Kiedy smoki rządziły Westeros. „Ogień i krew” – recenzja książki

-

George R.R Martin dał się poznać jako twórca jednej z najznamienitszych sag fantasy ostatnich dziesięcioleci – Pieśni Lodu i Ognia. Na całym świecie sprzedano ponad 90 milionów egzemplarzy jego książek. Kiedy fani serii niecierpliwie wyczekują kolejnej zaplanowanej części, Wichrów zimy, a zwolennicy serialowej adaptacji – premiery ósmego, ostatniego, sezonu Gry o tron, my umilamy oczekiwanie recenzją najnowszego dzieła autora – kroniki rodu Targaryenów.

Na początku mała ściągawka dla wszystkich tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z twórczością Martina. Akcja sagi toczy się w Westeros, jednym z trzech kontynentów znanego świata. Początkowo podzielone na siedem niezależnych królestw, zostało przed wiekami zjednoczone w wielkiej wojnie, zwanej Podbojem. Uniwersum to historia o pełnej intryg walce o władzę między klanami Lannisterów, Starków, Arrynów, Baratheonów, Greyjoyów, Tyrellów, Tullych oraz Martelów. Lecz nim doszło do tych wydarzeń, na Żelaznym Tronie, przez niemal trzysta lat, nieprzerwanie zasiadali Targaryenowie. Ogień i krew opisuje dzieje jednego z najbardziej intrygujących i tajemniczych rodów – smoczych lordów wywodzących się ze starożytnej Valyrii. W Polsce kronika została podzielona i wydana w dwóch częściach. Pierwsza z nich skupia się na latach między 1 a 131 rokiem od Podboju (za punkt wyjściowy historii uznaje się datę podboju Westeros przez Aegona), obejmujących rządy sześciu królów: Aegona, Maegora, Jaehaerysa, Viserysa i Aegona II.

Droga do władzy

Setki lat przed tym, nim smoki oficjalnie uznano za wymarłe, Aegon, wraz ze swymi siostrami, Visenyą i Rhaenys, wylądowali nad brzegiem Czarnego Nurtu, pod trzema wzgórzami, na których później zbudowano Królewską Przystań. Mając do dyspozycji armię oraz trzy skrzydlate bestie: Baleriona, zwanego Czarnym Strachem, Vhagar oraz Meraxes, zmusili do kapitulacji sześć z siedmiu krain i ogłosili się nowymi królami Westeros, dając początek Dynastii Targaryenów. W ich żyłach płynęła magiczna krew starej Valyrii, zapewniając niespotykany wygląd i zdolności, jakich nie posiadał żaden inny ród: umiejętność poskramiania smoków, które wykorzystywane do celów militarnych, stanowiły bezlitosną i niepokonaną broń. Lordowie zza Wąskiego Morza praktykowali własne rytuały i obrzędy, w tym kazirodcze małżeństwa, dlatego początek ich panowania to przede wszystkim czas buntów i rebelii. W kronice najwięcej uwagi poświęcono Jaehaerysowi I, zwanemu Pojednawcą, najdłużej panującemu władcy, który zasiadał na Żelaznym Tronie przez pięćdziesiąt pięć lat, aż do czasu naturalnej śmierci, i jako pierwszy zjednoczył wszystkie krainy. Ciśnie się na usta, że to Kazimierz III Wielki Siedmiu Królestw: zastał Westeros drewniane, a zostawił murowane. Okres jego rządów to czas rozmaitych reform gospodarczych i społecznych oraz prawdziwa gratka dla fanów sagi: mogą dowiedzieć się, jak przebiegała budowa Wielkiego Septu, Królewskiego Traktu czy fontann Alysanne, czym była Wojna o Białe Płaszcze, a także wiele, wiele innych.

Kronikarski debiut

Czyli trochę o tym, czym jest Ogień i krew, a czym zdecydowanie nie. Czytelnik, przyzwyczajony do dynamicznego stylu, w jakim jest prowadzona fabuła Pieśni Lodu i Ognia, brawurowych zwrotów akcji, zajmujących (i niejednokrotnie bardzo niemoralnych) dialogów oraz unikatowych postaci, może poczuć się nieco zawiedziony przyjętymi w książce rozwiązaniami. Historia królów z dynastii Targaryenów stanowi relację arcymaestra Gyldayna, wiernie spisaną przez Georga R.R. Martina, i nosi cechy typowe dla kroniki. Liczba imion, nazwisk, dat, wydarzeń oraz pomniejszych faktów, na jakie natrafiamy już po kilku pierwszych stronach, dla jednych może być przytłaczająca, dla innych zaś stanowić niepodważalny dowód kunsztu twórcy. Mnogość wątków oraz łatwość, z jaką autor lawiruje między poszczególnymi epizodami potwierdza, że koncepcja wykreowanego przez niego świata została w pełni przemyślana i nie ma w nim miejsca na przypadki. Wszystko to przedstawiono rzeczowym, lakonicznym wręcz językiem, do którego należy przywyknąć, zawczasu wyzbywając się nadziei na opasłe charakterystyki czy obszerne dialogi. Hołdując zasadzie: jak cię widzą, tak cię piszą – Targaryeńskich władców poznajemy i osądzamy w znacznej mierze przez pryzmat ich politycznych dokonań, wojen oraz na podstawie relacji i osobistych uwag naocznych świadków tych zdarzeń. Mimo rygorystycznych kronikarskich reguł, w książce można znaleźć kilka dowodów na niezbywalne i wciąż żywe poczucie humoru Martina: pieprzne szczegóły, nieprzyzwoite komentarze oraz powołania na zakazane w całym Westeros książki: Grzechy ciała, Wielcy i mali, Opowieść nierządnicy, czy Ostrzeżenia dla młodych dziewcząt.

Legendy ożywają na kartach powieści

W podróży śladem smoczych lordów towarzyszy nam również ilustrator, Doug Wheatley. Książkę wypełniają dziesiątki czarno-białych rysunków, odwzorowujących najważniejsze wydarzenia kroniki, oraz biorących w nich udział postaci. Portret Żółtej Ropuchy z Dorne – królowej, która jako jedyna sprzeciwiła się żądaniom Aegona do tronu, Balerion Czarny Strach, rozszarpujący Żywe Srebro, mniejszego smoka dosiadanego przez księcia Aegona, czy księżniczka Aerea, umierająca na tajemniczą przypadłość po swojej wizycie w Valyrii, to tylko wybrane z nich.


Z pozoru nudna kronika stanowi kopalnię wiedzy na temat stworzonego przez Martina uniwersum. Opowieść o władzy, zazdrości, pożądaniu zręcznie splata się z historią praw, traktatów i sojuszy, które odgrywają kluczową rolę w Pieśni Lodu i Ognia. To zdecydowanie must have dla zagorzałych fanów serialu i sagi, ale jak na powieść zareagują nowicjusze? Zdecydowanie nie jest to utwór dla osób niezaznajomionych ze światem Westeros – autor skupia się na przedstawianiu kolejnych faktów i uzupełnianiu luk, a nie tłumaczeniu politycznych niesnasek i opisach lokalizacji. Smaczny kąsek w oczach entuzjastów martinowskiej twórczości może zostać uznany przez amatorów za niestrawny, ponad sześciuset stronicowy historyczny wywód.

 

 

Tytuł: Ogień i krew

Autor: George R.R. Martin

Liczba stron: 612

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

ISBN: 9788381164931

Renata Jowsa
Jest jak kot Kiplinga - zawsze chadza własnymi ścieżkami. Dotknięta nieuleczalną skłonnością do prokastynacji. Umiejętniej wyraża własne myśli pisząc, niż mówiąc.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu