Styczeń minął jak ręką odjął. Czas na nasz comiesięczny cykl. Co spodobało się redaktorom Popbookownika w minionym miesiącu? Koniecznie się przekonajcie, a może wpadnie wam coś w oko.
Nie zdołasz się ukryć, Netflix (serial) 

W piątek, 24 stycznia na Netflixie pojawił się hiszpański serial kryminalny, w którym role główne objęli aktorzy znani przede wszystkim z latynoskich telenowel. To niecodzienna okazja, aby sprawdzić jak radzą sobie w innym środowisku, dzięki czemu mogą poszerzyć bazę swoich fanów — zwłaszcza tych, którzy nie byli do nich pozytywnie nastawieni.

Fabuła kręci się wokół matki i córki, które uciekają z Meksyku, ataku terrorystycznego w Hiszpanii oraz kulis brutalnego morderstwa badanych przez tamtejszą policję. Jednak bardzo często prowadzą one nie tyle do zwrotów akcji, co kolejnych trzymających w napięciu i rozbudowujących o kolejne wątki scen. Dzięki temu wchłania się ten serial jak woda w gąbkę i nietrudno jest obejrzeć całość w jeden wieczór. (Grzegorz Cyga)

Chilling Adventures of Sabrina sezon 3, Netflix (serial)

Co to był za sezon! Zawirowania miłosne, mnóstwo przygód, źli wyznawcy, walka o tron Piekła… Tak, w tej odsłonie perypetii nastoletniej czarownicy sporo się działo, zwłaszcza w ostatnim i przedostatnim odcinku. Jeśli lubicie Sabrinę, nie ma czekać, jak najszybciej nadróbcie zaległości, jeśli jeszcze nie widzieliście nowych epizodów z jej przygodami. Ja obejrzałam w dwa dni i nadal uważam, zę to jeden z lepszych seriali Netflixa. Oby czwarta odsłona miała niebawem swoją premierę! (Monika)

What did Jack do?, reż. David Lynch, Netflix (film)

Krótki metraż Davida Lyncha, udostępniony w sieci z okazji 74. urodzin twórcy, to trwająca 17 minut surrealistyczna opowieść. Produkcja powstała wprawdzie kilka lat wcześniej w ramach projektu dla fundacji Cartier, ale to dzięki platformie Netflix została przedstawiona szerszej widowni.

Bohaterem tej historii jest tajemniczy agent, w którego wciela się sam reżyser, przeprowadzający przesłuchanie z głównym podejrzanym w sprawie o morderstwo, tytułowym Jackiem. I jak to bywa w przypadku dzieł Lyncha, Jack jest postacią nieprzeciętna, mianowicie małpą kapucynką z darem mowy. W tym czarno-białym świecie niemal wyjętym z filmów noir, gdzie zwierzęta mówią przetworzonym ludzkim głosem, rzucają powiedzonkami oraz popiją kawę serwowaną w przedziale kolejowym, odnaleźć można charakterystyczne dla twórczości Lyncha motywy absurdalność i zabawę formą. Co zrobił Jack? z pewnością intryguje i nie pozostawia biernym, nawet jeśli funduje więcej pytań niż odpowiedzi. Niemniej, każdy kto już poznał dorobek tego amerykańskiego artysty, doskonale wie jak potrafi zaskakiwać. Czy ten krótki metraż jest zapowiedzią nowego projektu w ramach współpracy Lynch/ Netflix? By uzyskać odpowiedź na to pytanie, musimy uzbroić się w cierpliwość. (Weronika T.)

The Risk, Elle Kennedy (książka)

Jeżeli kojarzycie książki z serii Off-Campus, na pewno jest wam znana nowa seria autorki – Briar U. W Polsce do tej pory pojawił się jedynie tom 1 (Pościg), więc nie miałam nic do gadania i za kontynuację zabrałam się w oryginale. I nie sądziłam, że The Risk dostarczy mi tak świetnej rozrywki. Znana z tomu pierwszego Brenna, w solowej książce okazuje się jeszcze ciekawszą postacią. Natomiast Jake Connelly jest tak samo przystojny, ekscytujący i sarkastyczny, jak się spodziewałam. Relacja tej dwójki jest skomplikowana, w końcu Jake gra dla Harvardu – największego wroga Briar, jednak dość szybko okazuje się, że Jake wcale nie jest taki zły. Zwłaszcza, że prawie bezinteresownie pomaga Brennie, udając jej chłopaka – ale tylko prawie, bo za każdą udawaną randkę życzy sobie prawdziwej. Jest zabawnie, jest czule, jest też łzawo. The Risk dostarczy wam całej gamy emocji i gwarantuję, że będziecie się przednie z Elle Kennedy bawić.

Gorąco zachęcam do przeczytania The Risk w oryginale – język nie jest trudny, czyta się naprawdę przyjemnie, nawet dla osób początkujących. Jeśli jednak nie czujecie się na siłach, to już 11 lutego będzie miała miejsce polska premiera (pod tytułem Ryzyko). Warto sięgnąć! (Patrycja Lechnowska)

Dziewczyna z konbini, Sayaka Murata (książka)

Niewiele książek wydawanych na polskim rynku wychodzi spod pióra azjatyckich autorów. Trudno się dziwić. Różnice kulturowe skutecznie utrudniają odbiór powieści innych niż tych, oscylujących wokół znanych europejczykom konwencji. Odmienne tematy tabu, problemy oraz normy zbiorowe. Właśnie przez przedstawienie odmiennego spojrzenia na społeczeństwo, urzekła mnie Dziewczyna z konbini Sayaki Muraty. Ta niezwykle krótka — ponad stustronicowa — historia 36-letniej Keiko Furukury, w umiejętny i delikatny sposób opowiada o niedopasowaniu. Inności, która dla człowieka jest czymś przerażającym, niedopuszczalnym. Każde odchylenie od ogólnie przyjętej normy należy zdusić w zarodku. Nawet gdy bywa niegroźne. Dlatego warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy sprostanie cudzym wymaganiom za wszelką cenę, jest dobre? Szczególnie dla jednostki posiadającej odmienne predyspozycje. Gdzie są granice konformizmu, dbania o pozory, złudnej uprzejmości? (Martyna M)

Kto zabił Kopciuszka?, Alek Rogoziński (książka)

W styczniu znów miałam okazję przeczytać coś z gatunku komedii kryminalnej. Alek Rogoziński jeszcze ani razu mnie nie zawiódł. Kto zabił Kopciuszka? to kolejne przygody szalonej Róży Krull, autorki kryminałów, wpadającej ciągle w kłopoty. Tym razem uczestniczy ona w pewnym charytatywnym balu, na którym szuka inspiracji do swoich powieści. W pewnym momencie gaśnie na chwilę światło i rozlega się przerażający krzyk. Po nastaniu światłości okazuje się, że honorowy gość imprezy nie żyje. Co się wydarzyło? Kto życzył tej młodej gwieździe śmierci i dlaczego? Powieść ta jest wprost stworzona do przeczytania w jeden wieczór. Rozdziały się są krótkie, zaś styl autora bardzo lekki. A samo zakończenie… Po zapoznaniu się z nim wszystko wydaje się takie logiczne! (Paulina)

Siedem śmierci Evelyn Hardcastle, Stuart Turton (książka)

Zacznę od tego, że uwielbiam czytać (i oglądać!) kryminały. Przeczytałam już kilkadziesiąt książek z tego gatunku, więc w pewnym stopniu czuję się ekspertką (oczywiście bez przesady). Ostatnio szybko potrafię rozszyfrować największą zagadkę danej powieści, czyli “kto zabił?”. Cóż, może dlatego, że teraz w większości kryminały pisane są pod jedno kopyto i pisarz nie potrafi zejść z utartej już dawno ścieżki. Ale czasami zdarzają się wyjątki.

Do takich niewątpliwie zaliczam Siedem śmierci Evelyn Hardcastle, powieść, którą miałam okazję niedawno przeczytać. Stuart Turton wymyślił genialny patent. Każdego kolejnego dnia zmieniał “ciała” swojemu głównemu bohaterowi, aby ten mógł rozwiązać zagadkę morderstwa. I to jakże skomplikowanego, skoro musiał skorzystać on aż z ośmiu wcieleń, które oczywiście nie ułatwiały mu zadania swoimi nietuzinkowymi osobowościami. A sama zagadka morderstwa mogłaby przyprawić nawet Sherlocka Holmesa o ból głowy.

Czy polecam? A jakże! Rozpoczęłam ten rok z niesamowitą książką i mam nadzieję, że już tak pozostanie. (Agnieszka)

>>Polecamy: Wywiad ze Stuartem Turtonem<<

O krok za daleko, Harlan Coben (książka)

Nazwisko Cobena jest bardzo znane w świecie literatury. W styczniu wydano kolejną jego powieść zatytułowaną O krok za daleko. To najlepsza propozycja dla osób lubiących thrillery. Autor zaskakuje w niej czytelników niemal na każdym kroku, akcja zdecydowanie jest tu nieprzewidywalna. Żeby mieć pewność, że już nic nas nie zdziwi, trzeba przeczytać ostatnie zdanie tej książki. Jeśli tak jak ja, nie czytacie zbyt często (lub zbyt chętnie) powieści tego autora, to zaręczam własnym zadowoleniem, że po ten tytuł naprawdę warto sięgnąć. Konstrukcja thrillera jest pełna niespodzianek, bohaterowie są realni i wzbudzają wiele różnych emocji. Styl Cobena okazał się przyjemny w odbiorze. O czym tym razem opowiada nam twórca? O dylematach ojca, który poszukuje zaginionej córki uzależnionej od narkotyków. Jego historia zachęca do refleksji nad wieloma kwestiami, jak na przykład przyczyn zejścia młodzieży na złą drogę. Tajemnicze morderstwa, nieznani sprawcy, niepewne motywy. To wszystko sprawia, że żyjemy historią protagonistów i jak najszybciej chcemy poznać jej finał. Autor porusza niełatwe tematy. W tej historii pojawia się kilka wątków, będziemy mogli także poznać istotę funkcjonowania pewnej sekty. Sięgnijcie zatem po tę niebanalną powieść, która wciąga i zaskakuje swoim przebiegiem, a także niespodziewanym zakończeniem. (Paulina A.)

Mężczyźni, miłość, seks. Instrukcja obsługi faceta, David Zinczenko, Ted Spiker (książka)

Książka ta jest swoistym poradnikiem dla kobiet. Mężczyźni w różnym wieku odpowiadają na najbardziej intymne pytania zadane przez kobiety. Do tego opowiadają co im nie pasuje w zachowaniach płci przeciwnej oraz panowie doradzają  co chcieliby usłyszeć od kobiet. Ta książka to taka mini instrukcja dla kobiet, aby poprawić swój związek i zbudować nić porozumienia. Czytelniczka czyta o różnych rozterkach mężczyzn, odnośnie seksu, pierwszej randki, i dlaczego faceci nie lubią kupować dżinsów. Jest to świetna pozycja na rozluźnienie i dowiedzenie się czegoś nowego o facetach. Ja się dowiedziałam że uwielbiają grę wstępną i bardzo pragną zaspokajać nasze fantazje i wystarczy im o tym powiedzieć. (Patrycja S)

Detroit: Become Human, Sony Interactive Entertainment (gra wideo)

Zdaję sobie sprawę, że Detroit miało swoją premierę już prawie dwa lata temu. Ja natomiast na tę grę trafiłam dopiero teraz, za namową koleżanki. Tytuł ten zachwycił mnie na tyle, że postanowiłam go polecić, bo może ktoś, tak jak ja, nie miał jeszcze okazji się z nim zapoznać, a tym samym wiele traci.

W Detroit wcielamy się w trzy różne androidy – Connora, Marcusa i Karę. Każdym z nich tworzymy swoją własną historię, niejednokrotnie podejmując trudne decyzje, które też często sprawiają, że mamy kaca moralnego. Nasze wybory zawsze posiadają, oczywiście, jakieś skutki.

Na końcu każdego rozdziału mamy okazję podejrzeć drzewko decyzyjne, pokazujące nam ścieżkę, którą poszliśmy, ale także pozostałe możliwe opcje, choć pozostają one zakryte. Dzięki temu widzimy, że podjęcie innej decyzji w danym momencie poprowadziłoby historię w odmiennym kierunku i skutkowałoby innym efektem, lub też, że niezależnie od naszego wyboru, efekt zawsze będzie taki sam. Dodatkowo twórcy pozwalają nam porównać swoje wyniki z wynikami innych graczy – możemy sprawdzić, ile procent osób podjęło taką samą decyzję, co my, a ile wybrało kolejną ścieżkę.

Co najważniejsze, Detroit: Become human to świetna, chwytająca za serce, trzymająca w napięciu i skłaniająca do refleksji historia, którą ogląda się jak świetny film. Zresztą sama praca kamery śledzącej bohatera, którym się poruszamy, została dopracowana w taki sposób, że można odnieść wrażenie kręcenia własnego obrazu. Osobiście bardzo przeżyłam niesamowicie wzruszające zakończenie (które, zresztą, sama “napisałam”), a po przejściu gry zaczęłam odczuwać charakterystyczną pustkę. Niebawem jednak usiądę do Detroit ponownie – w końcu moja historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej, jest jeszcze tyle nieodkrytych ścieżek!

Natomiast tych, którzy nie do końca dobrze czują się z padami w ręku (bowiem tytuł ukazał się jedynie na konsole PlayStation 4), uspokajam – Detroit: Become human polega głównie na poruszaniu się z punktu A do punktu B, wybieraniu opcji dialogowych oraz quick-eventach. Dla konsolowych “sierot”, takich jak ja, pozycja jak znalazł! (Adrianna)

Wiedźmin 2: Zabójcy królów (gra wideo)

Dobrze, przyznaję się bez bicia – dopiero teraz zaczęłam ogrywać Wiedźmina. W zeszłym roku przeszłam pierwszą odsłonę, która naprawdę mi się spodobała (pomimo tego, że już liczy sobie kilka lat). Następnie przyszła pora na Wiedźmina 2. Czy serial wpłynął na to, że (W KOŃCU!) postanowiłam wziąć się za te gry? W małym stopniu, bardziej jednak przekonały mnie rekomendacje moich znajomych. Ale, do rzeczy.

W drugiej odsłonie przede wszystkim spodobała mi się historia. Geralt powoli odzyskuje pamięć, ale teraz ma poważniejszy problem na głowie – otóż oskarżony został o zamordowanie króla Foltesta. Aby dowieść swojej niewinności musi odszukać prawdziwego Królobójcę. W ten sposób zostaje wciągnięty w zawiłą i pełną niebezpieczeństw polityczną intrygę, a to, za kim opowie się Biały Wilk, zaważy o losach mieszkańców kilku królestw.

Brzmi niesamowicie, prawda? I tak też jest! Chociaż zgrzytałam zębami na sterowanie postaci, zażywanie przez niego eliksirów, medytację i wiele innych rzeczy, to fabuła naprawdę przypadła mi do gustu. Ach, i jeszcze dwa alternatywne zakończenia!

Cóż, przyznam szczerze, że poznałam na razie tylko jedno (Ścieżka Iorwetha), ale w przyszłości niewątpliwie do tego wrócę. Tymczasem, czym prędzej zabrałam się za Wiedźmina 3: Dziki Gon i… O ludzie! Co tutaj się dzieje! Ale o tym innym razem. (Agnieszka)

 

A Wy, co ciekawego przeczytaliście, obejrzeliście, lub w co zagraliście w styczniu? Czekamy na Wasze komentarze i polecajki!

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię