Oczyszczenie. „Chór świtu” – recenzja książki

-

Czas żniw to jedna z tych serii, o których nie da się zapomnieć. Wyraziste postaci, zajmująca akcja, rozbudowany świat, a do tego dochodzą jeszcze wszelkiej maści intrygi, zdrady i rozgrywki polityczne. W cyklu Samanthy Shannon wiele się dzieje, kiedy czytelnik myśli, iż autorka nie jest już w stanie niczym go zaskoczyć, nagle ta serwuje mu nieoczekiwany zwrot wydarzeń. Zresztą nie tylko w Czasie żniw Shannon pokazuje swój kunszt pisarski, jej inny utwór, Zakon Drzewa Pomarańczy, także porywa i intryguje odbiorców.

Obecnie wszyscy miłośnicy prozy Samanthy z niecierpliwością odliczają dni do pojawienia się jej najnowszej powieści – czwartego tomu serii Czas żniw, którego oryginalny tytuł brzmi The Mask Falling. Za wielką wodą książka będzie miała premierę już 26 stycznia tego roku, my musimy jeszcze nieco na nią poczekać. Jest jednak sposób na umilenie tego czasu wyczekiwania – niedawno Wydawnictwo SQN uraczyło nas krótką historią o Paige i Naczelniku, rozgrywającą się po zdarzeniach z trzeciej części serii Shannon. Jak wypadła ta niewielkich rozmiarów historia?

Ciężkie przeżycia

Paige żyje. Oddycha, porusza się i mówi, jednak to, co wydarzyło się podczas niewoli, odcisnęło na niej wielkie piętno. I nie chodzi tylko o widoczne na jej ciele rany, ale także o te niewidziane gołym okiem blizny – na duszy i psychice. Dziewczyna wiele przeszła, torturowano ją oraz warunkowano.

Teraz jest bezpieczna w Paryżu z Naczelnikiem, powinna więc odetchnąć z ulgą i zacząć planować zemstę. Bohaterka nie potrafi jednak dojść do siebie, rany wolno się goją, a najwolniej te wewnętrzne. Paige boi się, że to wszystko jest tylko snem, że nadal przebywa w niewoli, że zaraz pojawi się jej oprawca i znowu podda ją wodnym torturom. Najgorsze okazuje się jednak to, co wróg zrobił z jej uczuciami do Naczelnika.

Wyleczyć się

Chór świtu, w przeciwieństwie do innej krótkiej historii Shannon, Bladej Śniącej, okazał się o wiele mniej dynamiczny. Autorka nie skupia się na akcji, tym razem stawia na coś zupełnie innego. Po pierwsze raczy nas retrospekcjami, uzupełniając niektóre luki fabularne, po drugie więcej miejsca poświęca konsekwencjom mrocznych wydarzeń z życia protagonistki. W tej opowieści chodzi przede wszystkim o Paige i jej zdrowie psychiczne.


I tutaj może pojawić się pewien problem. Jeśli wolicie pozycje, w których akcja jest stawiana na pierwszym miejscu, Chór świtu zapewne was rozczaruje. To najmniej dynamiczna historia od Shannon. Jedni poczytają ograniczenie akcji za wadę, inni jednak ujrzą zalety takiego rozwiązania. Samantha odkrywa bowiem przed czytelnikami nowe oblicze Paige – bez maski, bezbronnej, zrezygnowanej. Dzięki skupieniu się na bohaterce Czasu żniw odbiorca lepiej poznaje protagonistkę. W Paige zachodzą zmiany, brutalne przeżycia odcisnęły na niej piętno, czytelnika nie dziwi fakt, że tak mocno wpłynęły na dziewczynę.

Chór świtu rozgrywa się przed zapowiedzianym na ten miesiąc czwartym tomem serii. Odbiorca zaczyna się zastanawiać, jak potoczą się dalsze losy protagonistki, jak mocno traumatyczne zdarzenia wpłyną na jej postępowanie, jak wiele się zmieni. Paige ma zespół odstawienia, boi się dotyku, jej więź z Naczelnikiem nie jest już taka sama. W jakim kierunku zmierza historia? Dowiemy się już niebawem.

Podsumowanie

W Chórze świtu Samantha Shannon zwalnia tempo. Mamy chwilę na lepsze poznanie protagonistki, ujrzenie jej innej twarzy. Paige przeszła przez piekło, co zapewne wpłynie na jej postępowanie. Autorka nie bagatelizuje ran otrzymanych przez bohaterkę podczas tortur, zazwyczaj pisarze przechodzą do porządku dziennego nad mrocznymi wydarzeniami z życia ich postaci. Shannon robi coś innego – przybliża nam to, co czuje protagonistka, dzięki czemu widzimy, iż akcje mają konsekwencje.

To dobra pozycja, chociaż pisarka nie stawia na wartką akcję. Warto wziąć pod uwagę fakt, iż tym razem to nie fabuła się liczy tylko Paige i ból, jaki odczuwa.

Tytuł: Chór świtu

Autor: Samantha Shannon

Wydawnictwo: SQN

Ilość stron: 144

ISBN: 9788382101133

Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

podsumowanie

Ocena
6.5

Komentarz

Samantha Shannon wraca z niewielką opowieścią o Paige. Tym razem autorka skupia się na samej bohaterce, jej emocjach i lękach. Pozwala nam dojrzeć inne oblicze protagonistki.
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu