Kto podbije twierdzę? „Zamek” – recenzja gry planszowej

-

Zapraszam was do zamku, w którym dwóch władców przepycha się o prawa do panowania w królestwie. Tworząc drogi, domy, łąki i wysyłając tam swoich poddanych, będą starali się zdobyć jak największe wpływy. Brzmi znajomo? Czytajcie dalej, aby przekonać się, czy dobrze trafiliście.

Zamek od wydawnictwa Nasza Księgarnia, to nic innego jak Carcassonne: The Castle. Jest zupełnie niezależną grą, przeznaczoną jedynie dla dwóch graczy. Ten tytuł wydano za zgodą autora kultowej serii – Klausa-Jurgena, natomiast współtwórcą planszówki został Reiner Knizia – projektant odpowiedzialny za, między innymi, Wyprawę do El Dorado, która swoją premierę miała stosunkowo niedawno, czy Zaginione Miasta. Polską edycję Zamku zilustrował Roman Kucharski, serwując nam kilka soczystych easter eggów, ale o tym za moment. Gracze wcielają się w przedstawicieli dwóch rodów, walczących o kontrolę nad tytułową twierdzą. Jedna partia planszówki powinna zająć około czterdziestu minut.

Zamek i jego poddani

Zamek to gra kafelkowa, więc wagowo nie jest duża, jednak została zamknięta w dość sporym pudełku ze świetnie zaprojektowaną ilustracją na okładce. Dzięki temu planszówka już na pierwszy rzut oka prezentuje się naprawdę ładnie. W środku znajdziemy elementy królestwa, meeple poddanych, żetony specjalne oraz mury zamku, które są jednocześnie torem punktacji. Komponenty przygotowano starannie i przede wszystkim zostały wyjątkowo dobrze zilustrowane. Muszę przyznać, że oryginalne Carccassone: The Castle nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak polski Zamek.


Wspomniałam o easter eggach – otóż artysta odpowiedzialny za oprawę graficzną pozwolił sobie na odrobinę humoru. Jeśli będziecie wystarczająco uważni, znajdziecie kilka niespodziewanych gości w królestwie. Na przykład na murach zamku zobaczycie Jona Snowa z Duchem lub Daenerys ze swoim smokiem. Oprócz tego, na kilku kafelkach zamku, pojawią się inne postacie, które doskonale znacie. Gdzieś na łące, na Płotce, łąki przemierza sam Geralt z Rivii, a na drodze drepcze pewnym krokiem Czerwony Kapturek. Zachęcam was do dokładnego przyjrzenia się ilustracjom, a nuż dostrzeżecie kogoś jeszcze.

Czas wznosić mury obronne

Przed rozpoczęciem rozgrywki trzeba przygotować zamek. Płytki muru należy ułożyć tak, aby utworzyły granice twierdzy i jednocześnie tor punktacji, a na wieżach obronnych umieścić żetony specjalne. Następnie każdy z uczestników otrzymuje sześciu poddanych oraz znacznik siedziby rodu. Kafelki królestwa najlepiej, aby znalazły się w zasięgu graczy poza murami zamku, podzielone na kilka stosów awersem do dołu.

Jeśli chodzi o reguły kładzenia elementów terenu oraz punktowania, to Zamek niczym się nie różni od tradycyjnego Carcassonne. Gracz, podczas tury, może wykonać dwie akcje: dołożyć dobrany element królestwa, a następnie zdecydować, czy wprowadzi swojego poddanego do gry. Podliczanie oczek za kontrolowane obszary również rządzi się takimi sami prawami, jak w pierwowzorze. Za każdą ukończoną drogę, dom czy chlew władcy otrzymują odpowiednią liczbę punktów. Na murach znajdują się wspomniane przeze mnie żetony specjalne, które leżą w kilku miejscach na torze. W momencie, gdy któryś z uczestników stanie na jednym z nich, otrzymuje bonus skrywany pod znacznikiem. Mogą to być korzyści do wykorzystania w trakcie rozgrywki lub dodatkowe punkty na koniec partii. Wygrywa władca z największą liczbą oczek, natomiast w przypadku remisu gracze dzielą się zwycięstwem. Nie jestem pewna, czy to dobre rozwiązanie. Myślę, że przydałby się inny sposób na wyłonienie najlepszego przewodnika rodu. Na przykład, kiedy obaj uczestnicy ukończyli partię z takim samym wynikiem, wygrywa ten, który zdobył więcej żetonów specjalnych.

 Coś mi to przypomina

Różnic między Zamkiem a klasycznym Carcassonne znajdziemy niewiele, jednak jedną z najbardziej dostrzegalnych jest fakt, że obszar do rozkładania kafelków został ograniczony przez mury obronne twierdzy. Z jednej strony to plus, a z drugiej pewne utrudnienie. Niestety nie mamy możliwości zmiany kształtu królestwa, przez co z każdą rozgrywką tytułowy zamek zawsze będzie taki sam. Warto by było wprowadzić kilka dodatkowych elementów muru, pozwalających na zbudowanie własnej kompozycji. Dzięki temu gra nie wydawałaby się tak powtarzalna. Planszówka jest prosta, z niskim progiem wejścia, z resztą, jeśli znacie Carcassonne, to z pewnością wiecie, że zasady nie sprawią zbyt wielu problemów.

Barwne królestwo

Graficznie planszówka została przygotowana bardzo dobrze. Jest kolorowa i wesoła. Jedyną rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, były dachy domów. Podczas układania kafelków nie zawsze się ze sobą schodziły, przez co miało się wrażenie, że elementy do siebie w ogóle nie pasują i takie ustawienie jest błędne. Natomiast podobają mi się liczne nawiązania do popkultury, a nawet sztuki, poprzez „przemycenie” postaci oraz przedmiotów do gry. Oprócz wspomnianego przeze mnie Geralta czy Jona znalazłam także ilustrację przedstawiającą instalację polskiej artystki, Katarzyny Kozyry – Piramidę Zwierząt. Powiem szczerze, że poczułam się trochę, jakbym grała w Gdzie jest Wally?, tego typu smaczki jak najbardziej przypadły mi do gustu.

Czy zawitasz na zamku?

Zamek to przyjemna i prosta propozycja dla osób poszukujących gier dwuosobowych. Wprawdzie nie zachęca do rozpoczynania jednej partii za drugą, ale uważam, że sprawdzi się jako nieco dłuższy przerywnik. Dodatkowo znajdzie swoich zwolenników wśród fanów kultowego już Carcassonne, dla których oryginał w wydaniu dla dwóch graczy wydaje się rozciągnięty, gdzie „każdy sobie rzepkę skrobie”. Tutaj planszówka wręcz wymaga kombinowania jak przejąć drogę czy chlew tymczasowo kontrolowane przez przeciwnika. Wynika to z ograniczonego i stosunkowo małego pola manewru wyznaczonego przez mury zamku.

 

Tytuł: Zamek

Liczba graczy: 2

Wiek: 8+

Czas rozgrywki: 45 minut

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Nasza Księgarnia, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Tytuł z pewnością dla fanów klasycznego „Carcassonne”. „Zamek” to prosta i przyjemna gra dwuosobowa w oryginalnym wydaniu.
Natalia Jóźwiak
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

  1. Nie zgodzę się dwiema rzeczami:
    1. Stały kształt murów zamku wcale nie sprawia, że gra jest mało regrywalna. Dzięki różnym polom startowym zawsze gra się trochę inaczej.
    2. Nieraz zdarzyło mi się zagrać z córką dwie partie pod rząd, więc argument, że gra do tego nie zachęca u mnie nie przejdzie

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu