TOP 5 książek gorszych od filmów lub seriali

Każdy zna taką powieść, która nas rozczarowała, ale na szczęście niesmak po niej znika, gdy zobaczymy jej ekranizację. Przygotowaliśmy dla was TOP 5 książek gorszych od filmów bądź seriali, aby podzielić się z wami naszym zdaniem na ten temat.
The 100

Kiedy film lub serial są lepsze od książki, gdzieś na świecie płacze panda… Przy Misji 100 niestety zalewa się rzewnymi łzami. Historia o końcu świata i ponownej jego kolonizacji przez garstkę ludzi, którym udało się przetrwać w kosmosie. Brzmi ciekawie? I takie jest! Książka nie należy do najgorszych, czyta się ją ogólnie dość przyjemnie, ale zdecydowanie nie umywa się do serialu. W powieści Kass Morgan mamy spłyconą, beznamiętną akcję, bez większych skoków ciśnienia, bez efektu „wow”. Mamy bohaterów, o których niewiele wiemy i z którymi nie sposób się związać, przez całą książkę wydają się dość obcy i odlegli czytelnikowi. To dobre czytadło na weekend, o naprawdę fajnej, ciekawej tematyce, ale jeśli macie wolnych kilka godzin w sobotę czy niedzielę, to zdecydowanie polecam kliknąć Netflix. Serial The 100 oczywiście nieco różni się od książki, choćby tym, że wydarzenia w nim mają miejsce nie kilkaset, a ledwie sto lat po „końcu świata” i dzieje się w nim dużo, dużo więcej. Główni bohaterowie pierwszego sezonu są dość wiernymi kopiami swoich książkowych pierwowzorów, co generalnie bardzo się przydaje, gdy pierw czytało się powieść, a dopiero potem sięgnęło po ekranizację – daje bowiem możliwość bliższego poznania bohaterów i uzupełnia „braki”, które można było odczuć podczas lektury. W serialu mamy grono wspaniałych postaci, doskonale dobranych aktorów młodego pokolenia i naprawdę mnóstwo akcji, ciekawych zabiegów fabularnych, suspensu i sporo emocji. Słowem – wszystko, czego brakowało książce. Nie mogę powiedzieć, że książka jest niewarta przeczytania, bo myślę, że może się podobać. Przede wszystkim za wykreowany świat, pełen zagrożeń i naprawdę ciekawie zbudowaną historię. Niemniej jednak serial zdecydowanie wygrywa w tym zestawieniu. Zaznaczam tylko, że pierwszy sezon jest gorszy od pozostałych, po drugim wszystko nabiera tempa i naprawdę nie sposób się oderwać! – Karolina Ż.

Koralina

Film widziałam kilka lat temu i niemal natychmiast wbił się na moją listę ulubionych animacji. Zachwyca swoim lepkim, przerażającym klimatem, wykonaniem, ciekawym skonstruowaniem bohaterów. Wiem, że wiele osób traktuje ten film jako horror i wcale się nie dziwię, potrafi naprawdę mocno przestraszyć. Po seansie zapragnęłam przeczytać książkę, ale wtedy była ona wręcz białym krukiem. Jednak w zeszłym roku wydawnictwo Mag wznowiło książki Gaimana, więc od razu kupiłam Koralinę. I byłam bardzo zawiedziona. Książka nie dorasta do pięt filmowi. Jest bardzo krótka i nie ma w niej czasu na odpowiednie budowanie napięcia, w ogóle nie jest straszna. Koralina to postać płaska jak kartka papieru, jej rodzice również. Mimo objętości bardzo brnęłam przez tę pozycję, styl Gaimana w ogóle mi się nie podobał, wydawał mi się dziwny, i to nie w taki dobry sposób. Z książki nie wyniosłam nic poza irytacją, za to film z całą odpowiedzialnością wam polecam, jest prawdziwą perełką.  – Karina

Fight Club

O wielu opiniach można dyskutować, ale kiedy nawet autor powieści mówi, że film jest lepszy, ciężko się z tym kłócić. Fincher stworzył coś niesamowitego i z ciekawej, mocnej książki wyłonił się jeszcze bardziej kopiący z brzuch obraz; jeden z najbardziej kultowych i jednocześnie źle interpretowanych filmów końcówki wieku. Film jest bardziej drastyczny, świetnie wykorzystywał możliwości kina i obrazu, ale także jest bardziej zrozumiały. No i Where is my Mind Pixies stała się synonimem rozdwojenia jaźni i psychologicznych problemów. – Diana

The Kissing Booth 

Uwielbiam ten moment, kiedy dostaję do rąk nowiutką książkę. Czytam ją powoli, aby zobaczyć każdy najmniejszy szczegół.  Zgłębiam historie bohaterów oraz szukam wartości, jakimi się kierują.  Kończąc powieść, poszukuję filmu bądź serialu, aby móc porównać obie pozycje, i nienawidzę tego momentu, kiedy jedno okazuje się gorsze. Moim małym marzeniem jest znaleźć książkę oraz jej ekranizację, które dorównają sobie świetnością. Niestety życie nie jest kolorowe i takie sytuacje się nie zdarzają, dlatego musimy pogodzić się, że jedno jest gorsze od drugiego.  Ostatnią pozycją, jaką czytałam, była The Kissing booth.  Historia w powieści jest dosyć nudna, przez co bardzo się ciągnie, bohaterowie są bardzo ugrzeczeni względem filmu, co potrafi zepsuć  te dobre wrażenie, o które pozycja walczy. Film natomiast dodaje wiele świeżych pomysłów do całej fabuły, takich jak  zasady przyjaźni Elle i Lee, oraz pokazuje postaci w dużo ciekawszym świetle. Nie mówię że książka jest zła, tylko że film jest lepszy. Dlatego zachęcam wszystkich ciekawskich do zapoznania się z tą pozycją. – Patrycja K.

Igrzyska Śmierci

Dobrowolnie pozwolę spalić się na stosie za to, co właśnie tu przeczytacie, ale Igrzyska Śmierci musiały znaleźć się w tym rankingu. Powieść, jak i ekranizacje, zna każdy, więc opinie na ich temat powinny być bardzo różne. Niestety książka mnie nie zachwyciła, a co gorsza długo nie mogłam jej doczytać, co mi się nie zdarza. Zmuszałam się oraz nagradzałam za każdy przebrnięty rozdział, aż poznałam całą historię tragicznych kochanków.  Film jest dynamiczny, czego nie można powiedzieć o powieści, która bardzo wolno się rozkręca. Czytając książkę, dochodzimy do jej połowy, a same Igrzyska nawet się nie zaczynają, przez co poświęca się im mało czasu.  Bohaterowie mają więcej okazji do wykazania się w ekranizacji, dzięki czemu właśnie tam lepiej ich poznajemy. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to właśnie film ma więcej „charakteru”. – Patrycja K.

Pamiętajcie, że to nasze subiektywne zestawienie, jeśli macie swoje propozycje tytułów, które powinny się tu znaleźć, to koniecznie pochwalcie się nimi w komentarzach.

Popbookownik jest stroną stworzoną z pasji przez fanów dla fanów. Znajdziecie tu publikacje dotyczące szeroko rozumianej popkultury – filmy, seriale, książki, komiksy, gry, muzykę, wydarzenia i wiele innych. Nie boimy się pisać tego, co myślimy i pragniemy poszerzać popkulturalne horyzonty naszych czytelników. Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami na dłużej!

Komentarze

  • 31 lipca 2018 o 13:04

    Serio, Igrzyska? Filmy to mocno okrojona wersja książki i zdecydowanie nie powinny się znaleźć w takim zestawieniu. Nie są to pozycje wysokich lotów, przyznajmy to szczerze, ale wciąż jednak pierwowzór jest o wiele lepszy.
    Ja natomiast umieściłabym tutaj Love, Rosie od Ahern. Książka to jeden wielki bełkot i kłody na siłę rzucane bohaterom pod nogi, by jak najdłużej się mijali w swojej miłości i niedopowiedzeniach. Na 510 stron książki, są razem w końcu na – uwaga, szok! – stronie 509! Gdy są już starzy i pomarszczeni. Kpina. Film natomiast, oprócz ślicznej Collins i cudownego Claflina, kończy się w odpowiednim momencie, czyli gdy jeszcze są młodzi i całe życie przed nimi. A do tego film ucina nam ten zbędny bełkot o niczym, jakim jest przepełniona książka. Takie pozycje powinny znaleźć się w tym zestawieniu – takie, w których naprawdę są powody, by uznać film za lepszy od pierwowzoru.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.