Odwieczny konflikt we współczesnych czasach. „Panie Czarowne” – recenzja e-booka

-

Małe, przygraniczne miasteczko – łatwo je przeoczyć, łatwo o nim zapomnieć. Tym prościej, że chroni je potężne, stare zaklęcie, a razem z nim mieszkające w mieścinie obdarzone magicznymi mocami kobiety – Panie Czarowne. Czasy się jednak zmieniają, to, co działało przed nastaniem nowoczesności, załamuje się, niosąc niebezpieczeństwo.
Panta rei

Zaczyna się, jak powinno – tajemnicą. Pewnego wieczoru trzy kobiety – Betka, Królewna i Lilka – spotykają się na polanie. Pierwsza przyjeżdża sama, drugą odwozi jej książę, trzeciej towarzyszy partner, wielki osiłek, Gniewomir. Po chwili one rozbierają się do naga i wchodzą między drzewa, on na nie czeka, gdyby był potrzebny. Tej nocy mają odbudować barierę chroniącą Głuchołazy, podtrzymać niewidzialność miasteczko przed innymi, utrzymać, wreszcie, własne bezpieczeństwo przed czyhającym na bohaterki wrogiem. Powinna być z nimi jeszcze Bunia, najstarsza i najpotężniejsza członkini sabatu, ale ostatnimi czasy mocno niedomaga i, chociaż kobiety do końca nie zdają sobie z tego sprawy, powoli przygotowuje je do tego, aby radziły sobie same. Bez niej. To tylko początek – jedna z bogatych mieszkanek robi wszystko, aby uczynić Głuchołazy turystyczną miejscowością, inwestując niemałe pieniądze w kolejne obiekty mające przyciągnąć ludzi z zewnątrz. To nie podoba się Buni, obawiającej się pojawienia się niebezpiecznych dla każdej Pani Czarownej wysłanników Kościoła. Na dodatek poczynania jednej z członkiń sabatu, która wyjechała z Głuchołaz już jakiś czas temu, niekoniecznie są odpowiednio ostrożne czy dyskretne. Do tego Jagnie, nastoletniej mieszkance miasteczka, dzieje się okrutna krzywda – chłopak, w którym się podkochiwała, dopuścił do tego, że w dniu jej osiemnastych urodzin została zgwałcona. A że jest bogaty, policja nie chce przyjąć jej zeznań. Na dodatek… Na dodatek Jagna odkrywa, że może wnikać w umysł matki i nią sterować. Dotychczasowy spokój głuchołazki dobiega końca.

Fantastyka jak kryminał

W Paniach Czarownych Jakub Ćwiek wraca do urban fantasy, gatunku, który przyniósł mu nie tylko sławę, ale i kilka nominacji do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Tym razem jednak tworzy swoją historię inaczej niż niegdyś w Kłamcy czy Chłopcach – zdecydowanie widać w niej naleciałości po kryminałach, jakie ostatnio pisał. I to nie tylko w fabule, ale również w konstrukcji narracyjnej: wielu punktów widzenia, zarządzaniem niewiadomymi oraz budowaniem suspensu. Dzięki temu ma się wrażenie, iż ta powieść czyta się niejako sama – ciekawość popycha nas w taki nieco maniakalny i pełen samooszukiwania się ciąg: przeczytam jeszcze tylko jeden rozdział, w końcu nie jest taki długi, a potem kolejny, ponieważ chcę wiedzieć, o co chodziło, a że zmienił się wątek, no to następny, bo może i ten odpowie na nasze pytania i tak w kółko. Dokładnie tak działają przecież kryminały – poprzez odpowiednie dawkowanie informacji oraz podsuwanie tajemnic, zapominamy, iż tak jakby świat zewnętrzny istnieje. Bez dwóch zdań ten gatunkowy mariaż Ćwiekowi wyszedł naprawdę dobrze.

Jest jednak jedna rzecz, której w tej powieści brakuje – stylizacji językowej wypowiedzi, co pokazał w niedokończonej chyba już na zawsze Ofensywie szulerów. Autor Pań Czarownych posiada nie tak oczywistą wśród pisarzy umiejętność – świetnie oddaje głosy swoich bohaterek i bohaterów, zmieniając nie tylko ich imiona, ale również leksykę, składnię czy manieryzmy. Niestety, od dawna ogranicza się to w jego prozie tylko do dialogów. A szkoda, w przypadku historii osadzonej w niewielkiej miejscowości przygranicznej mogłoby to dać naprawdę ciekawe efekty.

Kobiecym głosem?

Panie Czarowne są powieścią opowiadaną głównie przez kobiety – Betkę, Królewnę, Lilkę, Bunię oraz Jagnę. Doświadczenie czytelnicze uczy, że pisarze nie zawsze sobie radzą z taką narracją, nie wspominając już o opisywaniu psychologicznych urazów związanych z gwałtem. W kwestii pierwszej Ćwiek wychodzi obronną ręką, potwierdzając, jak bardzo rozwinął się od czasów Kłamcy, a także wykazując się sporą uważnością i empatią – tytułowe Panie Czarowne to pełnokrwiste wiedźmy, balansujące na granicy między człowieczeństwem a światem magicznym. To ostatnie dość mocno wpływa na zachowanie naszych bohaterek, wiedzą w końcu, co mogą zrobić dzięki swoim umiejętnościom, jak bardzo różnią się od innych mieszkańców i mieszkanek Głuchołaz.

Z kolei jeśli chodzi o drugą wątpliwość, muszę przyznać, że obawiałam się tego wątku, tymczasem autorowi w sukurs ponownie przyszła empatia – kiedy w ramach #metoo i mniej medialnych akcji fandomowych kobiety opowiadały o tym, co je spotkało, a także nieraz skomplikowanych oraz paradoksalnych odczuciach po doznanej krzywdzie: słuchał. Zachowanie Jagny, nawet jeśli nas zaskoczy, należy do prawdopodobnych – są kobiety, które tak właśnie opisywały swoje doświadczenia oraz myśli po gwałcie, pomijając, oczywiście, wszelkie nadnaturalne elementy obecne w Paniach Czarownych. Mógł Ćwiek poświęcić ciut więcej czasu emocjom swojej bohaterki, aby trochę mocniej zaakcentować konsekwencje takiej traumy, ale to, co ostatecznie znalazło się w powieści, mieści się w ramach prawdopodobieństwa, a to już naprawdę dużo.


Więcej takich poproszę

Panie Czarowne to porządnie skonstruowana powieść z pogranicza urban fantasy i kryminału – interesująca, wciągająca, wspaniale małomiasteczkowa i magiczna. Ostatnie literackie doświadczenia Jakuba Ćwieka dobrze zrobiły jego fantastycznej prozie – to po prostu widać w tej książce.

Recenzja powstała we współpracy z Virtualo.

Tytuł: Panie Czarowne

Autorka: Jakub Ćwiek

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Rozmiar pliku:2,3 MB

ISBN: 978-83-8129-805-6

podsumowanie

Ocena
8

Komentarz

„Panie Czarowne” naprawdę czarują – wciągają, intrygują, proponują interesujący mariaż kryminalnego z fantastycznym.
Agata Włodarczykhttp://palacwiedzmy.wordpress.com
Nie ma bio, bo szydełkuje cthulusienki.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu