Niebezpieczne życie guwernantki. „Pocałunek szpiega” – recenzja książki

-

Druga część zawsze ma pod górkę. Porównywana do pierwszej, musi zmierzyć się z oczekiwaniami i uprzedzeniami odbiorcy, nie inaczej jest w przypadku Pocałunku Szpiega (tytuł niezbyt trafiony, zwłaszcza że oryginał to The Traitor’s Ruin, co brzmi o wiele ciekawiej). Czy pozycja ta dorównała, a może wręcz przewyższa swój pierwowzór?
Życie toczy się dalej

Po dramatycznych wydarzeniach z Pocałunku Zdrajcy i słodko-gorzkim zakończeniu, bohaterowie snutej przez autorkę historii żyją dalej, starając się pogodzić z traumą i odnaleźć swoje miejsce w nowych realiach. Clare, pod okiem przyszłych teściów, szykuje się do roli żony ambasadora, Alex pnie się w górę po szczeblach wojskowej hierarchii, a Sage… Sage w końcu może robić to, czego zawsze pragnęła: uczyć. Jako guwernantka na królewskim dworze. Miejsce to jednak rządzi się swoimi prawami, a codzienność stanowią  intrygi, szpiegowanie innych i polityka w które, dzięki posiadanym umiejętnościom, Sage szybko zostaje wciągnięta. Skrywane ambicje, lojalność wobec korony i chęć udowodnienia swojej wartości mogą jednak odebrać dziewczynie dużo więcej niż zaufanie ukochanego. Mogą pozbawić ją wszystkiego.

Ave Salvia!

Kreacja postaci pojawiających się na kartach powieści zdecydowanie się autorce udała. Są pełni życia, emocji, wątpliwości i pragnień. Przeplatających się wad i zalet. Ich relacje ewoluują, wpływając na nich tak samo jak zarówno dobre i złe zdarzenia, z którymi będą sobie radzić. To nadaje im nie tylko charakteru, ale również głębi. Widoczne jest to po Aleksie: jego siła, pewność siebie i umiejętność suchego osądu sytuacji zostają zachwiane przez powracający koszmar, mający swe źródło w wydarzeniach sprzed dziewięciu miesięcy. Jednak dostrzec to też można w Sage, tej krnąbrnej, inteligentnej chłopczycy, którą tak polubiłam w tomie pierwszym. Jako pewną swych walorów, zarówno intelektualnych jak i fizycznych, młodą kobietę, pokochałam ją całym serduszkiem. Po zdobyciu nowej pozycji społecznej nabrała poczucia własnej wartości, siły i możliwości, niestety momentami jednak je przeceniając, czym doprowadzi, ponownie, do kilku nieprzyjemnych i brzemiennych w skutkach zdarzeń. Bardzo dobre jest to, jak autorka ukazuje, iż nie tylko złe doświadczenia mogą na nas negatywnie oddziaływać, i odwrotnie. Czasem traumatyczne wydarzenia z przeszłości potrafią przekuć nasze lęki i wady w siłę. 

Równie udane, co kreacja postaci, jest rozwinięcie świata przedstawionego w książce. Poznajemy nowe królestwo, jego tak odmienny klimat i kulturę. Pełne zwiewnych materiałów, kolorów, zapachów i smaków. Ale również tego, co dobrze nam już znane: polityki opierającej się na intrygach, szpiegostwie i zdradach. 

Bolesny mankament

Erin Beaty bezbłędnie wodzi czytelnika za nos, grając emocjami, kierując nasze domysły w różne strony, utrudniając odkrycie odpowiedzi na to kto? co? jak?, zanim odsłoni kurtynę, ukazując rozwiązanie wszystkich intryg. Robi to w lekkim, przyjemnym w odbiorze stylu, odpowiednim zarówno dla młodzieży, jak i nieco starszych odbiorców. Rewelacyjne jest również to, jak potrafi pisać o miłości… nie pisząc o miłości. W drugim tomie trylogii, choć związek Sage i Aleksa to nadal jeden z głównych wątków dostarczających czytelnikowi ogrom emocji, to jednak jest on jakby na drugim planie. Być może osoby poszukujące w tej publikacji romansu będą tym zawiedzione, jednak ci, którym zależy na poznaniu dobrze poprowadzonej, lekkiej, nie przesłodzonej historii z wartką akcją, świetnie wykreowanymi postaciami, relacjami między nimi i światem, mogą liczyć na przyjemną rozrywkę… ale. Zawsze musi być jakieś ALE. W tym przypadku, tak jak to było przy poprzedniej książce, mankament stanowi korekta. Co prawda w porównaniu do Pocałunku Zdrajcy jest już pod tym względem nieco lepiej, jednak nadal prezentuje niski poziom. Ogromna liczba powtórzeń, literówek i błędów to szpecąca rysa polskiego tłumaczenia, którą ciężko zaakceptować. Ogromna szkoda, iż nie przyłożono większej wagi do sprawdzenia i poprawienia tekstu przed jego publikacją.

Podsumowując, Pocałunek Szpiega to lekka, porywająca opowieść low fantasy z przedziału young adult, z dobrze poprowadzonym, nie dominującym motywem miłosnym o wyważonym poziomie słodyczy, rewelacyjnie wykreowanymi bohaterami i światem, oraz fabułą z zaskakującymi zwrotami akcji. Tym bardziej boli niedostatecznie wykonana korekta, przez którą od przeżywania usnutej historii odrywają nas ciągłe powtórzenia i literówki. 


Niemniej ta część podobała mi się jeszcze bardziej niż pierwsza, a błędów jest mimo wszystko mniej, więc ocena może być nieco wyższa. Opowieść się broni, tak samo jak Sage i reszta postaci. 

pocalunek szpiega

 

Tytuł: Pocałunek szpiega

Autorka: Erin Beaty

Liczba stron: 448

Wydawnictwo: Jaguar

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

„Pocałunek szpiega” to drugi tom trylogii autorstwa Erin Beaty, kontynuujący historię Sage. Tym razem jest jeszcze więcej intryg, polityki i akcji. Więcej będzie również emocji, na których tak bezbłędnie grać potrafi autorka, pisząc swoje pozornie tylko lekkie i niewinne historie.
Paulina Komorowska-Przybysz
Paulina Komorowska-Przybysz
Mól książkowy, marzący o wydaniu własnej książki, zapalony gracz konsolowy i planszówkowy o zapędach artystycznych i zamiłowaniu do rękodzieła. Wychowana na Gwiezdnych Wojnach, Obcym i książkach Stephena Kinga. Trochę roztrzepana, często zbyt szczera i nieustannie ciekawa świata.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu

Niebezpieczne życie guwernantki. „Pocałunek szpiega” – recenzja książki„Pocałunek szpiega” to drugi tom trylogii autorstwa Erin Beaty, kontynuujący historię Sage. Tym razem jest jeszcze więcej intryg, polityki i akcji. Więcej będzie również emocji, na których tak bezbłędnie grać potrafi autorka, pisząc swoje pozornie tylko lekkie i niewinne historie.