Oj, coś tu za mało grozy! „Uniesienie” – recenzja książki

-

Serial Castle Rock okazał się nie tylko telewizyjnym sukcesem (średnia ocena na Filmwebie wynosi 7.4, a na IMBD 7.9), ale także literackim. Dlaczego? Na najnowszych wydaniach książek Stephana Kinga wydawnictwo Albatros dodało naklejkę informującą o tym, w których z nich akcja rozgrywa się w Castle Rock, aby miłośnik grozy nie znający jeszcze tego posępnego i niepokojącego miasteczka, mógł sięgnąć po historie bohaterów poznanych w serialu. Ponadto to znaczne ułatwienie dla czytelników, którzy nie mieli jeszcze szansy poznać prozy twórcy Miasteczka Salem. Jedną z takich okazji jest lektura Uniesienia, noweli w świecie Castle Rock. Spośród innych tytułów warto wspomnieć o Pudełku z guzikami Gwendy, Cujo, Mrocznej połowie oraz Sklepiku z marzeniami
O fabule słów kilka

Fabuła powieści koncentruje się tak naprawdę na dwóch wątkach: historii utraty wagi Scotta Careya oraz lesbijskim małżeństwie właścicielek nowo otwartej restauracji, które muszą zmagać się z konserwatywnym podejściem mieszkańców Castle Rock do ich związku.  Mężczyzna, z dnia na dzień, zaczął bardzo intensywnie chudnąć. Problem jednak tkwi w tym, że zupełnie tego po nim nie widać – waży ponad sto kilogramów i codziennie traci około kilograma, nadal pozostając tęgim. Próbuje szukać pomocy u swoich znajomych i znaleźć przyczynę choroby, jednak na próżno. Snując się po domu zauważa, że na jego trawniku pies sąsiadek pozostawia niemiłe niespodzianki. Kobiety niedawno przeprowadziły się do Castle Rock i otworzyły wegetariańską restaurację, jednak spotykają się z ostracyzmem ze strony mieszkańców, którzy nie chcą zadawać się z dwoma lesbijkami. Scott, przeczuwając, że pojawienie się na wadze zerowej wartości oznacza jego rychły koniec, postanawia zrobić coś dobrego i pomóc sąsiadkom, biorąc udział w lokalnym biegu solidarności. Czy uda mu się wyjaśnić tajemnicę nagłego chudnięcia? Czy kobiety odnajdą spokój w sennym, amerykańskim miasteczku?

Oj, a gdzie ta groza?

Uniesienie Stephana Kinga rozpoczyna się jak dobra powieść obyczajowa, która przechodzi w przyjemny finał podszyty fantastycznym motywem. I właśnie tu tkwi największa wada noweli – nie ma w niej ani jednego wątku grozy. Horror? Mroczny klimat posępnego miasteczka, w którym mieszka Zło? Zapomnijcie! To raczej krótka historyjka o tolerancji i potrzebie społecznego wsparcia. Nie ma tu subtelnych aluzji, wszystko zostało wyjaśnione wprost – żaden bohater nie kryje się ze swoimi przekonaniami, bezpośrednio informuje, co jest dla niego w życiu ważne i co chce osiągnąć. Podobnie zachowuje się Scott, nagła zmiana postępowania okazała się dobrze umotywowana (wszak mężczyzna zaczyna powolnie umierać) i o problemach i obawach mówi bez ogródek. Rozwiedziony marketingowiec chce być dobrze zapamiętany, dlatego postanawia pomóc nowym sąsiadkom. To chyba najgorsza z możliwych opcji, bo nie śledzimy razem ze Scottem jego powolnej śmierci. Mężczyzna bardzo szybko godzi się z losem i nie próbuje zrozumieć, co mu dolega, nie odwiedza lekarzy, nie robi badań, nie szuka nadnaturalnych przyczyn takiego stanu. Stoicko znosi to, co jest w jego mniemaniu nieuniknione.

Wydawnicze sztuczki

Wydawnictwo Albatros opublikowało Uniesienie jako samodzielny tytuł, niemniej spokojnie można je włączyć w zbiór opowiadań o Castle Rock. Książka nie ma nawet dwustu stron, a i z tego lwią część zajmują różnego rodzaju ozdobniki (wymyślny font), grafiki, puste kartki, oddzielające kolejne rozdziały, i naprawdę duża czcionka. To wszystko sprawia, że lektura nie zajmie więcej, niż jedną godzinę, wliczając w to przygotowanie kubka gorącej herbaty. I właśnie, może gdyby nowela trafiła do zbioru opowiadań, jak na przykład kingowe Cztery pory roku, które wiąże pewien motyw przewodni, to Uniesienie byłoby naprawdę ciekawe. Jednak jako samodzielna historia, z jednym bohaterem i liniową fabułą, wypada naprawdę przeciętnie.

Uniesienie to przykład utworu typu feel good novel z dość ckliwym i otwartym zakończeniem. Banalna historia o umierającym mężczyźnie, który przed śmiercią chce zrobić coś dobrego. I, co gorsza, akcja rozgrywająca się w Castle Rock, pozbawiona klimatu Castle Rock! Od takiego pisarza, jak King, oczekuje się jednak o wiele więcej. Chyba, że to autorskie pożegnanie z tym miasteczkiem, wówczas postawa bohatera, jak i sam finał, nabierają zupełnie innego wydźwięku.


Tytuł: Uniesienie

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 175

ISBN: 978-83-8125-422-9

Poprzedni artykułMuzyka łagodzi obyczaje? Queen i ich fenomen
Następny artykuł
Patrycja Wielebahttps://portafortunas.pl/
Herbatoholiczka, miłośniczka prozy Philipa K. Dicka, absolutnie zakochana w bajkach Disney'a. Fanatyczka kotów, zakochana w Deanie Winchesterze i Thorze, bierze kąpiele do soundtracka Władcy Pierścieni i próbuje rozgryźć walkę na miecze w Wiedźminie.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu