Fanki mdlały już w dziewiętnastym wieku – o „Opactwie Northanger” Jane Austen i powieści gotyckiej

-

Kiedy myślimy o dorobku Jane Austen, przypomina nam się Duma i Uprzedzenie (oraz Colin Firth w mokrej koszuli) czy Emma. Opactwo Northanger to jedna z mniej znanych powieści autorki. Opublikowana już po jej śmierci, jest zarazem jej pierwszą ukończoną książką. Pozwala zatem prześledzić ewolucję stylu Austen, ale, co jeszcze ciekawsze – odkryć jej poglądy na literaturę. Opactwo stanowi bowiem parodię jednego z najpopularniejszych gatunków literackich przełomów XVIII i XIX wieku – powieści gotyckiej.
Porywy serca i kwity z pralni

Główną bohaterką książki jest Katarzyna Morland – dziewczę szlachetnego serca, lecz przeciętnej urody. Wraz z bogatymi sąsiadami swoich rodziców Katarzyna udaje się do Bath – nadmorskiej miejscowości, w której latem zbiera się śmietanka towarzyska Anglii. Tam uczestniczy w balach i przejażdżkach, a także poznaje też przystojnego pastora – Henry’ego Tilney’a. Rodzina mężczyzny zaprasza ją do siebie, do tytułowego opactwa Northanger. Dziewczyna – rozmiłowana w romansach gotyckich – spodziewa się, że malownicza sceneria dostarczy jej zapierających dech w piersiach przygód. Żywa wyobraźnia podpowiada jej najbardziej nieprawdopodobne scenariusze. W ojcu ukochanego widzi czarny charakter z powieści. W trakcie wyprawy Katarzyna znajduje w opactwie zamknięty sekretarzyk, który udaje jej się otworzyć po licznych próbach. W jednej z szuflad znajduje tajemniczy manuskrypt. Już, już nasza bohaterka ma się zagłębić w pasjonującą lekturę, kiedy przypadkowo gasi świecę. Z drżeniem serca oczekuje więc poranka, aby odkryć tajemnice dokumentów. Nad ranem okazuje się, że zapiski są kwitami od praczki; jest wśród nich także rachunek „za okładanie kataplazmami klaczy kasztanki” (s. 158). To zderzenie dramatyzmu typowego dla powieści gotyckiej z prozą życia jest typowe dla powieści Austen.

Kadr z filmu „Opactwie Northanger”

Literatura XVIII wieku – klasyczny racjonalizm

Powieść gotycka parodiowana w Opactwie narodziła się pod koniec XVIII wieku i była odpowiedzią na racjonalizm oświecenia. Osiemnaste stulecie było w Anglii okresem powrotu do wartości klasycznych, w literaturze promowano elegancję i ład. Aleksander Pope w swoim Wierszu o Krytyce zaleca pisarzom ukazywanie w swojej twórczości natury „w milszej swej postaci”, a więc specyficzny rodzaj realizmu, który pomija nieestetyczne czy nieprzyzwoite elementy życia. W tym okresie ważna była też dydaktyczna rola sztuki – opowieści miały nie tylko bawić, ale i pouczać.

Jednocześnie czytelnictwo stawało się coraz bardziej dostępne dla przeciętnego człowieka. Powstawały pierwsze gazety takie jak Tatler i pierwsze powieści, między innymi Pamela Samuela Richardsona, opowiadająca o cnotliwej służącej, broniącej swej czci przed łasym na jej wdzięki szlachcicem. Wygłodniali czytelnicy coraz częściej sięgali po tego typu teksty i wydaje się, że bardziej niż zalecanego pouczenia pragnęli podniety i przyjemności z lektury.


Zamczysko w Otranto zmienia reguły gry

W 1764 roku wydano powieść, która te potrzeby zaspokajała z naddatkiem – Zamczysko w Otranto Horace’a Walpole’a. Książka radośnie ignorowała zasady realizmu, obfitowała w dramatyczne wydarzenia, ponure zamczyska, krwawiące statuy, mroczne przepowiednie i bezwzględnych łotrów przetrzymujących w niewoli piękne niewiasty. Była hitem. Początkowo wydano ją jako tłumaczenie manuskryptu z XVI wieku – Walpole nie przyznawał się do jej napisania. Zrobił to dopiero w przedmowie do drugiej edycji, w której stworzył też swoisty manifest powieści gotyckiej – takiej, która łamie zasady realizmu oraz łączy współczesny romans z fascynacją średniowieczem.

Lawina ruszyła. Niewiarygodne historie rozgrywające się w egzotycznych sceneriach, zawierające obowiązkowo mroczne zamczyska i piękne dziewice, rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Na przełomie XVIII i XIX wieku jedną z popularniejszych pisarek była Ann Radcliffe, autorka romansów gotyckich takich jak Tajemnice Zamku Udolpho czy Italczyk. To właśnie tymi powieściami zaczytywała się Katarzyna Morland, bohaterka Opactwa Northanger.

Krytycy kręcą nosem, fanki mdleją

Powieść gotycka nie cieszyła się przeważnie szacunkiem krytyki. Miała jednak coś znacznie lepszego – miłość czytelniczek. Młode dziewczęta z wypiekami na twarzy śledziły losy ponurych łotrów nastających na cnotę pięknych heroin w średniowiecznych dekoracjach. Powieść gotycką można uznać za początek popkultury i literatury gatunkowej. W XIX wieku gotyckie historie wyewoluowały między innymi w science fiction (Frankenstein Mary Shelley) i horror (Drakula Brama Stokera, Dr Jekyll i Mr Hyde Stevensona czy amerykański gotyk w wykonaniu Allana Edgara Poe’ego, który z kolei stał się inspiracją dla H.P. Lovecrafta i nurtu Weird Fiction). Stały się też podstawą szeroko pojętej literatury groszowej, znanej jako „Shilling shockers” i „Penny dreadful”, z których wyrosły magazyny pulpowe. Na tych z kolei wzorowano potem czasopisma fantasy i sci–fi. Współcześnie ślady powieści gotyckich odnajdujemy w książkach Anne Rice czy romansach paranormalnych takich jak Zmierzch. W jakimś sensie fandom Zmierzchu miał swoje prekursorki w dziewczętach pokroju Katarzyny Morland, dostających palpitacji przy Tajemnicach Zamku Udolpho.

Drwina z fanów, umiłowanie literatury

Powieść Austen wyśmiewa fanki powieści gotyckiej i drwi sobie z dramatyzmu oraz przesłodzenia tego typu literatury. Główna bohaterka jest antytezą klasycznej heroiny. Nie hoduje myszki polnej, nie sypie ziarnek kanarkowi i nie podlewa krzaku róży, jak na heroinę przystało. Jest „chuda, niezdarna, płeć miała ziemistą, bez kolorów, ciemne, proste włosy i ostre rysy — tyle jeśli idzie o wygląd zewnętrzny, pod względem umysłowym zaś również nie nadawała się na heroinę” (s. 5). Wspomniana wyżej scena z kwitami od praczki w komicznym świetle ukazuje histerię na punkcie powieści Radcliffe. Jednocześnie mimo wszystkich tych drwin, Austen ma w sobie miłość do literatury, a postaci pozytywne deklarują otwarcie zamiłowanie do książek. Autorka, chociaż wyśmiewa zaangażowanie fanek powieści gotyckich, z taką samą ironią traktuje też hipokryzję krytyków, którzy się od takiej literatury odżegnują.

„Doprawdy, dotychczas sądziłam, że młodzi ludzie zdumiewająco wzgardliwie traktują powieść.” mówi Katarzyna do swojego ukochanego.

Źródło

„Istotnie zdumiewająco.” Odpowiada on. „Trzeba się bowiem bardzo tym zdumiewać, jako że młodzi panowie czytają powieści równie często jak panie. Jeśli o mnie chodzi, przeczytałem setki. Niech pani sobie nie wyobraża, że potrafi mi sprostać znajomością rozmaitych Julii czy Luiz.” (s. 98)

Pastor Tilney, chociaż ceni sobie „poważną literaturę”, zabiera swojej siostrze Tajemnicę Zamku Udolpho i sam ją ukradkiem kończy.

Opactwo Northanger, chociaż stanowi wczesną powieść Austen, pokazuje już typową dla autorki wnikliwość. Jej komentarz do powieści gotyckiej można odnieść dzisiaj do współczesnej popkultury. Chociaż autorka z ironią odnosi się do fanowskich emocji, wyśmiewa też krytyków literatury popularnej i pokazuje jej wartość.


Przypisy:
Jane Austen. Opactwo Northanger. Tłum. Anna Przedpełska-Treciakowska, Prószyński i S-Ka, 2001.

Aleksander Pope. Wiersz o krytyce. Tłum. Kajetan Jaxa-Marcinkowski, Virtualo Darmowa Klasyka, 2011

Źródło grafiki głównej

Marta Marecka
Marta Mareckahttp://martamareckapisze.com
Dużo pisze - recenzje, opowiadania, słabej jakości poezję, artykuły naukowe. Nadmiar natchnienia wylewa na swoim blogu. Eksperymentuje na ludziach w Laboratorium Języka i Dwujęzyczności. Trenuje siebie i innych w Szkole Pisania Marii Kuli. Właścicielka niepokojąco bystrego psa Zbyszka i dziary z szalonookim krukiem. Psychofanka trylogii Fillory Grossmana. Miłośniczka szpinaku.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu