Czy kamienie mają dusze? „Narabi” – recenzja gry

-

Marzy wam się sobotnie lenistwo przy jakieś niezobowiązującej i szybkiej gierce? Albo gdy za oknem pada deszcz, nie ma jak ze znajomymi szukać kolejnych pokémonów, a chcecie pobudzić szare komórki? Wydawnictwo FoxGames znów wychodzi naprzeciw wszelkim oczekiwaniom i przygotowało karciankę, której zasady są tak banalne, że zrozumienie ich zajmie pięć minut. Przy czym sama rozgrywka jest tak krótka, że trwa maksymalnie do piętnastu minut. O jaki tytuł chodzi?

Narabi, co w języku japońskim oznacza „ustaw się w linii”, to nowa, kooperacyjna propozycja, wymagająca od uczestników współpracy, aby ułożyć kamienie w kolejności numerycznej w jak najmniejszej liczbie tur. W grze może uczestniczyć od trzech do pięciu graczy, a wiek nie jest żadną barierą (o ile uczestnik umie czytać i zna cyfry od jeden do dziewięć). Następnie wystarczy przygotować się na piętnaście minut (według informacji podanej przez wydawcę) rozgrywki, w której liczy się pamięć, dobór taktyki i umiejętność przewidywania kolejnych ruchów.

Zagrajmy w Narabi

Samo pudełko gry jest tylko nieco większe od dłoni i poza krótką instrukcją, złożoną z zaledwie sześciu stron, kryje w sobie trzydzieści jeden kart oraz czerwony kryształ, służący jako znacznik. Talia dzieli się na piętnaście kamieni i warunków, kartę punktowania i piętnaście przezroczystych koszulek. Niestety, nie służą one do ochraniania kartoników, tylko są integralną częścią gry. Co to oznacza?

Podczas przygotowania do rozgrywki musimy przetasować wszystkie karty. Następnie dobieramy dwie losowe (warunek oraz kamień) i umieszczamy je w koszulce tak, że po jednej stronie znajdziemy białe lub czarne kamienie, ponumerowane od zera do dziesięciu. Jest też kilka pustych kamieni. Natomiast po drugiej stronie mieścić się będą tekstowe opisy warunków. Uwaga! Przy każdej kolejnej rozgrywce tworzymy nowe zestawy podwójnych kart, aby następna partia nie wyglądała tak samo.

Gdy już tektury znajdą się w koszulkach, ponownie je tasujemy i rozdajemy losowo pomiędzy uczestników zabawy. Następnie gracze ustawiają karty przed sobą tak, aby każdy mógł zobaczyć cyfry na kamieniach. Na środek wykładamy punktację i umieszczamy na niej znacznik. Rozgrywkę zaczyna osoba, przed którą znajduje się kamień z cyfrą zero. W kolejnym kroku zapoznajemy się z naszymi warunkami. Nie wolno ich nikomu zdradzać, ale jest możliwość zadania pytania. Odpowiedzią może być tylko „tak” lub „nie”.

Po każdym ruchu znacznik punktacji jest przesuwany oczko dalej (dla wszystkich limit tur wynosi dwadzieścia cztery). Jeżeli w którymkolwiek momencie gracz nie będzie w stanie wykonać żadnej zamiany lub kiedy nie uda się ułożyć kamieni przed upływem wskazanej liczby rund – wszyscy przegrywają. W zasadach opcjonalnych w grze nie wolno się ze sobą komunikować oraz cofać ruchu – wtedy cała rozgrywka staje się trudniejsza, ale ciekawsza i bardziej ambitna.


DAJ KAMIENIA

Moim pierwszym odczuciem było to, że ta gra jest bardzo prosta. Wystarczy tylko ułożyć kamienie w odpowiedniej kolejności. Schody zaczęły się, gdy zaczęliśmy przesuwać znacznik, a karty warunku nie były po naszej myśli. Musieliśmy obrać odpowiednią taktykę, aby każdy kolejny ruch przybliżał nas do pomyślnego zakończenia rozgrywki. Narabi nie jest grą, przy której możemy powiedzieć, że „z czasem będzie coraz łatwiej”. Wręcz przeciwnie, bo nabywane przez nas doświadczenie tylko w niewielkim stopniu przekłada się na późniejszy sukces. Głównym czynnikiem, decydującym o wygranej, jest przede wszystkim wstępny układ czyli to, w jaki sposób karty ułożą się na początku. Na szczęście w podejmowaniu decyzji nie ogranicza nas czas, chociaż gracze mogą sobie takowy narzucić, aby jeszcze bardziej utrudnić rozgrywkę.

Narabi wciąga i sprawia, że ma się ochotę rozegrać jeszcze jedną partię. Nieco irytująca jest konieczność każdorazowego wyciągania kart z koszulek i ponownego do nich wkładania. Jednak nie można odmówić grze estetycznego wyglądu. Drzewo wiśni umieszczone zarówno na okładce pudełka, jak i odwrocie kart, oddaje japońśki klimat. Reszta jest wizualnie surowa, czerń i biel są bardzo eleganckie.

Małe, ale wspaniałe

Dzięki małemu rozmiarowi pudełka, Narabi z łatwością zmieści się do damskiej torebki, lub plecaka podróżnego. Ta kooperacyjna karcianka nie tylko cieszy oko, ale też zapewnia sporo zabawy, zarówno w mniejszym, jak i większym gronie. Nie jest to jednak wybitny tytuł, który będzie się pamiętać za dziesięć, piętnaście lat, ale za to idealny zabijacz czasu na różnego typu imprezy, bądź spotkania ze znajomymi. Na mnie Narabi wywarło pozytywne wrażenie i myślę, że znajdzie pokaźne grono odbiorców, zwłaszcza, że cena nie jest też wygórowana.

 

Tytuł: Narabi

Liczba graczy: 3-5

Wiek: 10+

Czas rozgrywki: 15 minut

Wydawnictwo: FoxGames

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu FoxGames, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Jeżeli przypadły wam do gustu takie tytuły jak Wszystko albo nic albo The Mind, to koniecznie sięgnijcie także i po Narabi. To propozycja dla osób szukających lekkiej i łatwej do zrozumienia gry.
Agnieszka Michalska
Pasjonatka czarnej kawy i białej czekolady. Wielbicielka amerykańskich seriali i nienasycona czytelniczka książek, ale nie znosi romansów. Podróżuje rowerem i pisze fantastyczne powieści - innymi słowy architekt własnego życia.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu