Pobaw się ze mną! „Laleczka” – recenzja filmu

-

Chciałoby się napisać, że to jeden z najlepszych horrorów tego roku. Chciałoby się napisać, że nowa wersja przygód najbardziej przerażającej (może nie wizualnie, ale na pewno gdy mowa o zachowaniu i umiłowaniu mordowania) laleczki wszechczasów oddaje klimat tych starszych. Wreszcie chciałoby się napisać, że twórcy wykonali kawał dobrej roboty i uraczyli nas wciągającą straszną produkcją. Chciałoby się, ale nie można.

Krwawe perypetie laleczki Chucky są zapewne znane wszystkim miłośnikom horrorów. Mała nawiedzona zabawka, niby taka niewinna, okazuje się krwiożerczą bestyjką wymachującą nożem i dźgającą nim kolejne ofiary. Do tego należy dodać jeszcze opętany śmiech i mamy plastikowego sadystę. Jedne filmy o laleczce były interesujące, inne za bardzo kiczowate, kolejne mogły nie powstawać. Do jakiej kategorii zalicza się wersja z 2019 roku?

Urodzinowy prezent

Karen i jej Andy niedawno przeprowadzili się do nowego miejsca. Kobieta bardzo szybko dostosowała się, jednak jej syn nadal ma jej za złe, że musiał zmienić otoczenie. Nie zdążył się jeszcze z nikim zaprzyjaźnić, woli spędzać czas sam ze sobą, sytuacji nie polepsza także fakt, iż jego rodzicielka spotyka się z mężczyzną, którego chłopiec nie lubi. By jakoś polepszyć dolę swojej pociechy, Karen obdarza ją wcześniejszym prezentem urodzinowym. Ma nadzieję, że dar sprawi, iż chłopiec poczuje się nieco lepiej i zacznie czerpać radość z życia.

Pobaw się ze mną! „Laleczka” – recenzja filmu
Kadr z filmu „Laleczka”

I faktycznie – młody bohater jest zadowolony z prezentu, którym okazała się mechaniczna lalka umiejąca mówić. Bardzo szybko na jaw wychodzi, że daleko jej do innych zabawek serii, szybko uczy się niedozwolonych programowo rzeczy. Staje się także przyjacielem Andy’ego. Młody protagonista nie wie jednak, iż osoba pracują przy produkcji akurat tej zabawki, zniosła w jej oprogramowaniu wszelkie blokady – laleczka może zrobić wszystko, co niedozwolone. W tym zabić. Chucky, bo tak dała sobie na imię kukiełka, bardzo szybko odkrywa blaski krwawej profesji.

Robochucky

Nie ma to jak stare dobre opętanie. Morderca odprawia hokus-pokus i nagle znajduje się w ciele laleczki. Ku przerażeniu innych, morduje i szatkuje, kogo tylko napotka na swojej drodze. I niby to przecież zwykła zabawka, ale niezwykle niebezpieczna i trudna do pokonania. Starsze produkcje bywały kiczowate, ale w tej kiczowatości czuć pewien czar. Do tego często Chucky zaskakiwał widza zabawnymi dialogami, w przerwie pomiędzy zadawaniem ciosów kolejnym ofiarom.

I to nawiedzenie łyknęliśmy. Nowa wersja rezygnuje z tego motywu – w końcu mamy dwudziesty pierwszy wiek, najlepiej postawić na coś związanego z technologiami. Dostajemy więc lalkę-robota, niby niewinną zabawkę, ale gdy ktoś nieodpowiedni namiesza w jej kodzie, staje się ona plastikowym mordercą.


Pobaw się ze mną! „Laleczka” – recenzja filmu
Kadr z filmu „Laleczka”

Niestety ale pomysł z zaprogramowanym, mechanicznym Sobocikiem o imieniu Chucky to nietrafiona koncepcja. Zdecydowanie lepiej wypadało nawiedzenie. Tak otrzymujemy bowiem kolejny film o mechanicznym wytworze ludzkich rąk, który wymknął się spod kontroli. Obleczono go tylko w ciałko znane z klasycznych produkcji grozy.

Strasznie?

Ani straszna ta Laleczka, ani jakoś zbytnio zajmująca. Owszem, posiada w miarę dobrze poprowadzoną fabułę, co w obecnych horrorach zdarza się niezwykle rzadko, jednak nie czuć w niej ducha minionych… obrazów o rudej zabawce. Mamy kilka krwawych scen, jeśli lubujecie się w takich produkcjach, będzie co „podziwiać”, mamy także pokazaną przemianę Chucky’ego w tego złego. Ale jeśli chodzi o klimat, nie do końca jest się czym zachwycać.

Pobaw się ze mną! „Laleczka” – recenzja filmu
Kadr z filmu „Laleczka”

Plusem produkcji okazuje się niewątpliwie obsada. Aubrey Plaza występuje przeważnie w głupiutkich komediach, teraz musiała zmierzyć się z nową rolą. O tym, że umie grać, wiedzą miłośnicy serialu Legion, w Laleczce miała kilka dobrych scen, ale to nie ona była najważniejsza. Więcej scen należało do jej ekranowego syna – granego przez Gabriela Batemana Andy’ego. Młody aktor dał z siebie wszystko – pokazał różne oblicza, nie posiadał tylko jednej miny. Mam nadzieję, że zobaczymy go w większej ilości produkcji. A co z rudą zabawką? Pomysł na obdarzenie jej głosem Marka Hamilla od początku wzbudził ekscytację. I okazał się strzałem w dziesiątkę. Przerażający, niepokojący, mroczny – Jedi wiedzą, jak wywołać gęsią skórkę.

Podsumowanie

Laleczka nie jest tym, na co czekałam. Nie ma klimatu starszych wersji, ale też trudno zaliczyć ją do rozczarowań roku. To średni film, z dobrą obsadą, kilkoma krwawymi momentami, ale nic poza tym. Czy miłośnicy Chucky’ego będą ukontentowani? Niektórzy może i tak, ja jednak wolę stare dobre nawiedzenie niż mechaniczną wersję rudzielca.

Pobaw się ze mną! „Laleczka” – recenzja filmu
plakat promujący film Kino Świat „Laleczka”

 

Tytuł oryginalny: Child’s Play

Reżyseria: Lars Klevberg

Rok produkcji: 2019

Czas trwania: 1 godzina 30 minut

podsumowanie

Ocena
5

Komentarz

To miał być powrót do starych dobrych przygód przerażającej laleczki, niestety otrzymaliśmy coś zupełnie innego. Miejscami jest klimatycznie, ale scen, które mogą się spodobać, znajdziemy za mało.
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Pobaw się ze mną! „Laleczka” – recenzja filmuTo miał być powrót do starych dobrych przygód przerażającej laleczki, niestety otrzymaliśmy coś zupełnie innego. Miejscami jest klimatycznie, ale scen, które mogą się spodobać, znajdziemy za mało.