Piaski ludzkiego życia. „Wojownik Altaii” – recenzja książki

-

Wielbiciele powieści fantasy zapewne znają to nazwisko – Robert Jordan, twórca cyklu Koło Czasu. To właśnie dzięki przygodom Randa al’Thora pisarz zyskał mnóstwo fanów. Jego seria została przetłumaczona na wiele języków. Sukces tych książek niewątpliwie przyćmił pozostałe dzieła artysty, które znalazły się w cieniu wspomnianego tytułu.

Wojownik Altaii (ang. Warrior of the Altaii) został po raz pierwszy wydany w zeszłym roku, czyli dwanaście lat po śmierci autora. To nic nowego, albowiem często stosuje się taki zabieg. Jest to związane z tym, że wielu pisarzy lubi pisać „do szuflady”. Jednak w przypadku Jordana pojawił się konflikt pomiędzy nim a wydawcą. 

Stal Altaii

Głównym bohaterem Wojownika Altaii jest Wulfgar. To potężny lord barbarzyńskiego plemienia Altaii, które prowadzi koczowniczy tryb życia. Prowincjonalne społeczeństwo głównie utrzymuje się z rabunków i handlu (zarówno drogocennymi rzeczami, jak i niewolnikami). Pewnego dnia osiadają ono w pobliżu miasta Lanty, a Wulfgar, zgodnie z tradycją swego ludu, wybiera się z wizytą do pałacu, aby zawiadomić władców o pokojowych zamiarach. Od samego początku spotkania czuć jednak napięcie, co upewnia wojownika w tym, że nadciąga wojna. Wkrótce okazuje się, iż osobą, która będzie mogła pomóc Wulfgarowi zdobyć przewagę, jest tajemniczy przybysz z innego świata. Przyszłość Altaii zależy od podejmowanych przez lorda decyzji i ich późniejszych konsekwencji.

Krew i stal

Robert Jordan zabiera nas do świata barbarzyńców, dziwnych stworzeń (biegacze, zęboraki i wiele innych) i magii kobiet. Obok obozów prymitywnych klanów wyrastają bardziej cywilizowane miasta, gdzie kwitnie handel, a za wielkimi murami nie trzeba nieustannie obawiać się ataku istot nieludzkich. Jednak o samej krainie stworzonej przez pisarza dowiadujemy się niewiele. Istnieje wiele światów, które przenikają się wzajemnie. Między wymiarami mogą podróżować kreatury – rzadko mają one dobre zamiary, albo też zostają oni wyrwani z własnego świata i wrzuceni w zupełnie obcy. W Wojowniku Altaii poznajemy historię Wulfgara (wykreowanego na podobieństwo legendarnego Conana), lorda plemienia. Już na wstępie dowiadujemy się, że jego  barbarzyński lud cierpią powodu wysychających wodopojów. Dodatkowo dochodzą jeszcze najróżniejsze znaki, które wskazują na nieuchronnie zbliżającą się wojnę. Na całe szczęście Wulfgar może liczyć na pomoc potężnej Siostry Mądrości – tak właśnie nazywane są kobiety parające się czarami. Ich sposób rzucania zaklęć czy przewidywania przyszłości jest trochę przerażający – od obnażania się, dzikich okrzyków, po malowanie pentagramów, znaków na ciałach i palenie świec. Wszystkie te elementy składają się jednak w interesującą całość.

Po skończeniu Wojownika Altaii można dojść do wniosku, że jest on swego rodzaju punktem odniesienia do popularnej serii Jordana, a mianowicie Koła Czasu (ang. The Wheel of Time). Znajdziemy tu między innymi: nawiązania do elementów graficznych obu tych krain czy bardzo zbliżony system magiczny, w którym to kobiety parają się magią, a mężczyźni z różnych względów nie zajmują się czarami. W Wojowniku Altaii autor testował pewne kwestie i zapewne z powodu braku czasu nie zostały one do końca rozwinięte. Za to ich odpowiedniki znalazły się we wspomnianym cyklu.

Całą powieść otwiera przedmowa napisana przez Harriet McDougal, żonę Roberta Jordana. Jak się okazuje, Wojownik Altaii miał się ukazać czterdzieści dwa lata temu. A dlaczego tak się nie stało? O tym właśnie dowiadujemy się ze wstępu, który jest bardzo ciekawy i polecam się z nim zapoznać. Okazuje się bowiem, że pisarz tworzył w czasach, gdy to wydawnictwa zlecały swoim autorom napisanie książki w konkretnym gatunku, bo akurat był na nie popyt (dzisiaj też zauważamy podobne podejście). Natomiast w źródłach internetowych można doszukać się też pewnej ciekawostki – ponoć omawiany tytuł powstał w trzynaście dni! Ci, którzy mają za sobą przynajmniej pierwszy tom Koła Czasu, niewątpliwie zauważą ogromną różnicę pomiędzy debiutem a późniejszym cyklem. I nie chodzi mi wcale o to, że Wojownik Altaii jest kiepską powieścią. Po prostu brakuje tutaj mnóstwa rozwinięć wątków, które na pierwszy rzut oka wydają się ciekawe, ale później pisarz do nich w ogóle nie wraca. Szczególnie jeżeli chodzi o kwestie wielu światów mogących nawzajem się przenikać, jak i istot je zamieszkujących. Gdyby rozwinąć to wszystko, wyszłaby książka porównywalna wielkością z tomami Koła Czasu. A tak Wojownik Altaii liczy sobie zaledwie czterysta stron i pozostawia czytelnika w niepewności. Jestem niemal pewna, że gdyby Jordan żył i miał zamiar ją wydać, to poprawiłby niektóre rzeczy.


Debiut Roberta Jordana

Wojownika Altaii czyta się zaskakująco dobrze, chociaż w pewnych miejscach widać, że to debiut sławnego pisarza. Powieść nie jest napisana z takim rozmachem jak cykl Koło Czasu – wiele ciekawych wątków zostało potraktowanych po macoszemu. Ale w końcu każdy pisarz musiał od czegoś zacząć. W przypadku Roberta Jordana widać tutaj ogromne przebłyski talentu, który później w pełni rozwinął się we wspomnianym cyklu.

Wracając jednak do omawianego tytułu. Wojownik Altaii to książka przepełniona akcją i z ciekawym światem wypełnionym barbarzyńcami i magią. Nie jest jednak pozbawiona błędów. Mimo to, powieść stanowi gratkę dla fanów twórczości Roberta Jordana. To miłe doświadczenie przekonać się, jak światowej sławy pisarz stawiał pierwsze kroki na rynku literackim – chociaż sam debiut został wydany dopiero po wielu latach.

Tytuł: Wojownik Altaii

Autor: Robert Jordan

Liczba stron: 364

ISBN: 978-83-8116-878-6

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

podsumowanie

Ocena
7.5

Komentarz

„Wojownik Altaii” to debiutancka powieść Roberta Jordana, która ukazała się dopiero po wielu latach. Autor słynnego cyklu fantasy Koło Czasu tym razem zabiera nas w podróż do barbarzyńskich czasów, gdzie zbliżająca się wojna może zaważyć na istnieniu tytułowego plemienia.
Agnieszka Michalska
Pasjonatka czarnej kawy i białej czekolady. Wielbicielka amerykańskich seriali i nienasycona czytelniczka książek, ale nie znosi romansów. Podróżuje rowerem i pisze fantastyczne powieści - innymi słowy architekt własnego życia.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu