Kilka twarzy boga kłamstwa – wizerunek Lokiego w popkulturze

-

Koncepcja boga odpowiedzialnego za wszelkie niecne sztuczki i dokuczanie ludziom – mniejszymi lub większymi psikusami – nie jest niczym oryginalnym w mitologiach na całym świecie. I tak w starożytnej Grecji występował Pseudologoi, w Egipcie panoszył się Set, a Słowianie mieli swojego Czarnoboga.

Dlaczego więc, gdy padnie pytanie „Kto jest bogiem kłamstwa?”, odpowiedzią najczęściej jest: „Loki Odynson w rogatym hełmie”? Dlaczego także zaraz po takiej odpowiedzi wybucha kłótnia dotycząca rodziców wyżej wspomnianego, jego ubioru czy też broni której używał? Polscy fani podziękowania za ten chaos mogą kierować w trzech kierunkach: do krajów skandynawskich, Marvel Comics oraz pewnego pisarza z Opolszczyzny.

Początek wszystkiego – mitologia nordycka

W miarę postępującego rozwoju każda cywilizacja tworzyła własną mitologię opartą na naturalnych zjawiskach oraz – początkowo – wielobóstwie. Nie inaczej było z plemionami zamieszkujący mroźną północ Europy, dzisiejsze tereny Szwecji, Norwegii, Finlandii i Islandii. To właśnie na tych ziemiach po raz pierwszy postawił swą stopę Loki, zaliczany w poczet skandynawskich bogów, patron wszelkiego rodzaju oszustw. Jako zmiennokształtny mógł przybrać postać dowolnej osoby bądź zwierzęcia – syn lodowych olbrzymów. Pozostali bogowie uważali go za niegroźnego psotnika, trzeba jednak przyznać, iż jego żarty miały czasem opłakane rezultaty. Trzeba też dodać, że Loki ma trudny do określenia charakter. Z jednej strony dzięki niemu większość nordyckiego panteonu otrzymała swoje największe atrybuty – za przykład posłużyć może choćby słynny Mjöllnir, młot Thora. Z drugiej natomiast to właśnie Loki stworzył liczne potwory, w które wierzyli przodkowie wikingów, oraz spłodził Hel, boginię umarłych. Ponadto to on jest przedstawiany w mitologii jako główny bohater Ragnorök – końca świata, w którym nie tylko weźmie udział, ale poprowadzi armie olbrzymów. Jakim sposobem ten szaleniec znany jest tak dobrze we współczesnych czasach? Swój udział miało w tym trzech dżentelmenów: Larry’ego Liebera, Jacka Kirby’ego, oraz oczywiście, Stana Lee.

Źródło

W poszukiwaniu inspiracji – MarvelComics

Wspomniani przed chwilą panowie to twórcy Lokiego, który ukazał się światu około tysiąc lat po spisaniu podań Nordów. Po drugiej wojnie światowej rynek komiksów zaczynał się gwałtownie rozrastać – wraz z nim zwiększało się także zapotrzebowanie scenarzystów oraz rysowników na nowe postacie. Ciekawość dzieci (głównych czytelników komiksów w tamtych czasach) nie łatwo było utrzymać. Dlatego twórcy sięgnęli do mitologii – i to tam znaleźli nowego antagonistę. Loki jako geniusz zła po raz pierwszy wystąpił w obrazkowych historyjkach już w sierpniu 1949 roku, w 6. tomie serii Venus. Na współczesną popkulturę jednak zdecydowanie bardziej oddziałuje późniejsza wersja tego złoczyńcy, ukazana fanom na łamach 85. części serii Podróż do tajemnicy, wydanej w październiku 1962 roku. To właśnie od tego momentu nieznany dotąd psotnik zaczął zdobywać sławę, zyskując podczas swych przygód typowe dla siebie atrybuty, dzięki którym później będzie rozpoznawany: płaszcz, zieloną szatę, hełm z ogromnymi rogami.


Pomimo wprowadzania kolejnych bohaterów, branża komiksowa pozostawała przez długi czas w kulturowej niszy, a filmy superbohaterskie nie odnosiły wielkich sukcesów. Przed ponownym zapomnieniem nordyckiego boga kłamstwa ratuje MarvelStudios, wprowadzając Lokiego w  nowe kinowe uniwersum. Bezpośrednim wybawcą staje się natomiast Tom Hiddleston – trzydziestoletni wówczas brytyjski aktor, znany głównie z występów teatralnych. Po raz pierwszy wcielił się w rolę Lokiego w filmie Thor(2011), dzieła czerpiącego garściami z komiksów oraz mitologii skandynawskiej. Wysoki, przystojny i z wyraziście zarysowanym charakterem z miejsca stał się ulubieńcem publiczności. Niewiele widzów zdaje sobie jednak sprawę z niektórych mitologicznych przygód wspomnianego psotnika, skwapliwie pomijanych przez filmową adaptację – dotyczących przede wszystkim zmieniana płci oraz stworzenia (zrodzenia) szerokiej gamy potworów. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze kinowej sagi, a sam Tom Hiddleston już na stałe zrósł się w światowej popkulturze z wizerunkiem Lokiego.

Cyngiel aniołów – Jakub Ćwiek

Polskim fanom fantastyki znany jest jednakże jeszcze jeden obraz boga oszustów, szerzej ukazany publiczności w 2005 roku. Wtedy to właśnie Jakub Ćwiek zaprezentował zbiór opowiadań Kłamca, w nietypowy sposób łączący w sobie mitologię nordycką, chrześcijańską oraz popkulturową współczesność. Wszystkie zawarte w nim historie łączy Loki – niepokorny buntownik próbujący odnaleźć się w rzeczywistości dwudziestego pierwszego wieku. Tam, gdzie Marvel tylko inspiruje się prawdziwymi przygodami króla kłamców, Ćwiek kreatywnie tworzy dalszy ciąg mitologicznej historii.

Skandynawowie wierzyli, iż Loki został ostatecznie ukarany przez resztę boskiego panteonu za swoje przewinienia –przykuto go do skały w taki sposób, by padał na jego twarz żrący jad węża znajdującego się nad nim. I właśnie takiego boga kłamstwa znajdują i uwalniają w opowiadaniach Ćwieka… chrześcijańskie anioły, które wypowiedziały wojnę wszelkim mitologicznym bóstwom. Od pewnej śmierci z rąk skrzydlatych ratuje go wyłącznie intelekt i spryt. Po krótkich negocjacjach z archaniołem Michałem – jak pertraktować, to tylko z kierownictwem – Loki zgadza się na współpracę. I tak oto niedawny nordycki bóg kłamstwa ląduje na współczesnej Ziemi by walczyć z zapomnianymi bożkami. Robi to jednak nie przy pomocy staromodnej włóczni oraz rogatego hełmu, lecz dwóch pistoletów, stylowego płaszcza oraz długich, blond włosów. Kłamca doczekał się kilku tomów kontynuacji oraz zjednał sobie rzeszę fanów, a sam Jakub Ćwiek otrzymał za cykl kilka nagród.

Wszystko w jednym

Kłótnie o prawdziwy wizerunek Lokiego mogą trwać bardzo długo. Był mężczyzną, kobietą, bohaterem i złoczyńcą, przez pewien czas był nawet po prostu zakochanym człowiekiem. Czy to naprawdę ważne, by ustalić ten jeden, prawdziwy obraz? Ostatecznie to bóg kłamstwa i oszustów, więc jego obowiązkiem jest dezinformacja, także w stosunku do własnej osoby. Wszyscy fani, niezależnie od gustów czy pochodzenia, powinni zgodzić się z jednym: Loki stał się częścią popkultury, nosząc wszystkie swoje twarze równocześnie.


Źródło grafiki głównej

Przemysław Ekiert
W wysokim stopniu uzależniony od popkultury - by zniwelować głód korzysta z książek, filmów, seriali i komiksów w coraz większych dawkach. Popijając nowe leki różnymi gatunkami herbat, snuje głębokie przemyślenia o podboju planety i swoim miejscu we wszechświecie. Jest jednak świadomy, że wszyscy jesteśmy tylko podróbką idealnych postaci z telewizyjnych reklam.

Inne artykuły tego redaktora

1 komentarz

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu