19 maja na kanale HBO oraz w HBO Go został wyemitowany ostatni odcinek kultowego serialu Gra o tron. W dniu, w którym piszę te słowa na kartce z kalendarza widnieje data 6 sierpnia, co oznacza, że od premiery finałowego epizodu minęło już 80 dni. Jeszcze miesiąc temu powiedziałbym, że z każdą godziną łatwiej jest się pogodzić z tym, że ta wspaniała przygoda dobiegła końca. W poprzednim artykule na temat życia po Grze o tron dałem wam do zrozumienia, że przeżywanie zakończenia mam już za sobą, bo w końcu to tylko serial i nie ma innej możliwości, jak wrócić do normalnego życia. Pytanie, czy nadal tak uważam? 
Trochę tak, ale i trochę nie

Z jednej strony nie siedzę po nocach i nie płaczę w poduszkę patrząc na zdjęcie martwej Daenerys leżącej na śniegu. Z drugiej nałogowo słucham najciekawszych i najbardziej pobudzających wyobraźnię utworów, które towarzyszyły poszczególnym bohaterom przez osiem sezonów, czy też oglądam najlepsze momenty z serialu w internecie. Niby nic specjalnego, w końcu dobra muzyka to lek na całe zło, a Youtube to aplikacja, w której za pomocą kilku kliknięć, możemy przypomnieć sobie ukochane momenty z filmu, gry czy innej ulubionej produkcji. To wszystko sprawia, że w mojej głowie zapala się mała czerwona lampka z napisem – „chłopie, obudź się, to już koniec, ludzie wezmą ciebie za jakiegoś pomyleńca”. Ale… czy to źle? Biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w czasach, kiedy to ocenianie tak innych, jak i ich wyborów, jest po prostu trendy, to tak, moje zamiłowanie do produkcji, której kontynuacja nigdy nie powstanie, może sprawić, że ludzie zaczną mnie postrzegać jako dziwaka. Gdybym się tym przejmował, to faktycznie mogłoby to źle oddziaływać na moje samopoczucie i ogólne postrzeganie Pieśni lodu i ognia. Ale – przejmować się nie zamierzam, ponieważ Gra o Tron to nie tylko serial, a pasja, a ona nie jest czymś czego należy się wstydzić. Wręcz przeciwnie, z niej trzeba być dumnym i ją pielęgnować. Słuchanie Winds of Winter, czyli utworu, który pojawia się w scenie powrotu Daenerys do Westeros, nie jest niczym zdrożnym, w końcu niektórzy  słuchają na zapętleniu muzyki popularnej, a inni filmowej, czy serialowej. Czemu więc są ludzie, którzy uważają inaczej? Nie wiem, nigdy nie miałem okazji przeprowadzić dłuższej dyskusji na ten temat. Jeżeli już takie rozpoczynałem to zazwyczaj kończyły się dość ciekawym argumentem  – reżyserzy zniszczyli ten serial ósmym sezonem, tego się nie dało oglądać!

To jest jeden z głównych powodów, dla których postanowiłem napisać dalszą cześć Gorzkich Żali. Ciężko jest mi zrozumieć zachowanie ludzi, szczególnie w sieci. Mimo tego, że od premiery ostatniego odcinka minęło aż 80 dni, to niektórzy wciąż nie potrafią pogodzić się z tym, że serial dobiegł końca, wątki wszystkich głównych bohaterów zostały zamknięte, a w Westeros zapanował ład i porządek. Oczywiście, teraz można byłby mi zarzucić, że również należę do tych osób, skoro piszę ten felieton. Jednak byłby to błędny wniosek, chodzi mi o to, że pogodzenie się z zakończeniem kompletnie nie powinno objawiać się domaganiem się ponownego nakręcenia ósmego sezonu, czy też obrażaniem i hejtowaniem ekipy produkcyjnej. Czy naprawę nie prościej byłoby wrócić do codzienności? 

Ja od poniedziałku do piątku pracuje, a weekendy spędzam na lenistwie albo spotkaniach ze znajomymi czy rodziną. Nie zamykam się w czterech ścianach i nie urządzam w pokoju maratonów, nie piszę własnego zakończenia serialu, a już tym bardziej nie spędzam kilku godzin dziennie  na Facebooku i nie szukam byle pretekstu do tego, żeby rozpocząć awanturę pod jednym z postów na profilu HBO Polska. Nie robię tego, bo byłoby to bezcelowe, kompletnie nic nie wniosłoby do mojego życia. Dobrze jest po prostu czasami powspominać, wrócić do ulubionych scen, utworów, żeby tak na chwilę znaleźć się w innym świecie. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie platformy streamingowe mają w swojej ofercie sporo innych ciekawych seriali – Stranger Things, Wielkie kłamstewka, Rick and MortyPrzyjaciele, Parks and Recreation. Te wszystkie seriale, to genialne produkcje, nad którymi warto się pochylić. Zapewniam was, byłoby to o wiele bardziej rozwijające, niż siedzenie na Facebooku i wypisywanie populistycznych komentarzy.

Jako ogromny fan, Pieśni lodu i ognia, wychodzę z założenia, że Gra o tron, to najlepsze, co mogło przydarzyć się temu uniwersum. To produkcja, która już na zawsze zostawiła po sobie ślad w świecie popkultury. Fani przez wiele lat będą ją oglądali oraz pokazywali tym, którzy jeszcze nie mieli ku temu okazji. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić was do poszerzania swojej wiedzy na temat tego serialu, szukania ciekawostek, wsłuchiwania się w ścieżkę dźwiękową albo, co lepsze, do przeczytania książek z głównej sagi, jak i tych pobocznych, w nich  George R. R. Martin opisał przygody wielu innych bohaterów, których nie było nam dane poznać w adaptacji telewizyjnej. Daję moje słowo, że nie tylko was to zaciekawi, ale również zniweluje wasze poczucie pustki, które zostawił po sobie ósmy sezon.

Odpowiedz

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię