Nie taki Flash szybki, jak go generują. „Flash” – recenzja filmu

-

O ironio, trudno nie odnieść wrażenia, że film o superszybkim bohaterze powstawał nieprawdopodobnie długo. Najpierw zmiany w zarządzie DC, cięcia budżetowe, poprawki scenariuszowe, zamieszania związane z osobą aktorską Ezry Millera oraz samym DCEU… Przeszkodom nie było końca, ale ostatecznie Flash zawitał na ekrany kin, a już teraz można go obejrzeć w HBO MAX.

Pytanie brzmi: Czy po takim czasie wyczekania film spełnia oczekiwania fanów?

Powrót do przeszłości jeszcze raz

Barry Allen (Ezra Miller), znany również jako Flash, powoli ma dość tego, że jego życie staje się pasmem prawie samych porażek. Jest częścią Ligi Sprawiedliwości, a mimo to ciągle nie traktuje się go poważnie. Nadal boli go utrata matki (Maribel Verdú), która została zamordowana wiele lat temu, ojciec (Ron Livingston) niesłusznie siedzi w więzieniu i nic nie wskazuje na to, aby udało mu się stamtąd wyjść. Sam Barry nie potrafi też zebrać się na odwagę, by zaprosić na randkę wymarzoną dziewczynę (Kiersey Clemons).

Gdy któregoś dnia sfrustrowany Flash biegnie tak szybko, jak jeszcze nigdy, udaje mu się przełamać barierę czasu, a wtedy do głowy przychodzi mu pewien bardzo ryzykowny pomysł a gdyby tak zmienić przeszłość? Uratować mamę i wyciągnąć tym samym ojca z więzienia? Jak już jednak wszyscy wiemy z każdego filmu dotyczącego podróży w czasie, najmniejsza nawet ingerencja w przeszłe wydarzenia ma swoje konsekwencje.

Barry tworzy nową rzeczywistość, w której Batman (Michael Keaton!) jest na emeryturze, a Superman nigdy się nie ujawnił. Na domiar złego Ziemię zaatakował Generał Zod (Michael Shannon), a ludzkości nie ma kto obronić, gdyż Clark Kent nie istnieje, a jego kuzynkę Karę (Sasha Calle) trzeba odbić z tajnej sowieckiej bazy wojskowej. A wisienką na torcie zostaje fakt, że sam Barry… się dubluje.

Heheszki i płaczki

Myślę, że wszyscy, którzy już poznali wersję Flasha odgrywaną przez Ezrę Millera, wiedzieli trochę, czego się spodziewać, ponieważ od pierwszego pojawienia się tej postaci w DCEU była ona kreowana głównie jako comic relief1. I rzeczywiście, Flash to w pierwszej kolejności komedia, a dopiero później akcyjny film superbohaterski. Humoru jest tutaj całe mnóstwo, choć niektóre żarty są wręcz absurdalne. A jednak, ku zaskoczeniu wielu, reżyserowi (Andy Muschietti) oraz scenarzystce (Christina Hodson) udało się stworzyć kompleksową historię, w której znalazło się miejsce, by spojrzeć na poważny problem, czyli radzenie sobie ze stratą ukochanej osoby. Przy tym Ezra Miller znakomicie wciela się w rolę zagubionego i wewnętrznie skonfliktowanego mężczyzny kompensującego swoje kompleksy nadmierną gadatliwością, oraz kogoś, kto popadł w beznadziejność, próbując ratować własną matkę kosztem całego świata. Film potrafi poruszyć i świetnie ukazać, że z czasem trzeba pogodzić się z utratą bliskich i przeciwdziałać destrukcyjnym skutkom żałoby, które nie mogą kierować naszymi decyzjami. Łatwo jest więc się na tym seansie popłakać – czy to ze śmiechu, czy ze wzruszenia.

flash
materiały graficzne promujące film „Flash” reż. Andy Muschietti – Warner Bros Polska/Warner Bros. Pictures/HBO Max PolskaDC Comics / DC Entertainment
Mogło być gorzej, ale mogło być lepiej

Flasha przepełnia wiele naprawdę dobrych elementów. Ma ciekawą fabułe, mimo tego, że motyw podróży w czasie został już przemielony w kinie dziesięć milionów razy. Tempo jest wyrównane, a aktorzy robią fantastyczną robotę, dzięki czemu dostajemy kawał  świetnej rozrywki.

Nie może być jednak zbyt idealnie. Film jest prawdziwym festiwalem fanserwisu, ciągle przewijają się w nim najróżniejsi bohaterowie DC w wersjach z wielu wcześniejszych filmów. Jednym nie będzie to przeszkadzać, choć inni zwrócą uwagę na fakt, że niektóre występy tak właściwie nie są potrzebne. Jednak absolutnie najgorszym elementem jest CGI. Wiele osób kręciło nosem na efekty specjalne w najnowszym Ant-Manie oraz Shazamie. Gniewie bogów. Tutaj jest jednak znacznie gorzej. Wygenerowanym postaciom brakuje ciężkości, często sceny, które widzimy na ekranie, wyglądają jak fragmenty gry komputerowej, a to potrafi wybić widza z seansu, nie pozwolić mu się wciągnąć.

Jest nadzieja

Flash to dużo lepszym film, niż się spodziewałam. Nie jest idealny, ale i tak spokojnie stoi na piedestale najlepszych pozycji DCEU, jako zabawny, niegłupi, świetnie zagrany, napisany z szacunkiem dla postaci, widza oraz swojego komiksowego pierwowzoru. Wystarczy przymknąć oczy na niespecjalnie dobre efekty, a otrzymamy film, który emocjonalnie angażuje, bawi i wciąga. Oby właśnie w takim kierunku ruszyły kolejne projekty tego uniwersum.

flash
plakat promujący film „Flash” reż. Andy Muschietti – Warner Bros Polska/Warner Bros. Pictures/HBO Max PolskaDC Comics / DC Entertainment

 

 

Tytuł oryginalny: The Flash

Reżyseria: Andy Muschietti

Rok premiery: 2023

Czas trwania: 2 godziny 24 minuty

 

 

 


1Comic relief – postać, której głównym celem jest wprowadzenie humoru i rozluźnienie napięcia w fabule.

podsumowanie

Ocena
7.5

Komentarz

Zabawny i poruszający „Flash” w końcu zawitał na naszych ekranach i pokazał, że warto było czekać.
Natalia Nowak
Natalia Nowak
Studentka dziennikarstwa, która w każdej wolnej chwili zanurza się w świat popkultury. Czyta książki, słucha muzyki, ogląda filmy i seriale, aby potem móc dyskutować o nich z innymi. Ostatecznie, najlepsze dyskusje to te, które prowadzi ze swoim kotem. Aktywnie i głośno mówi też o problemach społecznych – jeśli akurat nie ma jej w księgarni, to pewnie kroczy w jakimś marszu równości. W poprzednim życiu była drzewem, które ścięto, by powstała książka Virginii Woolf.

Inne artykuły tego redaktora

Popularne w tym tygodniu

Zabawny i poruszający „Flash” w końcu zawitał na naszych ekranach i pokazał, że warto było czekać.Nie taki Flash szybki, jak go generują. „Flash” – recenzja filmu