Pomysł niezły, ale… „Bug. Księga 1” – recenzja komiksu

-

Ponure wizje najbliższej przyszłości są znowu na topie. Bug toczy się w roku 2041 i zadaje jedno zasadnicze pytanie: czy ludzkość poradziłaby sobie, gdyby została nagle, z minuty na minutę, przymusowo i całkowicie zdezinformatyzowana?

Zaczyna się tak: nagle na całej planecie wszystkie dane informatyczne wyparowują. Nie można się połączyć z internetem, bo ten właściwie nie istnieje. Poznikała zawartość dysków twardych i innych nośników. Co robi ludzkość? Panikuje. Zresztą skądinąd słusznie, ponieważ skoro wydarzenia z komiksu rozgrywają się w niedalekiej przyszłości, przestają działać na przykład zaawansowane technologicznie cyfrowe rozruszniki serca.

Tymczasem na orbicie trwa akcja wywiadowczo-ratunkowa: kosmonauci z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej próbują odgadnąć, jaki los spotkał załogę powracającego z Marsa statku. Nikt nie przeżył, z wyjątkiem jednego z pilotów, Kamerona Obba. Ten zaś ma na twarzy dziwną, niebieską plamkę i może się popisać wiedzą, której w żaden sposób nie powinien posiadać.

Ludzkość to patałachy

Wszystko to brzmi jak przepis na naprawdę dobrą opowieść, prawda? Niestety, lektura Buga mimo to mnie rozczarowała. Realizacja pomysłu nie jest specjalnie nowatorska (choć może autor ją jakoś kreatywnie nie rozwinie w kolejnych tomach). To oczywiście w pewnym sensie ponura i zgryźliwa satyra: stwierdzenie, że ludzkość, raz odcięta od zdobyczy informatyki, popadłaby w marazm. Ale czy aż do tego stopnia, jak obrazuje to autor? Nie jestem przekonana. Mimo wszystko wierzę, że nie jesteśmy aż takimi niezdolnymi do działania patałachami.

Przez chwilę żywo zainteresował mnie wątek marsjański – zdawało mi się, że wyczuwam tu jakieś echa Obcego z 1979 roku. Teraz jednak nie jestem już pewna, czy miałam rację. Wiadomo, że coś zainfekowało Kamerona Obba, obdarzając go w konsekwencji niemożliwą ilością danych. Nie, nie spoileruję, jest to powiedziane w komiksie stosunkowo wcześnie. Nietrudno więc dodać dwa do dwóch i odgadnąć, na czym mniej więcej polega intryga.


Dochodzi do tego jeszcze wątek thrillerowo-szpiegowski. Ktoś porywa córkę Obba, ktoś inny próbuje ją odbić, a przy tym wszyscy mają na celowniku samego pilota marsjańskiej ekspedycji. Te mafijno-polityczne rozgrywki przedstawiono dość… typowo, żeby nie powiedzieć: generycznie.

Komiks osobliwy

Szata graficzna komiksu prezentuje się dość specyficznie. Ponura, jakby przydymiona paleta kolorów z pewnością współgra z wybranym przez Bilala tematem i pomaga budować nastrój. Nie sposób też odmówić twórcy talentu plastycznego, choć raczej nie użyłabym na określenie jego rysunków słowa „ładne”.

Jest pewien drobiazg, który mnie w scenariuszu szczególnie irytował: manieryzm autora, każący mu niemal każde zdanie kończyć wielokropkiem. W związku z tym… wszystkie postaci wypowiadają się tak… jakby samo mówienie… sprawiało im ból egzystencjalny.

Przynajmniej wydanie nie szwankuje. Duży format, twarda (skrzypiąca!) oprawa, dobry, gruby papier o ciekawej w dotyku fakturze. Wszystko to podnosi przyjemność z obcowania z komiksem.

Niestety, Bug nie jest tytułem, który bym komukolwiek poleciła. Wykorzystuje ciekawe pomysły, ale nie potrafi nadać im świeżej perspektywy, wydaje się zamiast tego podążać najbardziej oczywistymi popkulturowymi tropami. Cóż, może to tylko nieudane zawiązanie akcji i w kolejnych tomach autor jeszcze pokaże, na co go stać.

 

Tytuł: Bug. Księga 1
Autorzy: Enki Bilal
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 86
ISBN: 978-83-281-3408-9

Anna Jakubowska
Filolog, edytor, publicystka, mól książkowy, gamer, RPG-ówka - kolejność przypadkowa. Zacięta narratywistka, święcie przekonana, że życie to opowieści, a opowieści to życie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu