W poszukiwaniu światła. „Silver Surfer. Czarny” – recenzja komiksu

-

Jak Donny Cates napisał w umieszczonej na końcu publikacji wiadomości do fanów, Silver Surfer był jednym z ulubionych bohaterów Stana Lee. Dlatego gdy twórca scenariusza dowiedział się o śmierci Lee, zrobił wszystko, by jego najnowszy komiks okazał się najlepszym spośród do tej pory stworzonych. Jest Silver Sufer. Czarny wydany w ramach linii wydawniczej Marvel Fresh. Czy Catesowi, łączącemu swoje siły z Traddem Moore’em oraz Dave’em Stewardem, udało się stworzyć historię, którą, gdyby żył, doceniłby sam kreator wielu marvelowskich postaci?

Norrin Radd, znany również jako Silver Surfer i herold Galctusa, wraz z innymi gwiezdnymi herosami wpada do czarnej dziury. Tam przeżywa niezliczone lata, podczas których zmuszony jest do podjęcia wielu ważnych decyzji. Każda z nich kieruje los bohatera w konkretnym kierunku. Początkowo Norrin myślał, że istnieje dla niego jedynie jedna droga – prowadząca przez ciemność i zniszczenie trasa ku unicestwieniu. Przekonuje się jednak, iż istnieją inne rozwiązania. Wciąż może się uwolnić spod jarzma tłamszących go rzeczy – zarówno tych hamujących go w sposób fizyczny, jak i wpływających na niego mentalnie. Wszystko zależy jednak od rozwiązań, na które się zdecyduje.

Kreska, jakiej do tej pory nie spotkałam 

Eksplozja – to pierwsze słowo, jakie przychodzi na myśl po przeczytaniu Silver Surfera. Czarnego. Niepozorna, zachowana głównie w barwach czerni, bieli i niebieskiego okładka skrywa fascynującą zawartość. Sięgając po najnowszy tytuł z serii Marvel Fresh, nie spodziewałam się tego typu grafiki. Tradd Moore (rysunki) i Dave Steward (kolory) postawili na naprawdę niezwykłe rozwiązania, komiks prezentuje bowiem całą feerię barw i ogrom przeróżnych kształtów. 

Otwierając publikację na dowolnej stronie, praktycznie w każdym przypadku czytelnik natrafi na wielobarwne grafiki, których zakresu kolorystycznego nie sposób określić. Fiolet, róż, błękit, zieleń, czerń… wszystkie kolory prezentowane są w komiksie w wielu różnych odcieniach, co dodaje historii niezwykłego charakteru. Ponadto połączone to zostało z oryginalną kreską. Czasami grafik decydował się na kafelki, składające się z wielu typowych figur geometrycznych, takich jak koło, trójkąt czy kwadrat. W innych sytuacjach postawił na namalowane falistymi liniami nieregularne kształty. Zabiegi te ogromnie wpływają na odbiór komiksu. Staje się on przez to bardziej chaotyczny i jednocześnie dynamiczny, co w przypadku tej historii jest ogromną zaletą. 

To już jest koniec. „Clifton. Tom 6” – recenzja komiksu

Historia nie dla wszystkich

Nie można zapomnieć o samej fabule. Scenariusz napisany przez Catesa zachwyca. Nie jest on jednak tak prosty, jak mogliby się spodziewać czytelnicy obecnej linii wydawniczej. O ile w wielu przypadkach serie o konkretnych bohaterach uniwersum Marvela jesteśmy w stanie czytać jedynie z ogólną znajomością postaci, dużo bowiem zostaje powtórzone w danych publikacjach, tak w przypadku Silver Surfera. Czarnego to nie zadziała. 


Twórcy zdecydowali się na wrzucenie nawiązań do innych tytułów, nie tylko tych z linii wydawniczej Marvel Fresh, lecz także do całego uniwersum. Pojawiają się dość wyraźne odniesienia do Venoma czy Strażników Galaktyki. Ponadto główny bohater spotyka postaci, które odgrywają dość istotne role w jego historii, a jednak po lekturze samego komiksu początkujący czytelnik nie będzie w stanie powiedzieć, kim one są. Po przeczytaniu wiadomości od twórcy należałoby napisać, że publikacja jest ogromnym ukłonem w stronę Stana Lee. Łączy wiele wątków z multiwersum, które w przyszłości mogą ciekawie się zazębić. Miłośnicy Marvela zapewne to zrozumieją. Osoby nieznające choć podstawowych informacji o bohaterach, którzy w filmach nie zostali wyeksponowani – niekoniecznie będą w stanie zrozumieć, o co chodzi. 

Jeśli jednak wiecie co nieco o uniwersum Marvela i nie jest dla was tajemnicą, kto to Watcher czy Galactus, powinniście jak najszybciej sięgnąć po Silver Sufera. Czarnego. Twórcom udało się stworzyć tytuł, który zachwyca pod każdym względem. Niebanalna kreska, odważny dobór kolorów i wciągająca fabuła – to wszystko znajdziecie w jednym z najnowszych komiksów nowej linii wydawniczej Marvela, Marvel Fresh.

Czarny. Silver Surfer - Cates Donny, Moore TraddTytuł: Silver Surfer Czarny

Ilustracje: Cates Donny , Moore Tradd

Autor: Cates Donny , Moore Tradd

Liczba stron: 132

Wydawnictwo: Story House Egmont

podsumowanie

Ocena
9

Komentarz

Jak pragnął, tak zrobił! Donny’emu Catesowi i innym współtwórcom udało się stworzyć historię, z której Stan Lee mógłby być dumny. „Silver Surfer. Czarny” to jeden z lepszych komiksów, jakie miałam okazję czytać. 
Patrycja Nadziak
Patrycja Nadziak
W żadnej szafie nie znalazła wejścia do Narnii, a sowa zgubiła list z Hogwartu. Pozostało jej jedynie oczekiwać na Gandalfa. Do jego przyjścia ma zamiar czytać, pisać, oglądać seriale i mecze w Bundeslidze… a także poślubić Jacka Sparrowa.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

W poszukiwaniu światła. „Silver Surfer. Czarny” – recenzja komiksuJak pragnął, tak zrobił! Donny’emu Catesowi i innym współtwórcom udało się stworzyć historię, z której Stan Lee mógłby być dumny. „Silver Surfer. Czarny” to jeden z lepszych komiksów, jakie miałam okazję czytać.