Eksperyment: Zombie. „Operacja Overlord” – recenzja filmu

-

Tematyka eksperymentów przeprowadzanych podczas II wojny światowej przez hitlerowskie Niemcy jest szeroko komentowana nie tylko wśród historyków, lecz coraz częściej pojawia się również w popkulturze. Niektórym teoriom, skupiającym się wokół tego zagadnienia, nadano wręcz mityczny charakter. Idea przywódcy III Rzeszy, dotycząca stworzenia super nacji, wielokrotnie pojawiała się także w kinematografii. Powstał szereg filmów dokumentalnych, przedstawiających zebrane fakty.

Również w literaturze zagadnienie to doczekało się kilkudziesięciu publikacji. Nic dziwnego, iż zjawiskiem zainteresowało się także kino science fiction, a dokładnie znany w dziedzinie globalnych inwazji ziemskich, producent i reżyser, J.J. Abrams, który za kamerą Operacji Overlord postawił Juliusa Avery’ego – raczkującego w tym gatunku żółtodzioba.

Kadr z filmu

W samym środku ognia

Rok 1944. Alianci planują skomasowany atak na hitlerowskie Niemcy. W powietrzu, podobnie jak na lądzie, panuje totalny chaos. Grupa amerykańskich żołnierzy ma do wykonania specjalną misję – zniszczenie twierdzy nazistowskich oficerów. Podczas transportu samolotem dostają się w sam środek ostrej walki powietrznej, w wyniku której zostają zestrzeleni. Garstka ocalałych kombatantów przedziera się przez tereny III Rzeszy, aby dotrzeć do wyznaczonego celu i wypełnić powierzone im zadanie. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że to, co odkryją podczas wojennej eskapady, zamieni ich wyprawę w przerażający koszmar.

Gatunkowe klisze

Reżyser Julius Avery, w doborze środków realizacji obrazu, kieruje się konwencjonalnym minimalizmem. Nie wyznacza żadnych nowych gatunkowych ścieżek, unika stosowania wyszukanych metod budowania napięcia, tworzenia klimatu czy innowacyjnych rozstrzygnięć. Co więcej, korzysta z uznanych klisz i schematów. W tej grze stosuje bezpieczne zagrania, a każde naruszenie jej zasad i wyjście poza istniejące ramy mogłoby skończyć się fiaskiem oraz rozczarowaniem. Taka strategia zdecydowanie wyszła twórcom na plus. Operacja Overlord nie jest horrorem, który próbuje w sposób formalny przedstawić budzący po dziś dzień kontrowersje w dyskursach naukowych i społecznych, tak bardzo drażliwy, zwłaszcza dla nas, Polaków, temat. Zamiast tego otrzymujemy, obiecaną w samym zwiastunie, krwawą rzeźnię z przyjemnymi dla oka efektami specjalnymi, doskonałą  scenografią, w pełni oddającą realia II wojny światowej, oraz kawał dobrego b-klasowego horroru typu gore. Pulpowy charakter produkcji, do tego stonowana ścieżka dźwiękowa, okazałe sceny walki wojennej i żwawe tempo akcji sprawiają, że film ogląda się z zaciekawieniem, mimo wysokiej przewidywalności przebiegu fabuły. Nic tutaj, co prawda, nie jest w stanie nas zaskoczyć, za to jak najbardziej uprzyjemni spędzony w kinie czas.


Kadr z filmu

Trochę więcej polotu

Twórca swobodnie przechodzi od jednego wątku do drugiego, niektórym z nich pozwala toczyć się własnym torem, a inne szczelnie zamyka w  gatunkowych ramach i nadaje im określony kierunek oraz przebieg. Zaś główne kwestie związane z przerażającymi eksperymentami dotyczącymi stworzenia super nacji żołnierzy o nadludzkiej wytrzymałości i sile, którzy okażą się rażącą bronią w walce, rządzą się swoimi, bliżej nieokreślonymi, prawami. Przeciętna gra aktorska nie wnosi wiele polotu do i tak dość dynamicznej akcji, choć z drugiej strony też niespecjalnie wadzi. Brakuje może w tym wszystkim odważnych rozstrzygnięć, trochę więcej pikanterii, nonszalancji czy postaci, ubarwiającymi spektakl swoimi umiejętnościami scenicznymi. Biorąc jednak pod uwagę coraz większy nacisk w kinie grozy na puryfikowanie niektórych jego elementów, co gryzie się z konstytutywnymi założeniami horrorów, wszelkie modyfikacje lub próby przełamywania konwenansów mogłyby spotkać się niepożądanymi i negatywnymi reakcjami fandomu, który, mam wrażenie, oczekuje od gatunku jednocześnie innowacji, oryginalności i poprawności politycznej, przez co film grozy, czy tego chcemy czy nie, staje się coraz bardziej mainstreamowy. Dobre w tym wszystkim jest to, że Operacja Overlord nie ucieka się do prób zabawy konwencją i co najważniejsze nie nuży, a dostarcza rozrywki przeciętnemu odbiorcy na niespełna dwie godziny.

Za możliwość obejrzenia filmu dziękujemy Multikino Wrocław

 

 

 

Tytuł oryginalny:  Overlord

Reżyseria: Julius Avery

Rok powstania: 2018

Czas trwania: 1 godzina 50 minut

Marcin Panuś
Zafascynowany horrorem od najmłodszych lat. Twierdzi, że pierwszy film grozy obejrzał już w wieku sześciu lat. Wierny fan Freddy’ego Kruegera. Od postmodernistycznego kina woli stare dobre produkcje klasy B. Typ aktywisty i sportowca, z milionem pomysłów na siebie. Ceni sobie szczerość i otwartość u ludzi oraz bliższe relacje z innymi. Stawia na samorealizację poprzez zainteresowania i pasje. Może kariery badmintonisty nie zrobi, ale ma zadatki by być dobrym pedagogiem. W wolnym czasie lubi zagłębiać się w poezji. Wciąż podtrzymuje obietnicę, że kiedyś wyda swój skromny tomik.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu