Czas rozpocząć igrzyska. „Smocza Straż. Mistrz Igrzysk Tytanów” – recenzja książki

-

Smoki, smoki, wszędzie smoki. Brandon Mull od kilku lat raczy nas opowieścią o wielkich zbuntowanych istotach, którym przewodzi niezwykle niebezpieczny i sprytny Celebrant. Seth i Kendra, główni bohaterowie zarówno serii Baśniobór, jak i jej kontynuacji – Smoczej Straży, co chwilę stawiają czoła nowym przeciwnościom, podejmują ważne decyzje i próbują ocalić świat.

Tym razem przeciwnik jest naprawdę nieobliczalny. Smoki przejęły już kilka azyli, kolejna na ich liście znajduje się Dolina Tytanów. Nikt nie podejrzewałby, że akurat to miejsce może upaść, jednak Celebrant ma kilka asów w rękawie. Czy uda się ocalić ten azyl? Czy smoki znowu odniosą zwycięstwo? Czy ludzki świat czeka zagłada?

Szalone Igrzyska

Seth stracił pamięć. Nie wie, kto jest jego wrogiem, a kto przyjacielem, zdaje się na intuicję, a ta często go zawodzi. Ronodin już raz go oszukał i chłopiec nie ma zamiaru kolejny raz się sparzyć. Musi odzyskać swoje wspomnienia i przypomnieć sobie, z kim walczy, a kto stoi po jego stronie. Bohater wie, że jedynym sposobem na znalezienie „zguby” jest zdobycie Czarkamienia. Seth musi dostać się więc do Doliny Tytanów oraz wziąć udział w Igrzyskach Tytanów. Nie są to jednak zwykłe zawody, w których wygrywa najsilniejszy – wieść niesie, że nikt nigdy nie zdobył w nich nagrody głównej, każdy zawodnik albo umiera, albo znika. Młody protagonista nie zamierza się poddać, weźmie w nich udział i znajdzie sposób na dostanie w swoje ręce Czarkamienia.

Kendra również podąża do Doliny Tytanów – chce zaproponować jej władczyni pomoc w walce ze smokami. Rządząca tym miejscem królowa nie przejmuje się jednak ostrzeżeniami małej, według niej, byłej strażniczki jednego z azyli. Smoki nie zdobędą jej terytorium, a jak spróbują wedrzeć się do Doliny, czeka je los gorszy od śmierci.

Czy Królowa Olbrzymów rzeczywiście powstrzyma Celebranta i jego armię? Czy Seth odzyska wspomnienia? Czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla świata ludzi?

Za dużo, za szybko

Smocza Straż. Mistrz Igrzysk Tytanów to kolejny, przedostatni tom serii będącej kontynuacją Baśnioboru. Atmosfera robi się coraz bardziej gęsta, wyzwania się piętrzą, a przygoda goni przygodę. Mamy motyw walki gladiatorów, pojawiają się potwory z piasku albo niebezpieczne trolle (kilka gatunków, każdy charakteryzuje coś innego), możemy zwiedzić Dom Tajemnic. Mull cały czas zadziwia odbiorców swoją pomysłowością – kiedy czytelnik myśli, że autor nie zaskoczy go już niczym nowym, pisarz serwuje mu niesamowity i wciągający wątek.


Z jednej strony śledzimy losy Setha, który zawiera nowe znajomości, nadal poszukującego swoich wspomnień, z drugiej widzimy, jak Kendra stara się znaleźć artefakty mogące pomóc w walce ze smokami i próbuje uratować kolejny azyl. Każdy z bohaterów ma do odegrania swoją partię i będzie musiał podjąć parę ważnych decyzji. Ciekawszym wątkiem, bardziej rozbudowanym i lepiej poprowadzonym okazuje się jednak ten z Sethem w roli głównej. Mniej nuży, został dopracowany i pozwala czytelnikowi spojrzeć na całą powieść z nieco innej perspektywy. Ten z Kendrą Mull za mocno rozwleka, tak naprawdę najważniejsze jego wydarzenia rozgrywają się pod koniec książki.

Od dawna odnoszę wrażenie, że historia bohaterki nie jest tak barwna i wciągająca jak ta jej brata. Brakuje jej pazura i niesamowitości, jakie cechuje opowieść o Sethcie. W Mistrzu Igrzysk Tytanów to poczucie znowu przybiera na sile.

W czwartej części cyklu Smocza Straż znowu dostajemy serię niesamowitych wydarzeń, walkę ze smokami czy zagadki do rozwiązania. Mam jednak wrażenie, że pisarz w pewnym momencie stracił wenę. Wcześniejsze tomy serii nie wywoływały we mnie takiego przeświadczenia – były spójne od początku do końca, żadna scena nie jawiła się jako zapychacz. W Mistrzu Igrzysk Tytanów pewne opisane przez Mulla zdarzenia okazują się niepotrzebne, stworzone na szybko i nieprzemyślane. Nie znajdziemy ich za wiele, ale niestety pojawiają się sceny, które nie pasują do całości.

Podsumowanie

Czytając serię, nie uniknie się porównywania ze sobą jej poszczególnych części. Prawda jest niestety taka, że czwarty tom cyklu Smocza Straż okazuje się najmniej spójny ze wszystkich. Dialogi brzmią dziwnie, pewne sceny to typowe zapychacze , a wątek Kendry przez większą część powieści nie fascynuje. Nie można nazwać Mistrza Igrzysk Tytanów złym, po prostu nie jest tak dobry jak wcześniejsze opowieści cyklu.

Za materiał do recenzji dziękuję Wydawnictwu Wilga

Smocza Straż. Mistrz Igrzysk TytanówTytuł: Smocza Straż. Mistrz Igrzysk Tytanów

Autor: Brandon Mull

Wydawnictwo: Wilga

Liczba stron: 528

ISBN: 978-83-280-8645-6

Więcej informacji TUTAJ

 


podsumowanie

Ocena
6

Komentarz

Przygoda goni przygodę, a Seth i Kendra nie mogą zaczerpnąć tchu. Mull coraz bardziej podkręca wydarzenia. Jak zakończy się historia?
Monika Doerre
Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Czas rozpocząć igrzyska. „Smocza Straż. Mistrz Igrzysk Tytanów” – recenzja książkiPrzygoda goni przygodę, a Seth i Kendra nie mogą zaczerpnąć tchu. Mull coraz bardziej podkręca wydarzenia. Jak zakończy się historia?