Komuniści, hitlerowcy i wampiry. „Kapitan Ameryka. Człowiek bez twarzy. Tom 5” – recenzja komiksu

-

Czy Kapitan Ameryka może istnieć bez Steve’a Rogersa? Jak Zimowy Żołnierz spełni się w tej roli? Czy Bucky podoła roli bohatera Stanów Zjednoczonych? Wszystkiego dowiecie się z lektury Człowieka bez twarzy.
Kapitan Ameryka nie żyje… Niech żyje nowy Kapitan!

Po śmierci Steve’a Rogersa jego rolę przejmuje nie kto inny, a Bucky Barnes, znany nam wcześniej jako Zimowy Żołnierz. Sielankę działalności nowego bohatera Stanów Zjednoczonych przerywa jednak podążająca za nim krok w krok przeszłość. Czy były sowiecki zabójca może nagle całkiem zmienić front? Dawni zleceniodawcy, sojusznicy i ofiary nie dadzą Bucky’emu spokoju, póki nie nakarmią swojej żądzy zemsty. Nowy Kapitan może jednak liczyć na pomoc Czarnej Wdowy, Namora i Sharon Carter – żaden bohater nie da rady wiecznie działać sam.

Historia / Współczesność

Komiksy zawarte w tym tomie w dużej mierze przenoszą nas do czasów II wojny światowej oraz zimnej wojny. Stamtąd bowiem wywodzą się przeciwnicy dawnego Zimowego Żołnierza, którzy we współczesności zaczynają na niego polować. Tytułowy Człowiek bez twarzy oraz jego zwierzchnik to okrutni wrogowie, odbiegający też mocno od stereotypowych złoczyńców, z jakimi musiał mierzyć się Steve Rogers. Ciekawym zabiegiem Eda Brubakera (autora scenariusza) jest ukazanie wątpliwości samego Bucky’ego, który wcale nie ma pewności czy jest godzien nosić tarczę z białą gwiazdą. Ciągnąca się za nim przeszłość materializuje się w postaci wspomnianych złoczyńców, a nowy Kapitan musi walczyć nie tylko z nimi, ale także z własną psychiką.

Steve Rogers – łowca wampirów

Oprócz podstawowej historii, Człowiek bez twarzy zawiera też dwa niezależne zeszyty z pełnoprawnymi opowieściami. Captain America #600 to spojrzenie na rocznicę śmierci Steve’a Rogersa z perspektywy różnych superbohaterów. Jak się okazuje, cały świat na swój sposób składa hołd wielkiemu herosowi. Całkiem budująca i miła lektura, chociaż zaprawiona smutkiem. O wiele większą uwagę skupiłem jednak na drugiej fabule, pochodzącej z numeru 601 komiksu Captain America. Rogers i Barnes przenoszą się w niej znów do czasów II wojny światowej, a dokładnie do Normandii. Amerykańskie wojska coraz bardziej zagłębiają się w terytorium III Rzeszy, jednak żołnierzy zaczyna toczyć jakaś dziwna choroba. Mroczny klimat bardzo przypomina wszelkie dodatki do Call of Duty, w których gracze muszą zmierzyć się z hordami nazistowskich zombie. Tutaj jednak Bucky Barnes i Steve Rogers stawiają czoła… wampirom! Posępne rysunki idealnie oddają grozę tego komiksu, który wprowadza dość nagłe elementy fantasy do reszty, typowo superbohaterskiego, tomu. Niemiecki oficer rozsiewający plagę wampiryzmu na okupowanych terenach – tego jeszcze nie grali! Zaskakuje tu też postać samego Kapitana, gdyż okazuje się on odpowiednio brutalnym bohaterem do walki z krwiopijcami. Spodziewajcie się uciętych głów.

Bucky, weź się w garść!

Ciekawym zabiegiem w Człowieku bez twarzy jest to, jak twórcy umiejętnie łączą ze sobą intrygi na skalę światową i codzienne życie bohaterów. Tom ten stanowi bardzo dobry zbiór historii wykonanych w mistrzowskim stylu. Mimo braku Rogersa, nowy Kapitan daje radę. Co więcej, możemy go uznać za postać nawet trochę głębszą od Steve’a, gdyż Bucky, oprócz złoczyńców, musi pokonać swoje własne demony. Minusy? Jest tu trochę chaotycznie. Zbyt dużo historii, które następują po sobie zbyt szybko. Rozdział horrorowy sprawił jednak, że moja szczęka sięgnęła podłogi, wybaczam więc poprzednie niedociągnięcia.


 

Tytuł: Kapitan Ameryka. Człowiek bez twarzy. Tom 5

Autor: Ed Brubaker

Ilustratorzy: Steve Epting, Luke Ross, Butch Guice, Gene Colan

Liczba stron: 304

Wydawnictwo: Egmont

podsumowanie

Ocena
7

Komentarz

Chaotycznie i ciekawie zarazem. Bucky próbuje odnaleźć się w roli Kapitana, ale na drodze stają mu byli zleceniodawcy i… własne uczucia? Są tu też nazistowskie wampiry!
Piotr Tomczuk
Futbolista amerykański, jeździec, bokser i podróżnik na część etatu. W wolnych chwilach czyta wszystko, co wpadnie mu w ręce, nadrabia klasyki światowego kina i spędza godziny na próbach poznania najlepszych historii, które stworzyła kultura popularna. Miłośnik wszystkiego, co amerykańskie - znany też jako the Polish Cowboy.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu