Niecodzienne biuro „Zasoby ludzkie” – recenzja serialu

-

Są takie dzieła, które każdy wie, że musi je zobaczyć zaraz po obejrzeniu jakiejś formy zapowiedzi. Moją uwagę przykuła właśnie ta, jaką opisuję w poniższym tekście. 

Zasoby ludzkie to animacja, którą od razu zakwalifikowalibyśmy jako nieodpowiednią dla dzieci. Przedstawia niecodzienną pracę i jednocześnie specyficzne życie pracowników tytułowego działu. 

Niby korpo, a jednak nie do końca…

Otóż nie spotkamy tam zwykłych ludzi, lecz potwory, i to nie takie, jak byście w pierwszej chwili pomyśleli. Przełożonym nie jest Dracula, Wilkołak czy inny Frankenstein, to nie Hotel Transylwania, a biuro w korporacji. 

Tę recenzję tak naprawdę trzeba zacząć od informacji, że jest ona silnie powiązana z innym tytułem Netflixa, mianowicie Big Mouth. Spotykamy tam takie postaci jak Potwory hormonalne, Komary strachu, Czarodzieje wstydu, czy Kochaluchy. Już po samych ich nazwach możecie mniej więcej złapać koncepcję, czym dana postać się zajmuje i jaką rolę odgrywa w świecie człowieka. Towarzyszą nam one na co dzień, każdemu inna i zaczyna się zabawa. 

Jeśli komuś do głowy wpadło powiązanie z serialem Biuro, to wcale się nie dziwię, ponieważ czuć mocną inspirację, co w istocie może przełożyć się na to, iż wielu właśnie obejrzy Zasoby ludzkie i będzie równie dobrze się bawiło. 

Kolejny dzień pracy, kolejne statystyki do zrobienia 

Fabuła serialu rozkręca się na przestrzeni dziesięciu odcinków i pozwala na śledzenie losów potworów, jakie pojawiają się obok ludzi podczas ich codziennych rozterek. Potwory hormonalne mają odpowiadać za nasze seksualne doświadczenia, Czarodzieje wstydu nas dobijają, że to, co robimy, nie jest dobre i moralne. Mamy też Kamienie rozsądku przypominające, że nasze działania powinny mieć sens i jakiś porządek. Do tego Kochaluchy, czyli tak naprawdę karaluchy, uwielbiające miłość. 


Ten serial jest chaotyczny, ale właśnie przez to wciąga! 

Każdy dzień, jaki widzimy, stanowi różne wyzwania, nie tylko dla potworów, ale i ludzi, jakimi się zajmują. Tu komuś trzeba przypomnieć, że seks jest dobry i przyjemny, a za moment wspomnieć, że miłość to piękna rzecz i Czarodziej wstydu ma iść do diabła, bo nie bywa tam mile widziany. 

Do tego nie można zapomnieć o meetingach, statystykach, narzekaniu na szefostwo, czy pójściu na piwo do baru po pracy. W końcu każdy z nas ma swoje życie poza nią. 

Ten serial pokazuje, że życie w korporacji jest specyficzne

Nastawienie do tego, jak działa korpo, jest zależne od tego czy ktoś tam pracował, czy też nie. Zasoby ludzkie bardzo dobrze pokazują zarówno dobre, jak i złe rzeczy z tym związane. Jednego dnia jest świetnie i lubisz to, co robisz. Następnego chcesz to wszystko rzucić i wyjechać w te Bieszczady. 

W tym serialu nie zobaczymy kogoś na stanowisku kierowniczym. Wszystkie zadania przydziela tuba wypluwająca karty z przydziałami. Prawo jest proste: co każe tuba, to święte i nie ma wymiany zleceń. 

Jeden wielki chaos! 

Pierwsze chwile, pierwszy kontakt i docieranie się są niesamowicie kłopotliwe i trudne, co jest problematyczne i dla potworów, i dla ludzi. Jednak z czasem i to zaskakuje, wchodząc na odpowiednie tory. Zasoby ludzkie to animacja mająca głównie za zadanie przedstawiać skrzywiony i prześmiewczy świat i wychodzi jej to niesamowicie. W końcu nie codziennie twoim pracownikiem może być potwór kochający seks, który w windzie przypomni swój zeszły weekend i to, w jakiej to orgii wziął udział. Kochluch opowie ci najbardziej romantyczną historię z  jakiegoś swojego zlecenia, i to taką, jaką chce się przerobić na następny scenariusz komedii romantycznej, która później zostanie uznana za klasyka. 

Dlaczego warto ruszyć ten serial? 

Do Zasobów ludzkich przyciągnął mnie fakt, iż widziałem wspomniane Big Mouth, które niesamowicie mi przypadło do gustu właśnie dlatego, że był to serial bardzo życiowy, nawet jeśli miał wyśmiać wiele przedstawionych niedorzecznych sytuacji.

Tutaj było podobnie, mamy absurd, śmiech, barwne postaci, z jakimi możemy się utożsamić do pewnego stopnia, i masę nawiązań do życia codziennego. Ten serial pozwala spojrzeć z dystansem na wiele rzeczy, normalnie spędzających nam sen z powiek, jak również zmienić podejście do spraw, które nas męczą, chociaż tak naprawdę są błahe. 

Co prawda nie widzimy naszych potworów czy też postaci z W głowie się nie mieści, ale Zasoby ludzkie pozwalają właśnie dostrzec tę  inną perspektywę na wszystko to, co składa się na nasze funkcjonowanie. 

podsumowanie

Ocena
9.5

Komentarz

„Zasoby ludzkie” to serial specyficzny, który może nie trafić do każdego, jednak warto go obejrzeć, ponieważ mimo swojego absurdu, świetnie oddaje niektóre realia świata rzeczywistego.
Karol Riebandt
Gość, do którego dzwoni Rick, gdy Morty ma wolne. Maruda i gracz, ale nie pogardzi też dobrym komiksem i książką.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

„Zasoby ludzkie” to serial specyficzny, który może nie trafić do każdego, jednak warto go obejrzeć, ponieważ mimo swojego absurdu, świetnie oddaje niektóre realia świata rzeczywistego. Niecodzienne biuro „Zasoby ludzkie” – recenzja serialu