Podbijamy epoki. „Hadara” – recenzja gry planszowej

-

Pozwól się wciągnąć w nową grę strategiczno-ekonomiczną od wydawnictwa Bard. Rozgrywka toczy się w sferze różnych kultur i krain, w których będziesz rozwijać swój nowy świat, od małych osad po wielkie cywilizacje. Aby przypadła ci wieczna chwała, musisz starannie dobierać osiągnięcia i postacie. W przeciwnym razie twój rywal okaże się potężniejszy i to on zawładnie wszystkimi epokami. Zainteresowany? Zapraszam do recenzji.

Pierwsze wrażenie

Całość gry prezentuje się po prostu ślicznie. Na pudełku mamy ładnie namalowane cztery nacje – Egipcjan, Indian, Wikingów i ludów Afryki. Na dole, wokoło rzeki, widać różne cudy świata obok siebie: Koloseum, Taj Mahal, Piramidy czy pagody, a także wikińskie wioski i indiańskie namioty. Cała szata graficzna jest niezwykle barwna i tematycznie powiązana z rozbudową cywilizacji. Wszystkie żetony i karty są wykonane z niesamowitą dokładnością i oferują wysoką jakość. Dodatkowo do pudełka dołączono foliowe woreczki na żetony, notes do liczenia punktów na koniec rozgrywki i kolorową instrukcję (lekko niedopracowaną, ale o tym później).

Z mojej strony bardzo duży plus należy się za plastikową wypraskę, której wykonanie jest bardzo przemyślane i pomaga w rozgrywce (zwłaszcza przegródki na karty epok). Realizacja gry stoi na szczególnie wysokim poziomie.

Tworzenie kolekcji

Według zawartej instrukcji, Hadara to gra dla od dwóch do pięciu graczy w wieku powyżej dziesięciu lat, która ma dostarczyć zabawy na około czterdzieści pięć minut. Całość jest oparta na mechanice zbierania kolekcji (set collection). W wolnym tłumaczeniu rywalizacja bazuje na gromadzeniu zestawu określonych dóbr: narzędzi, pieniędzy, żetonów i tym podobnych. Ten tryb rozgrywki jest używany w większości tradycyjnych gier karcianych, takich jak poker czy remik. Osoba mająca na koniec najwięcej punktów, wygrywa partię.

Po przygotowaniu gry, największe wrażenie zrobiło na mnie koło na środku planszy, które jest charakterystycznym elementem tej planszówki. To właśnie jego obroty będą mówiły o kolejności ciągnięcia kart. A ponieważ koło co turę się przekręca, zmieniają się perspektywy rozwoju. Filozofowie, artyści, wojownicy, kupcy, architekci — jest z czego dobierać. Przed rozpoczęciem pierwszej tury gracze wybierają swoje frakcje, które przez całą rozgrywkę będą rozbudowywać i rozwijać. Hadara opatruje poszczególne rody herbami — smokiem, pegazem, lwem, skarabeuszem i małpą.


Rozgrywka

Zasady gry są stosunkowo proste. Cała zabawa przebiega na przestrzeni trzech epok, podczas których mamy dwie fazy, i to właśnie w nich będziemy rozbudowywać naszą cywilizację dzięki pozyskiwaniu różnych osobistości, które wpłyną na rozwój czterech dziedzin życia: kultury, żywności, siły militarnej i osiąganych dochodów.

W pierwszej fazie dobieramy jednocześnie dwie karty ze stosu wskazanego przez nasz herb. To właśnie wymienione wyżej koło pokazuje, skąd ciągniemy blankiety. Teraz stoimy przed wyborem, gdyż jedną kartę odkładamy, a drugą albo kupujemy, albo sprzedajemy (gdy brakuje nam finansów). Dobieranie kończy się, gdy wszystkie stosy się wyczerpią. Druga faza jest bardzo podobna do pierwszej, z tym że teraz mamy kilka grup odkrytych kart. Ponadto nie obracamy już kręcikiem. Począwszy od pierwszego gracza, dobieramy wierzchnie karty z dowolnego stosu, tak by jak najlepiej pasowały do całej reszty naszej kolekcji. Tutaj również kończymy rozgrywkę, gdy skończą się fiszki. W międzyczasie możemy jeszcze plądrować lub przyłączać osady, budować popiersia i zdobywać medale, za które oczywiście mamy dodatkowe punkty zwycięstwa. Gra kończy się po drugiej fazie trzeciej epoki.

Jeśli szukacie interakcji w Hadarze, to… w zasadzie jej brak. Gra ma raczej charakter wieloosobowego pasjansa. Polecam dla introwertyków. Po przedyskutowaniu ze znajomymi wad i zalet całej rozgrywki, jednogłośnie stwierdziliśmy, że w sumie podczas prawie godzinnej partii nie trzeba odzywać się do siebie ani razu. Mnie to średnio podchodzi, bo jednak wolę zabawy bardziej towarzyskie, w których można albo pomyśleć razem nad zwycięstwem (kooperacje), albo pokłócić się z rywalem. Coś się przynajmniej dzieje. Duży plus za skalowanie rozgrywki – liczba kart zależy od liczby graczy, przez co zawsze gra się dobrze.

Błędy, ach te błędy…

Sama instrukcja jest bardzo ładnie wykonana. Kolorowe obrazki pokazują dokładnie, co jest czym i na co powinniśmy zwracać uwagę. Jednakże uważam, że na duży minus zasługują nieprawidłowości, które się w niej pojawiają. Wiele rzeczy zostało pominiętych i niedopisanych. A skąd wiem, że powinny tam być? Bo podczas rozgrywki wystąpiło kilka niedopowiedzeń w punktach bardzo oczywistych. Jak chociażby fakt, ile kart kolonii ma leżeć na stole. Nie ma żadnej informacji w opisie, mimo to jest zdanie: „Niewykorzystane kolonie, bez oglądania ich, schowajcie z powrotem do pudełka” (str. 2 ). Mamy przyjąć własną liczbę, domyślić się? Bez sensu. Kolejna kwestia — w jakiej sekwencji gracze powinni dobierać karty? Tutaj też wiele spraw jest niejasnych. Co ciekawe, i dość ważne w tym wszystkim, te informacje znajdują się w oryginalnej, angielskiej instrukcji. Podczas gry musieliśmy korzystać z obu, żeby prowadzić partię zgodnie z zasadami.

Kolejne błędy występują w tłumaczeniu. Na stronie trzeciej, pod rozdziałem Zawartość Gry, jest informacja o tym, co każdy gracz kładzie w zasięgu ręki. Według opisu powinien mieć jedną kartę pomocy gracza, osiem żetonów bonusowych (po dwa w każdym kolorze), cztery złote pieczęcie i tyle samo drewnianych znaczników (po dwa w każdym kolorze). Tylko że przy drewnianych znacznikach jest zdjęcie czterech figurek, a nie ośmiu. I podczas przygotowywania planszy widać po liczbie dodatków, że każdy gracz powinien dostać tylko po jednym. Wygląda to tak, jakby ktoś dał kopiuj/wklej z translatora i nawet na to nie spojrzał. Nie powinno być takich błędów!

Treść znajdująca się na karcie pomocy gracza również wygląda tak, jakby nie przeszła wcześniejszej kontroli. Przy ponad połowie wymienianych czynności, które będziemy wykonywać PO KOLEI, na samym początku dodano jedynkę. O podwójnych spacjach nie wspomnę. Jestem bardzo rozczarowana, że tak duże wydawnictwo jak BARD pozwoliło sobie na dość widoczne niedopatrzenia.

Podsumowując

Hadara nie jest tytułem, który poraża poziomem komplikacji i rozbudowania, wręcz przeciwnie, wszystko jest tutaj jasne, przejrzyste i relatywnie proste. Grę poleciłabym raczej tym, którzy rozpoczynają swoją przygodę z planszówkami. Dla bardziej doświadczonych może się ona okazać zbyt łatwa i za nudna. Duży plus za to, że wszyscy gracze wykonują czynności jednocześnie, przez co nie ma postoju i ciągle coś się dzieje.

 

Tytuł: Hadara

Liczba graczy: 2-5

Wiek: 10+

Czas rozgrywki: 45-60 minut

Wydawnictwo: Bard

 

Za przekazanie gry do recenzji dziękujemy wydawnictwu Bard, więcej o grze przeczytacie tutaj:

podsumowanie

Ocena
5

Komentarz

Zatrudniaj obywateli, podbijaj kolonie, wykuwaj popiersia i poprowadź swoją cywilizację drogą do potęgi, aż do ostatecznego tryumfu nad pozostałymi graczami w grze planszowej „Hadara” – nowej propozycji wydawnictwa Bard.
Weronika Penarhttps://recenzowniaksiazkowa.blogspot.com/
Z zawodu behawiorystka i badaczka kociego zachowania -  nic co kocie, nie jest jej obce. Z zamiłowania czytelniczka dobrych kryminałów i książek przygodowych, kinomaniaczka i ciągła podróżniczka. Jeśli nie biega na swojej uczelni, nie uczy studentów lub nie czyta pod kocem książek, to na pewno podróżuje, szukając swojego miejsca w świecie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu