciągnęła mnie całkowicie, aż sama byłam zaskoczona. Pierwsze godziny rozgrywki okazały się bardzo angażujące, a z każdym nowym dniem w wiosce nie potrafiłam powiedzieć: „koniec na dziś” i wyłączyć grę. Z uporem maniaka przechodziłam kolejne podziemia i rozwijałam swój własny kult. Jednak przyszedł moment wyhamowania. Kiedy już sekta osiągnęła najwyższy możliwy poziom oraz gdy ukończyłam wszystkie lokacje, nie było już nic do roboty. Miałam wrażenie, że gra zdecydowanie za szybko skończyła się, przez co poczułam pewien niedosyt.

Jednak jest coś, co może jeszcze pomóc mi w powrocie do tej produkcji. Mając na uwadze ograniczoną liczbę doktryn i rytuałów, jakie wprowadzamy do naszego kultu, rozpoczynając nową rozgrywkę nie widzę przeszkód, aby pokusić się o zupełnie inne wybory i poprowadzić swoją sektę w całkowicie odmienny sposób. Co nie zmienia faktu, iż pokonywanie podziemi raczej nie zmieni za bardzo swojej formy.

Chodźcie tu wszystkie zbłąkane owieczki. „Cult of the Lamb” – recenzja gry
Screenshot z gry Cult of the Lamb
Jest pięknie

Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną to Cult of the Lamb jest prawdziwą perełką. Słodkie zwierzaki odprawiające demoniczne rytuały to coś, co skradło moje serce. Również ścieżka dźwiękowa okazała się fantastycznym elementem gry, nadając produkcji świetny klimat. Utwory były dopasowane do sytuacji oraz lokacji. Co innego usłyszmy w krainie Kallamara, a co innego w mrocznych podziemiach pajęczego Shamura.

Zostałam zwerbowana

Cult of the Lamb to wyśmienity tytuł, który dostarczy mnóstwo rozrywki na co najmniej kilkanaście godzin. Dawno nie miałam okazji grać w tak przyjemną produkcję od czasu Children of Morta. Połączenie rougelike’owych wypraw do podziemi z prowadzeniem własnego kultu, składającego się ze słodkich zwierzątek, okazało się czymś świeżym i niezwykle angażującym. Gra jest pełna humoru oraz ciekawych zwrotów akcji. Polecam każdemu, ponieważ ja bawiłam się świetnie. Jedyna wada jaką w niej dostrzegłam to zbyt prędkie zakończenie. Nawet brak polskiej wersji nie bolał mnie tak bardzo.

Krok za krokiem, wspomnienie za wspomnieniem. „South of the Circle” – recenzja gry

  • Klimat
  • Oprawa audiowizualna
  • Wciągająca rozgrywka
  • Humor

Krok za krokiem, wspomnienie za wspomnieniem. „South of the Circle” – recenzja gry

  • Potrafi być czasem monotonna
  • Zbyt szybko kończy się

podsumowanie

Ocena
8.5

Komentarz

Wyjątkowo wciągająca gra. Pełna humoru oraz ciekawych zwrotów akcji. Polecam każdemu, ponieważ ja bawiłam się świetnie.
Natalia Jóźwiak Kłysz
Natalia Jóźwiak Kłysz
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Chodźcie tu wszystkie zbłąkane owieczki. „Cult of the Lamb” – recenzja gryWyjątkowo wciągająca gra. Pełna humoru oraz ciekawych zwrotów akcji. Polecam każdemu, ponieważ ja bawiłam się świetnie.