Dziewczyny Bonda? „Szpieg, który mnie rzucił” – recenzja filmu

-

Oto on – twój wyśniony-wymarzony, przystojny, z poczuciem humoru, znoszący dziwne zachowania osób cię otaczających, widzący u ciebie same zalety. Książę z bajki. Druga połowa jabłka. Bratnia dusza… I poznaliście się w tak romantycznej scenerii – w barze, piłaś piwo i miałaś zamiar wybrać najgorszy utwór, jaki znajdował się na playliście szafy grającej. On oczywiście wpadł na ciebie, przypadkiem, i zanim się zorientowałaś, rozmawialiście bez skrępowania, tańczyliście…

Byłaś w siódmym niebie. Aż pewnego dnia otrzymałaś od na-pewno-twojego-przyszłego-męża wiadomość tekstową, w której najcudowniejszy z najcudowniejszych… zrywał z tobą. Szok, niedowierzanie, cios prosto w serce. Ale jak to – rzucił mnie?! Jak mógł! A ja mu już szyłam suknię z welonem!

Kadr z filmu „Szpieg, który mnie rzucił”

Dobrze, że masz przyjaciółkę, która cię pocieszy, powie, że nie powinnaś się tym przejmować. Do tego posiadasz ciekawą i bardzo rozwojową pracę – na kasie w sklepie, gdzie poznajesz mnóstwo interesujących osób. Jak choćby tego przystojniaka z angielskim (szkockim!!!) akcentem, kupującego gumę do żucia. Prosi cię, być pomogła mu ją zanieść do samochodu. Odmówisz? Nic z tych rzeczy! Przecież takiej okazji nie można zmarnować. Idziesz więc z nim do jego pojazdu, a tam…

Agent 007?

… zostajesz porwana. No dobrze, może nie do końca porwana, ale zmuszona do wejścia do wielkiego vana. Po co? Czyżby ktoś chciał sprzedać twoją nerkę albo inny organ? Nic z tych rzeczy. W pojeździe znajdują się agenci, którzy zaczynają zadawać ci pytania dotyczące twojego byłego chłopaka. Okazuje się bowiem, że jest on… Uwaga, uwaga! Szpiegiem! Tak, kimś takim jak James Bond. Może z gorszymi gadżetami, ale tajny agent to tajny agent. A ten wpakował się w niezłe kłopoty. Podobno posiada coś, czego chcą wszyscy. I może ty wiesz, tak przez przypadek, gdzie to COŚ się znajduje?


Kadr z filmu „Szpieg, który mnie rzucił”

Nie. Nic nie szkodzi, każdy złol tego świata uważa inaczej, więc czeka cię starcie z morderczymi psychopatami, którzy nie zawahają się przed użyciem środków ostatecznych. Czy przeżyjesz? Wszystko zależy od ciebie i twojej przyjaciółki. Tak, ona też znajduje się w centrum zainteresowania, w końcu stara ci się pomóc. Cóż, pozostaje mi napisać – powodzenia podczas próby przetrwania! Odezwij się, jak już uporasz się z tym etapem swojego życia.

Śmiesznie?

Szpieg, który mnie rzucił to kolejna komediowa wariacja na temat filmów szpiegowskich. Tym razem głównymi bohaterkami są dwie całkiem przypadkowe, prawie normalne kobiety, jednej z nich życie zostało właśnie wywrócone do góry nogami (tak, przez zerwanie). Jak można się spodziewać, szykuje się ostra jazda bez trzymanki – wybuchy, pościgi, wymiana ognia… Wizualnym rozrywkom nie ma końca! Tylko czy ta komedia rzeczywiście śmieszy?

Momentami na pewno tak, niestety nie ma ich za dużo. Kilka zabawnych scen, zła modelka o niespełnionej karierze gimnastyczki, która posiada bardzo ciekawe hobby – lubi zabijać na zlecenie, parę śmiesznych dialogów, ale to wszystko. Niestety Szpieg, który mnie rzucił nie otrzyma nagrody za najlepszą komedię tego roku.

I nie pomaga nawet dobra obsada – Mila Kunis i Kate McKinnon. Aktorki są znane z ich komediowych zdolności, bardzo często występują w produkcjach, które mają bawić. Nie powiem, obie panie świetnie sprawdziły się w omawianym obrazie, problem nie leży po ich stronie, bo dały z siebie wszystko. Wszystkiemu winien scenariusz. Do tego mocno skupiono się na warstwie wizualnej produkcji – efektach specjalnych, w rzadko której komedii szpiegowskiej pojawia się tyle scen walki, wybuchów i innych dodatków charakterystycznych dla kina akcji – przez co sama historia zostaje niejako przysłonięta przez nadmiar dodatków. Nie powiem, że komizm zszedł na drugi plan, bo bym skłamała. Z założenia w filmie pojawia się sporo scen, które mają nas śmieszyć. Mają, ale tego nie robią.

Kadr z filmu „Szpieg, który mnie rzucił”

I trochę smutno, że zmarnowano potencjał tej opowieści. Jeszcze raz podkreślę, że wybrano dobrą obsadę, po prostu niedopracowano najważniejszego aspektu produkcji – warstwy komediowej. Bo niby wiemy, że to jest zabawne, ale jakoś większość scen nie wywołuje niepohamowanych wybuchów śmiechu. Pojawia się jakiś grymasik pod nosem, ale do uśmiechu mu daleko.

I to jest chyba największy problem ze Szpiegiem, który mnie rzucił – jest zabawnie, ale z założenia, widz wcale nie płacze ze śmiechu (a przynajmniej nie za często).

Film można obejrzeć dla samej obsady, zwłaszcza Sama-Jamiego. Jeżeli natomiast chcielibyście zobaczyć coś, przez co rozboli was brzuch (oczywiście ze śmiechu), wtedy musicie zmienić kierunek poszukiwań. Ubogo z wywoływaniem ataków śmiechu, oj ubogo.

Za możliwość obejrzenie filmu dziękujemy kinu Multikino Kraków

 

 

Tytuł oryginalny: The Spy Who Dumped Me
Reżyseria: Susanna Fogel
Rok powstania: 2018
Czas trwania: 1 godzina 56 minut

Monika Doerre
Dawno, dawno temu odkryła magię książek. Teraz jest dumnym książkoholikiem i nie wyobraża sobie dnia bez przeczytania przynajmniej kilku stron jakiejś historii. Później odkryła seriale (filmy już znała i kochała). I wpadła po uszy. Bo przecież wielką nieskończoną miłością można obdarzyć wiele światów, nieskończoną liczbę bohaterów i bohaterek.

Inne artykuły tego redaktora

Odpowiedz

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Uzupełnij komentarz!
Podaj imię

UWAGA! Komentarze przechodzą wstępną weryfikację i pojawiają się na stronie z opóźnieniem.

Popularne w tym tygodniu