Najbardziej charyzmatyczny potwór w historii zbrodni. „Podły, zły, okrutny” — recenzja filmu

-

O Tedzie Bundym słyszał każdy. Nawet jeśli nie interesujecie się seryjnymi zabójcami, jego nazwisko na pewno obiło się wam o uszy. Zwłaszcza ostatnio, zapewne ze względu na sześcioodcinkowy dokument wyprodukowany przez Netflixa —  Rozmowy z mordercą: Taśmy Teda Bundy’ego, znów zrobiło się o nim głośniej. I na tej fali, w styczniu, światową premierę miał Podły, zły i okrutny.
Rzetelny dokument

Reżyserem tego obrazu jest Joe Berlinger, odpowiedzialny także za wcześniej wspomniane przeze mnie Taśmy. I to widać. Idea nakręcenia historii Bundy’ego jest tutaj jasna — pokazujemy tylko to, co wiemy, nie wymyślamy, nie dopowiadamy, nie snujemy przypuszczeń. Bardzo szanuję tak postawioną sprawę — właściwie nigdy nie widzimy bohatera w samotnych scenach, ani takich, których nie mogła potwierdzić druga osoba, co sprawia, że film staje się dość specyficznym dokumentem. “Prowadzi nas za rękę” przez wszystkie wydarzenia, od pierwszego zatrzymania, przez kolejne przesłuchania, aż do ogłoszenia wyroku. Reżyser i scenarzysta postanowili posługiwać się dosłownymi cytatami z sali rozpraw, dodając tym samym kolejną warstwę realności do swojego dzieła.

Kadr z filmu „Podły, zły, okrutny”

Przystojny, charyzmatyczny i inteligentny

Trudno mówić o spojlerach w przypadku historii biograficznych, ale postaram się unikać zdradzania zbyt wiele. W każdym razie film do samego końca trzyma nas w niepewności. Widzimy wszystko oczami ludzi otaczających Teda, zwłaszcza jego dziewczyny, Liz (Lily Collins), nie dostajemy jednoznacznych i jasnych odpowiedzi na kolejne zarzuty, słyszymy tylko to, co mówi Bundy, jego argumenty, jego wersje, ofiary skutecznie pozbawiono możliwości wypowiedzi. W roli Teda fantastycznie wypada Zac Efron, udowadniajac, że czasy High School Musical  ma już dawno za sobą. Nie można mu właściwie nic zarzucić. Doskonale oddaje sposób, w jaki poruszał się bohater, jak mówił, zachowywał się przed kamerami. W ogóle wydaje mi się, że casting w Podły… jest fantastyczny.

Gloryfikacja i fakty

Bałam się tego filmu, w jaki sposób zostanie przedstawiony jeden z najbardziej znanych w popkulturze skazańców. Trailer sugerował, że możemy dostać próbę uczłowieczenia Bundy’ego, a każdy, kto choć trochę zna jego historię, wie, jak okrutnym i podłym zabiegiem byłaby próba tłumaczenia zachowań Teda. I początek Podłego… właśnie taki jest. Widzimy bohaterów, którzy poznają się, randkują, spędzają razem czas, a wszystko to w rytm lekkiej muzyki lat 70. Ale z upływem czasu charakter obrazu nieznacznie się zmienia, muzyka przestaje być radosnym podkładem do wydarzeń na ekranie, jednak wciąż wszystko jest niejednoznaczne.


Kadr z filmu „Podły, zły, okrutny”

Jak już wcześniej wspomniałam, scenariusz skupił się tylko na tym, co wiemy, dzięki czemu, nie zobaczymy krwawych scen, obcinania głów, znęcania się nad zwłokami. Jeśli więc jesteście wrażliwi, to możecie spokojnie wybrać się do kina. A z perspektywy widza, ten zabieg dodaje jeszcze jedną wartość — szacunek dla ofiar. Nie jest to film nakręcony tylko po to, aby szokować okrucieństwem, tutaj postawiono na uczucia, fakty i emocje, w szczególności z punktu widzenia Liz.

Co nowego?

No właśnie nic. I to chyba największy problem z tym filmem. Osoby, które są zaznajomione z historią Teda Bundy’ego, nie dowiedzą się niczego nowego. Część informacji z Taśm nie została wykorzystana i pominięto ją. Scenariusz nie podejmuje próby odszukania powodu, dla którego Bundy stał się tym, kim się stał. Nie pokazuje też w pełni narcystycznej natury byłego studenta prawa. Z jakiegoś powodu postanowiono „przytemperować” znane wszystkim elementy jego osobowości. Dlaczego? Może z prostego założenia, że „przecież wszyscy o tym wiedzą”. Niestety, nie wszyscy. Obawiam się, że dla kogoś nie zaznajomionego z historią mordercy, film ten będzie trudny w odbiorze, po prostu się od niego odbije. Myślę, że tylko naprawdę zdeterminowani pognają do internetu by drążyć temat dalej. A jest o czym czytać.

Nigdy w historii nie było człowieka, który potrafił zrobić ze swojego własnego procesu takiego show telewizyjnego. Ted Bundy doskonale zdawał sobie sprawę, jak wielką rolę odgrywało społeczeństwo i jaką siłę miał przekaz medialny. Polecam po seansie obejrzeć jego wywiady, które z łatwością znajdziecie na YouTubie, bardzo pomocna będzie taka perspektywa, aby zrozumieć, o jakich brakach w filmie mówię.

 

Tytuł oryginalny: Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile

Reżyseria: Joe Berlinger

Rok powstania: 2019

Czas trwania: 1 godzina 48 minut

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

To jest dobry film, zrobiony rzetelnie przez rzemieślnika. Aktorzy grają poprawnie. Ba! Zac Efron zagrał jedną z lepszych ról w dotychczasowej karierze. Ale niestety, ten obraz nie porwie tłumów.
Ania Minge
Lubię leżeć i książki. Jak dorosnę to zostanę Rory Gilmore. Albo Lorelai, zależy jak mi się życie ułoży.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu