O 3 takich, co spadli na ziemię. „3 nie z tej ziemi: Opowieści z Arkadii” – recenzja serialu

-

21 grudnia na Netflixie pojawiła się kolejna historia z serii Opowieści z Arkadii, tworzonej przez Guillermo del Toro – 3 nie z tej ziemi: Opowieści z Arkadii. Część z was może już zna pierwszą odsłonę, czyli Łowców trolli, serial zakończył w maju. Już wtedy mieliśmy szansę zobaczyć głównych bohaterów nowej animacji – Aję i Krela. Teraz możemy poznać ich historię i to, jaką rolę odgrywają w niesamowitym uniwersum Guillermo del Toro.
Spadli na ziemię, ale skąd?

Mamy więc Arkadię – miasto gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Mieszkańcy to głównie ludzie, choć zdarzają się tu też trolle, gnomy i gobliny. Teraz dołączyło do nich kilku kosmitów, w tym główni bohaterowie, czyli Aja Tarron, jej młodszy brat – Krel, ich opiekun – Varvatos Vex oraz pies, no bo jak obejść się bez zwierzaka? Sam powód, dla którego wylądowali na Ziemi, jest dość prosty. Rodzeństwo wywodzi się z rodziny królewskiej i miało być koronowane na swojej ojczystej planecie, Akiridion-5. „Co mogło pójść nie tak?”, zapytacie. Ano przewrót – zły generał Marando nie zgadza się z obecnym rządem, więc przeprowadza zamach stanu, w wyniku czego król i królowa są ciężko ranni, a główni bohaterowie uciekają. Ich statek zostaje uszkodzony, lądują w Arkadii. Oczywiście wiele jego elementów wymaga napraw, a rodzeństwo potrzebuje kamuflażu, bowiem w pościg za nimi ruszają łowcy nagród. A resztę sobie obejrzycie.

Piękna kula błota

Osobiście zawsze podziwiałem dzieła Guillermo del Toro, szczególnie to, jak tworzy światy i istoty nie-ludzkie. Tak, jak w Łowcach trolli, tutaj też się nie zawiodłem jeśli chodzi o wygląd lokacji. Pierwszy przykład to  Akiridion-5, który jest futurystyczną planetą, więc dominuje tam niebieski kolor, a wszystko przypomina układy scalone. Design postaci był bardzo dopracowany w swojej prostocie. Tutaj, w odróżnieniu od kreacji trolli, istoty są bardziej „gładkie”, można wręcz powiedzieć, że kosmiczne.

Bohaterowie mają wyraziste charaktery (w przypadku Varvatosa Vex nawet zbyt intensywne) – wiemy, co jest ich mocną stroną, a co słabą. Aja – przyszła królowa, która nie chcąc być władczynią, waleczna i odważna. Krel – również przyszły król, niesamowicie inteligentny i technicznie utalentowany. Kiedy oboje trafiają do miejsca, gdzie wszystko jest dla nich nowe, możemy obserwować ich ogromne starania w dostosowaniu się do ziemskich warunków. Zderzenie cywilizacji przedstawiono niezwykle dobrze i ciekawie. Ja się cały czas zastanawiam czy w kosmosie nie mają żadnych dokumentów, biurokracji albo pieniędzy. Może nie potrzebują?

Obcy! Nie obcy, Akiridionczycy!

Serial bardzo subtelnie porusza kwestię, imigracji. Jak by nie było, główni bohaterowie nie są z tego świata, o czym nikt nie wie. Aji i Kreleowi udaje się przekonać wszystkich, że pochodzą z Europy dokładnie z Kantalupii. Tutaj serial obnaża ignorancję mieszkańców Arkadii, wynikającą  z nieznajomości europejskich krajów, jak również ukazuje różne podejście do „obcych” i stereotypów ich dotyczących. Zachowanie i stereotypy, z jakim spotykają się Aja i Krel, dotyczą imigrantów i kosmitów. Słowo „obcy” jest używane w obu znaczeniach. Bohaterowie muszą sobie z tym radzić, ponieważ są jednym i drugim. Niektóre sytuacje jawią się jako po prostu rasistowskie, ale zostają bardzo ładnie rozegrane na niekorzyść strony atakującej. Tak samo przedstawiono podejście do kosmitów, jak i reakcję ludzi, którzy po zwróceniu im uwagi grzecznie się poprawiają. Generalnie postacie Aji i Krela są na początku przyjmowane z dystansem, ale potem to się zmienia na bardziej pozytywne emocje.


Elektrony i protony

Ten serial animowany ma swoje plusy i minusy, a także wielki grzech, najcięższy. Poza tym, że sama fabuła od razu skojarzyła mi się z animacją Sym-Bionic Titan z 2010 roku, gdzie powód lądowania był taki sam, też główną bohaterką jest księżniczka, pojawiają sie łowcy nagród, to na szczęście cała reszta bardzo się różni. Tytuł cechuje całkiem dobry humor, objawiający się w subtelnym śmianiu się z bezsensów sytuacyjnych, braku spostrzegawczości bohaterów, oraz aluzji, takich jak śmierdzący kosmita o imieniu Stuart, z planety Durio (rozumiecie, jak ten owoc, durian). Jednak cały czas miałem wrażenie, że Arkadia jest pusta, nikt nie chodzi po ulicach, a tło zdaje się przerzedzone. Niemniej kiedy generał atakuje swoją armią, to to jest armia. Przynajmniej ktoś zrobił ctrl+c i ctrl+v, aby tych żołnierzy było dużo, a nie jak w She-Ra, gdzie wielka horda to pięciu typa i czołg.

Oczywiście serial nie jest tylko komedią – znajdziemy tam dramat, romans i okrutną śmierć, czy taką zadaną w obronie własnej. Dzięki temu otrzymujemy animację ciekawą i kierowaną do większego grona odbiorców, nie tylko młodych.

I nastała ciemność

Wcześniej wspomniałem o grzechu ciężkim tego serialu i teraz o nim napiszę. Podczas seansu miałem trochę powtórkę z rozrywki, ponieważ w pierwszym sezonie Łowców trolli wprowadzono pewien zabieg, który był jedną z najgorszych rzeczy, jakie robi się w serialach, gdzie występuje motyw ukrywania tożsamości. W pierwszej animacji grzech ten objawia się w śmiertelnej ranie, uleczalnej za koszt utraty pamięci, co z kolei dało możliwość głównemu bohaterowi, Jackowi, na dalsze, potajemne łowienie trolli. Teraz wyobraźcie sobie, że tworzycie serial i nie macie pomysłu na odcinek, albo potrzebujecie, by po jakimś wielkim wydarzeniu nie za wiele się zmieniło. I wydaje mi się, że taki scenarzysta posiada specjalną szufladę, zamykaną na kłódkę, z napisem „Złe pomysły. Nie otwierać” i, wiecie co, on ją otworzył.

Serial składa się z 13 odcinków, każdy wprowadza coś do fabuły, poza jednym. Dlaczego? Ponieważ jest on pętlą czasową, gdzie mamy akcję niczym z Dnia świstaka. Nie dosyć, że sytuacja się powtarza (i na szczęście dość szybko rozwija), to zakończenie (UWAGA SPOILER) resetuje dzień i tak w kółko. Równie dobrze tego epizodu można było w ogóle nie tworzyć. Najlepszy dla mnie jest fakt, że to pierwszy crossover z Łowcami trolli. Jeszcze śmieszniejszym wydaje się to, że potem kilka odcinków później ścieżki tych dwóch seriali znowu się krzyżują we wspólnym, dość istotnym, odcinku. Mieliśmy nawet możliwość obejrzenia go w trzecim sezonie Łowców z pierwszym przedstawieniem nam 3 nie z tej ziemi i wtedy wszystko miało sens. Odcinek z pętlą go nie posiada i w ogóle nie powinno go tam być.

Podsumowując

To jest dobry serial, klimatem idealnie wpasowuje się w Opowieści z Arkadii. Jak ktoś oglądał Łowców trolli, to będzie zadowolony, gdyż pojawiają się prawie wszystkie postacie, które znacie. Historia jest wciągająca i przyjemnie się ją śledzi. Ale pętli nie wybaczę.

 

Łukasz Tymiński
"Gaduła" i "śmieszek" - tak w przybliżeniu można go określić. Oczywiście jest także popkulturową gąbką. Fantasy, science fiction, anime, kreskówki, komiksy, gry wszelkiego rodzaju - obejrzał, przeczytał lub pograł, tylko po to, by spróbować po trochu wszystkiego. Uwielbia tworzyć i być kreatywnym, jest improwizatorem, często prelegentem na konwentach, a czasami produkuje się przed kamerą. Trochę szalony, ale niegroźny.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

  1. Zawsze uśmiecham się pod nosem, kiedy to samo wydarzenie jest interpretowane i oceniane na różne sposoby i zapewne z punktu widzenia osoby oceniającej, każda ma swoją rację..
    Moja racja jest taka, że gdyby zabrakło tego 6-go odcinka, to serial stracił by dużo więcej niż 1/10 swojej wartości. Przecież to kwintesencja dobrego humoru i za wystarczający pretekst do jego przedstawienia jest odpowiedź na pytanie: “Co by było gdyby?”, a sądzę, że wiele osób czekało kiedy na scenie pojawi się Jim i reszta ekipy. No więc mamy w serialu 2 podejścia do tego tematu -jedno toczące się jak wartki strumień i odkrywające praktycznie wszystkie tajemnice, łącznie z ujawnieniem mieszkańcom Arkadii tożsamości tych, którzy chcieli pozostać anonimowi i.. drugi wątek, który nijako ociera się tylko o domysły i rozbudza dalszą ciekawość.. Jedno i drugie moim zdaniem bardzo potrzebne, z czego pierwsze zgrabnie zakończone motywem zmiany rzeczywistości która nigdy nie nadeszła (skąd my to znamy?), ale.. Ooosom soss! i już wiemy, że nie wszystko uciekło.. 😉
    Chcę przy okazji wspomnieć o drugiej sprawie, która uwiodła mnie prawie w tym serialu -to oryginalne głosy głównych bohaterów! Polecam szczególnie tym, którzy jeszcze nie oglądali całości -egzotyczne akcenty (Aja Tarron) i maniera przesadnej intonacji (Varvatos Vex) to moim zdaniem 1/4 wartości tego serialu ! Podobne zdanie mam również w przypadku “Łowców Trolli”.. -no niestety.. to nie jest dubbing na miarę Shrecka..

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu