Poszukiwana! Poszukiwany! – Brienne z Tarthu

-

Nazwijmy rzeczy po imieniu: Gra o tron została zdominowana przez kobiety. Pamiętacie jak zaczynaliśmy przygodę z serialem? Na Żelaznym Tronie zasiadał Robert Baratheon, otoczony gronem swoich zaufanych, męskich doradców i szpiegów, a damy grały w produkcji drugie skrzypce i nie takim znowu oczywistym wydawało się, że ten stan rzeczy może w najbliższym czasie ulec zmianie. Tymczasem na przestrzeni kolejnych sezonów Siedem Królestw dorobiło się kilku potencjalnych królowych i sporej liczby wojowniczek, które by dopiąć swego, sięgają po wszelki dostępny im oręż, w tym własny spryt i inteligencję. Jest wśród nich również jedna taka, niepragnąca bogactw ani korony, za to naprawdę biegle posługuje się mieczem.
Dawno, dawno temu na wyspie Tarth…

… żyła pewna dziewczynka, która zarówno swoim charakterem, jak i wyglądem znacząco odbiegała od tamtejszych ideałów i wyobrażeń piękna. Tak jest, Westeros również rządziły stereotypy i znane nam z bajek schematy: księżniczki, królowe i szlachetnie urodzone damy słynęły ze swej urody, wdzięku i niezrównanej wręcz biegłości we wszelkich kobiecych zajęciach, jak szycie czy sztuka konwersacji, a wiedźmy i czarownice przedstawiane były jako brzydkie, bezkształtne hetery z krzywymi zębami i haczykowatymi nosami. Zwykle tym pierwszym wiodło się w życiu zdecydowanie lepiej niż drugim, ale jak wszyscy dobrze wiemy: czar i urok nie zawsze idzie w parze z pięknym charakterem i przymiotami.

Życie Brienne, spadkobierczyni lorda Selwyna Tartha, nie należało do najłatwiejszych. Wysoka, umięśniona i pozbawiona biustu – nie była klasyczną pięknością, którą należało stroić w bogato zdobione suknie i klejnoty. Lata wyśmiewania i szyderstw częściowo ukształtowały jej charakter, czyniąc z niej osobę prostolinijną i nieco zamkniętą w sobie. Wyobcowana i odrzucona przez społeczeństwo, nie potrafiła sprostać narzuconej jej roli, ale przecież nie taką wszyscy ją znamy, prawda? Znalazło się coś, w czym była nie tylko dobra, ale i lepsza od innych, w tym mężczyzn. Fizyczne predyspozycje oraz dryg do szermierki spowodowały, że jej zainteresowania szybko skupiły się wokół stanu rycerskiego.

Związek przyczynowo-skutkowy

Ślicznotka Brienne (bo taki przydomek zyskała nasza bohaterka) to specyficzna postać. Nie jest szablonowym badassem, który krąży po westerowskich lokalizacjach i tłucze na kwaśne jabłko każdego, kto odważyłby się podważyć jej umiejętności czy życiowe wybory. Wręcz przeciwnie, to typ rycerza, o jakich mogliśmy do tej pory czytać choćby w Trylogii Henryka Sienkiewicza. Wierna królowi, odważna, waleczna, dzielna i gotowa poświęcić życie dla słusznej sprawy. Ma silnie ukształtowany kręgosłup moralny, co czyni ją jedną z najbardziej wiarygodnych postaci w całym serialu. Będąc świadkiem zabójstwa Renly’ego Baratheona, obiera sobie za cel znalezienie morderców i pomszczenie śmierci lorda Burzy, a kiedy podczas służby u lady Catelyn Stark zobowiązuje się do odnalezienia i opieki nad jej córkami, Aryą i Sansą, konsekwentnie dąży do realizacji tych postulatów i nic, dosłownie nic nie jest w stanie odwieść jej od powziętych planów. I choć nie raz mamy ochotę zakrzyknąć: Brienne, oni cię tu nie chcą, znajdź sobie do roboty coś innego! – ona pozostaje głucha na nasze prośby. Można przypisać jej wiele szlachetnych cech charakteru, takich jak: głęboka moralność, prawość czy heroiczna odwaga, nie jest jednak pozbawiona kobiecego pierwiastka. Słowem podsumowania: potrafi pochylić się nad bliźnim i szczerze mu współczuć, by chwilę później zadać śmiertelny cios temu, kto w jej odczuciu sobie na to zasłużył. Usposobienie Brienne warunkuje wszelkie jej zachowania, które możemy śledzić na ekranach i czyni ją godną uwagi postacią.

Superwoman w zbroi

Wzrusza nas, innym razem bawi, czasami irytuje, ale co do jednego będziemy zgodni: Brienne to śmiertelnie niebezpieczna wojowniczka. Na przestrzeni siedmiu sezonów nie raz udowodniła, że mimo swojej płci, drzemie w niej olbrzymia siła i nawet mężczyźni nie mają w starciu z nią żadnych szans. Rozgromiła między innymi Ser Jaimego Lannistera, lorda dowódcę Gwardii Królewskiej, biegłego i szkolonego w sztukach wojennych. Jej kolejną ofiara stał się Sandor Clegane (Ogar), czyli jakby nie patrzeć – przerażająca niejednego góra mięśni i gniewu. W ostatnim sezonie Gry o tron mieliśmy również szansę obejrzeć walkę Brienne z inną uzdolnioną morderczynią, Aryą Stark. Kolejny raz było widowiskowo i efektownie. W starciu z jej valyriańskim mieczem Inni zastanowią się dwa razy, czy warto maszerować na południe.


Czy możemy uznać ją za niedocenianą? Podczas gdy pozostałe postacie, kierując się przebiegłością i sprytem, dążą do realizacji swoich celów w najwygodniejszy dla nich sposób, Brienne nie szuka łatwych rozwiązań i całkowicie odcina się od naczelnego motywu przyświecającego martinowskiemu uniwersum, czyli krwawej walki o Żelazny Tron. Przedkłada dobro królestwa ponad własne, oczekując w zamian tylko szacunku i uznania swoich zasług. Mimo to wciąż musi walczyć z dyskryminacją płci i przeciwstawiać się tradycyjnemu porządkowi świata.


Grafiki: HBO Polska

Renata Jowsa
Jest jak kot Kiplinga - zawsze chadza własnymi ścieżkami. Dotknięta nieuleczalną skłonnością do prokastynacji. Umiejętniej wyraża własne myśli pisząc, niż mówiąc.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu