Korporacja Vault-Tec liczy na Ciebie, zarządco. „Fallout Shelter” – recenzja gry planszowej

-

Z pewnością wiecie, że zarządca krypty nie żyje. Nadszedł już czas, aby władzę przejął zupełnie nowy kierownik obiektu. Śmiałków jest wielu, jednak czy zdołają w pełni zadowolić mieszkańców i zdobyć ich przychylność w nadchodzących wyborach? W Fallout Shelter wcielicie się w aspirujących nadzorców i sprawdzicie swoje zdolności przywódcze.

Fallout Shelter od wydawnictwa Rebel to planszowa adaptacja popularnej gry mobilnej o takim samym tytule, osadzonej w postapokaliptycznym uniwersum Fallouta. W cyfrowej wersji wcielamy się zarządcę krypty, w której ocaleni po katastrofie nuklearnej znajdą schronienie. Jest to standardowy symulator zarządzania. Gracz sprawuje kontrolę nad mieszkańcami, wyznaczając im różne role, jednocześnie dbając o poziom ich zadowolenia.

Produkcja mobilna przyjęła się bardzo dobrze wśród krytyków, dlatego też nikt nie dziwił się, kiedy pojawiła się niemalże identyczna wersja, dedykowana na komputery stacjonarne. Aplikacja na urządzenia przenośne, jak również ta skierowana na „pecety”, w sumie zabrały mi wiele godzin z życia, które musiałam poświęcić na zarządzanie kryptą i dbanie o swoich podopiecznych. Mówiąc szczerze, myślałam, że na tym zakończy się fenomen Fallout Shelter. Gdy tylko dowiedziałam się o nadchodzącej planszowej adaptacji, nie mogłam doczekać się, kiedy będę miała okazję ją przetestować. Tytuł ten został przeznaczony dla od dwóch do czterech graczy.

Mała, metalowa i radioaktywna walizka

Planszówka nie została zamknięta w standardowym, kartonowym pudełku. Jej opakowaniem okazała się metalowa puszka o dość skromnych gabarytach. Jednak znając cyfrową wersję Fallout Shelter wiemy, iż to nie przypadek, dlaczego twórcy zdecydowali się na takie, a nie inne rozwiązanie. Przedmiot ten jest ściśle związany z mobilną aplikacją. Podobne, metalowe walizki mogliśmy zdobyć wykonując wyzwania lub nabywając w sklepiku, płacąc odpowiednią liczbę realnych pieniędzy. Bardzo możliwe, że nie każdy planszówkowicz będzie zadowolony z takiej formy, jednak dla mnie to bardzo ciekawy akcent, nawiązujący do pierwowzoru.

W środku puszki znajdziemy wiele elementów, w tym: karty pomieszczeń oraz wind krypty, talie przedmiotów i zagrożeń, figurki mieszkańców, po siedem dla każdego gracza, planszetki zarządców, które jednocześnie są miernikami zdobywanych surowców, dwie kości K6, znacznik rozgrywającego, żetony zadowolenia mieszkańców, zielone, wręcz fluorescencyjne kostki zasobów oraz instrukcję. Do jakości komponentów nie mam żadnych zastrzeżeń. Kolory są żywe, niektóre elementy naprawdę wyglądają na radioaktywne. Ciekawostką okażą się przezroczyste karty zagrożeń. Jedynym zadrukowanym elementem są ikony oraz wizerunek lub symbol danego wydarzenia. Gdy pojawią się w naszym schronie, tylko częściowo zakryją grafikę. Podobne rozwiązanie znajdziemy w karciance Gloom.

Przygotowanie schronu

Czas, aby przejść do przygotowania krypty. Na początku należy ułożyć pierwszy poziom, który składa się z sześciu kart pomieszczeń, rozdzielonych jedną windą. Następnie każdy z aspirujących zarządców wybiera reprezentujący go kolor: szary, brązowy, granatowy lub żółty, po czym umieszcza swój elewator w wybranej przez siebie barwie. Nad schronem powstanie wspólna pula, w której znajdą się talie przedmiotów, zagrożeń oraz nowych pomieszczeń. Trzy pierwsze karty ze stosów wyposażenia oraz pokoi należy odsłonić i ułożyć obok. Gracze otrzymują dwóch pracowników oraz mierniki zasobów. Po ustaleniu osoby rozgrywającej, można przystąpić do rywalizacji o stanowisko zarządcy krypty.


Czas rozpocząć wyścig o głosy

Jedna runda składa się z trzech podstawowych faz. Pierwszym etapem jest wprowadzenie zagrożenia. Gracze rzucają kośćmi za każdy poziom krypty, a suma uzyskanych oczek wskaże, gdzie pojawi się coś niedobrego. Ten krok pomijany jest jedynie podczas pierwszej tury. Następnie gracze, zaczynając od pierwszego zarządcy, układają na zmianę pracowników na planszy. Dostępne sloty pozwolą im na pozyskiwanie zasobów oraz nowych robotników, rozbudowę swojego poziomu krypty, eksplorację pustkowi w celu zdobycia unikatowych przedmiotów, walkę z zagrożeniami oraz polepszanie umiejętności. Czyli bardzo podobnie, jak w przypadku cyfrowego pierwowzoru. Ostatnią fazą jest porządkowanie krypty i zebranie wykorzystanych pracowników. Po zakończeniu tego etapu następuje kolejna runda. Gdy któryś z zarządców wybuduje szóste pomieszczenie na swoim poziomie lub w momencie wyczerpania się kart z talii zagrożeń, wyłaniany jest zarządca. Jeśli chodzi o podstawowe zasady to właściwie wszystko. Naturalnie wygrywa kierownik z największą liczbą zdobytych żetonów zadowolenia mieszkańców krypty.

Rzeczywistość w postapokaliptycznym świecie

Fallout Shelter to tytuł ekonomiczny, wykorzystujący mechanikę worker placement. Umieszczani na planszy pracownicy generują zasoby, rozbudowują schron i stawiają czoła licznym zagrożeniom. Oznakowania graficzne są na tyle czytelne, że nie sprawiają żadnych problemów z rozszyfrowaniem ich. Myślę, iż spokojnie można zaliczyć tę pozycję do gier niezależnych językowo. Zwłaszcza że zasady są wyjątkowo jasne i mało w nich skomplikowanych i zawiłych elementów. Tak naprawdę w parę minut wprowadzimy nowych graczy do zabawy. Dzięki temu nie spędzimy godzin na tłumaczeniu reguł, tylko od razu zaczniemy rywalizację o stołek zarządcy schronu.

Kolejnym atutem planszówki jest regrywalność, mimo że za każdym razem zaczynamy z takim samym ułożeniem startowym pierwszego poziomu krypty. Rozgrywając następne partie, karty dostępne na torach przedmiotów oraz nowych pokoi do wybudowania, jak i talia zagrożeń, nie powinny powtarzać się w takich samych konfiguracjach zbyt często. Dodatkowo należy doliczyć jeszcze element losowości, który wprowadzają kości. Nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy pojawi się w naszym schronie jakaś okropna kreatura, a pokonanie jej wcale nie będzie takie proste. Aby zlikwidować zagrożenie, należy wyrzucić sumę większą, bądź równą, liczbie widniejącej na danej karcie. Zapewniam, że przez te przebrzydłe Ghule nie raz rwałam sobie włosy z głowy.

Pracownicy „specjalni”

Istotnym elementem rozgrywki jest ulepszanie robotników. Umieszczając mieszkańca na odpowiednim polu, otrzymujemy możliwość przeszkolenia go w jednej z dostępnych zdolności S.P.E.C.I.A.L.: Strength, Perception, Endurance, Charisma, Intelligence, Agility oraz Luck. To znany mechanizm z mobilnej wersji Fallout Shelter. Jednak w cyfrowym wydaniu charakterystyka postaci była wyświetlana zaraz po wybraniu danego ludzika, dzięki czemu wiedzieliśmy w czym on się specjalizuje. W analogowej adaptacji, po zakończeniu treningu, gracz umieszcza mieszkańca nad wybraną literą swojego miernika zasobów. Wszystko wydaje się jasne do momentu, gdy zaczynamy wykonywać akcje wyszkolonym robotnikiem. W naszym przypadku, kiedy posiadaliśmy więcej pionów, trochę motaliśmy się, który jest tym „specjalnym”. Rozwiązaniem okazało się dopasowywanie figurek do konkretnej statystyki. Każdy z robotników został przedstawiony w innej pozie, z różnymi wyróżniającymi go szczegółami. Na przykład szczęściarz trzyma w dłoni czterolistną koniczynę, a siłacz dumnie prezentuje swoje muskuły. Na początku gry otrzymujemy dwie losowe postacie, dlatego gdy którąś z nich wytrenujecie, polecam od razu podmienić ją na odpowiadającą danej cesze figurkę. Wtedy na pewno nie zapomnicie, w czym został wyspecjalizowany, a warto to robić, ponieważ wyszkolony pracownik przynosi podwójne korzyści na polach z odpowiadającą mu literą.

Zarządca został wybrany

Fallout Shelter okazał się bardzo przyjemnym i nieskomplikowanym worker placementem. Z pewnością znajdzie swoich fanów wśród entuzjastów uniwersum Fallouta, jak również graczy lubujących się w tytułach ekonomicznych z niewymagającymi zasadami. Planszówka, mimo swojej prostoty nie jest łatwa i zmusza do dobrej organizacji oraz odpowiedniego planowania ruchów, aby optymalnie wykorzystać potencjał pracowników. Losowość absolutnie nie wpływa negatywnie na odbiór tego tytułu. Wręcz przeciwnie, wprowadza odrobinę dreszczyku i niepokoju, kiedy to modlimy się do kości, aby nie sprowadziły na nasz poziom nieproszonych gości.

Mając na uwadze, iż inspiracją do powstania tej gry była mobilna wersja Fallout Shelter, trochę zdziwił mnie brak trybu solo. Wtedy nie musielibyśmy skupiać się na rywalizacji i walce o względy mieszkańców, tylko spróbowalibyśmy swoich sił w zarządzaniu kryptą, tak jak to wygląda w cyfrowym wydaniu. Mimo to, planszowy Fallout Shelter z pewnością pozostanie w mojej kolekcji na długo i często będę do niego wracać, ponieważ świetnie sprawdził się jako tytuł dla dwóch osób, jak również jako lekka i nieskomplikowana propozycja dla osób nieposiadających zbyt wielkiego doświadczenia w grach planszowych.

 

Tytuł: Fallout Shelter

Liczba graczy: 2-4

Wiek: 14+

Czas rozgrywki: 60-90 minut

Wydawnictwo: Rebel

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Rebel, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

„Fallout Shelter” to przyjemny i nieskomplikowany worker placement. Z pewnością znajdzie swoich fanów wśród entuzjastów uniwersum „Fallouta”, jak również graczy lubujących się w tytułach ekonomicznych z niewymagającymi zasadami.
Natalia Jóźwiak
Zabiegana artystka, stale poszukująca nowych wyzwań. Lubi spędzać wolny czas przy grach komputerowych, jak również pochylić się czasem nad planszą. Próbuje robić ładne zdjęcia. Matka Smoków, a raczej jednego, który jest jeżem.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu